"Dance, dance, dance" budzi wielkie emocje nie tylko wśród widzów, ale też wśród występujących w nim gwiazd. Właśnie udowodniła to Wiktoria Gąsiewska, która podczas prób do kolejnego występu nie wytrzymała napięcia i popłakała się.
Przed każdym występem w "Dance, dance, dance" gwiazdy mają zaledwie tydzień na opanowanie choreografii. Czasu jest więc niewiele, a im bliżej finału, tym bardziej uczestnicy show odczuwają stres i napięcie.
Nic więc dziwnego, że podczas jednej z prób Wiktoria Gasiewska wybuchła i wpadła w histeryczny płacz. Aktorka chciałaby opanować układ taneczny perfekcyjnie, tymczasem ten okazał się trudny. Pomyłki i błędy były nieuniknione.
Najwidoczniej nie potrafię tańczyć i tyle… Płaczę, bo jestem wku**iona sama na siebie, że nie robię tego tak, jakbym chciała zrobić - wydusiła z siebie zapłakana Wiktoria, która w programie występuje razem z Adamem Zdrójkowskim.
Z zażegnaniem kryzysu próbowała pomóc uczestniczce choreografka Katarzyna Mieczkowska, która przez ostatnie dni pracowała z Wiktorią Gąsiewską.
Nie możesz się poddawać… To jest tak jakbyś biegła maraton i na 41. kilometrze stwierdziła, że nie dasz rady. Zostało nam mało czasu, ale to jest moment na to, żeby docisnąć - mobilizowała Mieczkowska.
Niestety, nawet słowa otuchy instruktorki tańca nie były w stanie uspokoić Wiktorii. Czy negatywne emocje zawładną Wiktorią Gąsiewską podczas sobotniego występu? Kto pożegna się z "Dance, Dance, Dance"? Przekonamy się już w najbliższą sobotę o 20:05 w TVP2.
AG, mat. prasowe
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała
Kosiniak-Kamysz o swoim podwójnym nazwisku. Ujawnił prawdę