Britney Spears nie uwolniła się od kontrolującego ją ojca. Jest decyzja sądu. W tle duże pieniądze

Britney Spears próbowała uwolnić się od wieloletniej kurateli własnego ojca. Złożyła sprawę do sądu, ale jej wniosek 19 sierpnia został oddalony. Wokalistka pozostaje ubezwłasnowolniona i bez dostępu do swojego majątku.

Britney Spears mimo sławy i popularności, o której marzy wiele osób, nie ma łatwego życia. Gwiazda od 2008 roku jest ubezwłasnowolniona, co oznacza, że jest pod stałą kuratelą ojca Jamesa Spearsa, decydującego o wszystkim, co jej dotyczy. Britney w 2007 roku przeszła poważne załamanie nerwowe, brała narkotyki i nie była w stanie zajmować się swoim ogromnym majątkiem. To wtedy zapadła decyzja o przydzieleniu jej stałego opiekuna, którym został jej ojciec. Przez lata dochodziła do siebie i poddawała się leczeniu. Dziś jest już całkowicie inną osobą i pragnie uwolnić się spod kurateli opiekuna. Rok temu po raz pierwszy zbuntowała się ojcu i nawet zniknęła z estrady, na rzecz walki o wolność. Niedawno Britney złożyła wniosek do sądu o przywrócenie jej wolności i pełnych praw obywatelskich, lub przynajmniej o zmianę kuratora z ojca na inną osobę. Piosenkarka chciała wykorzystać fakt, że 22 sierpnia kończy się ustanowiona przez są kuratela Jamesa Spearsa nad nią.

ZOBACZ TAKŻE: Bliscy Britney Spears długo nie komentowali jej ubezwłasnowolnienia. Wyłamał się brat gwiazdy. "To bardzo frustrujące"

Decyzja w sprawie ubezwłasnowolnienia Britney Spears

Rozprawa za zamkniętymi odbyła się 19 sierpnia w sądzie w Los Angeles. Wniosek Britney został odrzucony, a gwiazda nadal zostaje pod kuratelą ojca - co gorsza, sąd przedłużył jego opiekę aż do lutego 2021 roku.

Warto dodać, że osoby ubezwłasnowolnione nie mają żadnych praw obywatelskich. Nie mogą głosować w wyborach, prowadzić samochodu czy zarządzać swoim majątkiem - a ten jeśli chodzi o Britney jest niemały. O wszystkim decyduje opiekun, w tym przypadku jest nim jej ojciec.

W dzień wysłuchania pod sądem w Los Angeles zebrała się grupa fanów, którzy założyli ruch "FreeBritney". Uważają, że piosenkarka jest więziona przez zaborczego ojca i, jak podaje Reuters, zebrali się po to, by okazać gwieździe wsparcie. Chcą, aby wiedziała, że są gotowi jej pomóc. W tłumie przed budynkiem sądu znalazł się m.in. Jason Alexander, z którym Britney tworzyła związek małżeński przez okrągłych 55 godzin.

Do sprawy odniosła się także organizacja Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich (ACLU), która także zaoferowała wsparcie.

Jeśli Britney Spears chce odzyskać wolność obywatelską i wydostać się z konserwatywnej opieki ojca, jesteśmy tutaj po to, aby jej pomóc - napisali na Twitterze.

Na ten moment Britney nie ustosunkowała się do wyroku sądu.

Zobacz wideo Britney Spears odezwała się do fanów. "Nie wierzcie we wszystko, co słyszycie"