Więcej na temat programu "Chłopaki do wzięcia" przeczytasz na portalu Gazeta.pl
Jaruś jest jednym z najbardziej lubianych bohaterów serii "Chłopaki do wzięcia". Mężczyzna niedawno przestał być kawalerem i stał się szczęśliwym mężem Gosi. Widzowie kibicują temu małżeństwu, jednak z niepokojem przyglądają się niektórym działaniom mężczyzny.
Za czasów kawalerskich, Jaruś żył w mieszkaniu komunalnym. Według informacji pojawiających się na facebookowych grupach, mężczyzna zdał lokal i zamieszkał u żony. Te doniesienia niepokoją fanów "Chłopaków do wzięcia". Internauci spekulują, że być może ten krok był zbyt pochopny.
No i to właśnie uważam za duży błąd, bo miłość miłością, ale sam powinien wiedzieć, ile trwały dotychczasowe "związki" i zadbać o swoją przyszłość, na wypadek niewypału z małżeństwem. Teraz pytanie, czy był to jego własny pomysł, żeby zdać mieszkanie, czy zrobił to za radą np. pani Ewy.
Przynajmniej przez rok powinien to mieszkanie potrzymać, bo nie wiadomo, jak będzie się im układać w małżeństwie. Gdyby coś poszło im nie tak, to Jarek stanie się bezdomny.
Co mu do łba strzeliło? Oby nie żałował - czytamy w komentarzach.
Istotnie, zdobycie mieszkania komunalnego w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne. Jeżeli mężczyzna rozstanie się z żoną, a jego dochody nie zwiększą się, być może nie będzie go stać na wynajęcie samodzielnego mieszkania. Miejmy więc nadzieję, że związek z ukochaną Gosią będzie długi i trwały.
Marcin Hakiel przyznał, że stracił prawo jazdy. Wyjawił, jak do tego doszło
Pomylili Trumpa z... Tuskiem w tekście o papieżu. Zabawna wpadka szybko stała się hitem w sieci
Takie pytania w "Milionerach" nie zdarzają się często. Pan Maciej z Lubartowa nie krył zaskoczenia
Miszczak krótko o Hołowni. Był lepszym prowadzącym czy politykiem?
Tyle Doda otrzymywała za występy w Teatrze Buffo. Kwota może zaskakiwać
Nie żyje Elżbieta Terlikowska. Miała 79 lat. "Silna kobieta - nigdy nie owijała w bawełnę"
Aktorka oskarża Katy Perry o napaść seksualną. Jest oświadczenie przedstawicieli piosenkarki
Dorota Wellman nie oszczędziła hejtera. Odwiedziła go w miejscu pracy. "Płakał"
Miszczak nie miał litości dla Chajzera. Ostre słowa? Mało powiedziane