Mogłoby się wydawać, że Andrzej Mountbatten-Windsor nie może mieć już większych problemów, a jednak. Wraz z odtajnieniem akt Jeffreya Epsteina na jaw wychodzą co chwile nowe doniesienia w skandalicznej sprawie. Tym razem znów dotyczą Andrzeja, który - jak wynika z wiadomości e-mail opublikowanych przez "The Sun" - ujawniał przestępcy poufne dokumenty handlowe.
Być może nie każdy pamięta, ale w 2010 roku były książę pełnił funkcję brytyjskiego wysłannika ds. handlu międzynarodowego. To właśnie wtedy 65-letni Andrew spędził październik w Wietnamie, Singapurze, Chinach i Hongkongu, gdzie realizował oficjalne zadania finansowane z pieniędzy podatników. Obejmowało to kolacje, spotkania i rozmowy handlowe na wysokim szczeblu.
"The Sun" informuje, że 30 listopada 2010 roku arystokrata otrzymał wiadomość od "specjalnego doradcy", Amita Patela, do której były dołączone cztery dokumenty, zawierające sprawozdanie z rozmów przeprowadzonych podczas podróży. E-mail wraz ze wszystkimi załącznikami został wysłany do Andrew o godz. 14:57, a pięć minut później, o godz. 15:02, przekazany multimilionerowi Epsteinowi przez samego syna królowej Elżbiety.
"Szanowny panie, w załączeniu przesyłam raporty z wizyt w Wietnamie, Singapurze, Hongkongu i Shenzhen w związku z Pana ostatnią podróżą do Azji Południowo-Wschodniej" - brzmiała wiadomość od doradcy Andrzeja. Gdy brat króla Karola III przekazywał Epsteinowi wiadomości, nie dodał żadnych komentarzy. Według "The Sun" Mountbatten-Windsor mógł już wcześniej omawiać swoją pracę i działania podczas osobistej rozmowy z Epsteinem, mimo że wcześniej twierdził, że odwiedził go wyłącznie w celu zerwania przyjaźni. Epstein nie odpowiedział na wiadomość od arystokraty.
Do sprawy odniósł się były komendant policji królewskiej, Dai Davies, który publicznie zażądał, aby Andrew został poddany pełnemu śledztwu karnemu w sprawie domniemanego nadużycia stanowiska publicznego. W wywiadzie dla "The Sun" powiedział: - Brak śledztwa w sprawie szeregu domniemanych działań Andrew jest skandalem na skalę krajową, porównywalnym do sprawy Mandelsona. Te e-maile pokazują, że nadużył swojej pozycji. Policja po prostu musi wiedzieć, co zawierały te e-maile. Jeśli ujawnił informacje o znaczeniu krajowym, gdy miał stanowisko publiczne, finansowane przez podatników, należy to zbadać jako czyn karalny. Jestem bardzo zły, że policja metropolitalna nie zdołała opanować tej sytuacji i przeprowadzić pełnego śledztwa na wielu frontach. Nie można mu po prostu zapewnić żadnego specjalnego traktowania. Ten człowiek był ambasadorem Wielkiej Brytanii, ale pod wieloma względami naraził ją na szwank - grzmiał.
Brytyjka weszła do sklepu w Polsce i przeżyła zaskoczenie. "Koszmar"
Ekspertka bez litości dla stylizacji Marty Nawrockiej. "Sprawdziłaby się podczas przygotowywania niedzielnego obiadu"
Nie żyje Joanna Rawik. Wybitna artystka była legendą polskiej estrady
Kosztowny koszmar Kajry. Pierścionek za ponad 350 tys. zł przepadł bez śladu
Anna Guzik schudła 15 kg. Wykluczyła z diety tylko trzy produkty
Córka Mandaryny i Wiśniewskiego rosła na oczach Polaków. Padły gorzkie słowa. "Chcieli mnie poniżyć"
Zalali Wieniawę komentarzami. Jednogłośnie ocenili jej występ z Bocellim
Wieniawa i Bocelli zaśpiewali na jednej scenie. Wiemy, jak poradziła sobie artystka. "Nie dała się zbić z tropu"
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie