"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler została poproszona o pomoc przez właścicieli restauracji "Karuzela Smaku". Zdaniem Andrzeja i Zbyszka problemem polega na tym, że jest ona kojarzona z urzędem, dlatego nikt jej nie odwiedza. Szefowej kuchni, Swiecie, przypomina ona stołówkę. Zależało im więc, żeby zmienić wizerunek swojego lokalu.
Mamy nadzieję, że Magda to odczaruje jakoś - liczą na to.
Magda Gessler nie była zachwycona kartą, gdyż zawiera ona wszystkie standardowe polskie dania.
Przekrój wszystkich takich polskich typowych dań, bardzo powierzchowne. Nic nowego tu nie ma, dlatego muszą być wybitne, żeby się utrzymali - stwierdziła.
Restauratorka zamówiła więc m.in. tatar wołowy oraz barszcz czerwony. Od razu zwróciła uwagę na jego kolor:
Pan jest przekonany, że to jest kolor czerwony? - zapytała kelnera.
Tatar nie przypadł do gustu Magdzie Gessler. Stwierdziła, że był zrobiony z "jakiejś szynki" i nie został przygotowany w odpowiedni sposób. Nie zjadła go, gdyż nie wzbudził jej zaufania.
Następnie przyszła pora na kotlet schabowy i zrazy. Gessler porównała to, co dostała na miejscu z tym, co zamówiła na wynos przed przyjazdem do restauracji. Okazało się, że catering jest znacznie słabszej jakości:
Jest siny - opisała potrawy.
Właściciel próbował się ratować.
To był wypadek przy pracy. Jestem w szoku, że pracownicy wyciągnęli jakąś padlinę mrożoną - mówił Zbyszek.
Po czym stwierdził, że za bardzo ufają swojej załodze. Gessler nie spodobało się to miejsce:
Jedzenie stołówkowe, najgorszej jakości. A wnętrze? Jak w pałacu ślubów - oceniła po wyjściu z restauracji.
W drugim dniu Magda Gessler odwiedziła kuchnię. Przeglądając produkty zwróciła uwagę na czosnek chiński, który po prostu śmierdział nawozem. Zbyszek był zaskoczony, że kupili najtańszy produkt:
Nie wiem, skąd ten czosnek się tu wziął. Dziwię się, bo ja wybieram go osobiście. Cholera wie, co ten czosnek tu robi - mówił zdziwiony.
Restauratorka uznała, że nie ma tu pomysłu na kuchnię, a cała jej konstrukcja jest absurdalna. Nie podobało jej się to, że "wszystko wygląda jak laboratorium robienia obiadów stołówkowych".
Tu się człowiekowi nie chce być - skwitowała.
Podczas poważnej rozmowy, Magda Gessler zwróciła im uwagę na to, że brakuje tu energii, a ludzie nie mają po co tu przychodzić.
Ty mi się zaraz popłaczesz, kolego w czerwonym - zwróciła się do Zbyszka.
Przyszedł czas na zmiany. Gessler zaproponowała, żeby zrobić tu... przedszkole dla dzieci "Maluchy Bielany". Miała to być jedyna restauracja dla dzieci w okolicy. Zdaniem właścicieli "Warszawa jest za mała na takie coś". Okazało się jednak, że to żart. Restauracja za to ma "dawać jeść jak w przedwojennej Warszawie" i być bardzo kolorowym miejscem. Nowa nazwa to "Bielany Bielany". Zbyszek i Andrzej nie podeszli entuzjastycznie do zmiany. Nie byli przekonani do kolorów, a namalowana na ścianie karuzela przypominała im o dawnym miejscu.
Gessler ruszyła do kuchni, gdzie podzieliła się swoimi recepturami. Przygotowano m.in. studzieninę, galantynę oraz kisiel na winie i wiśniach. U drzwi restauracji czekała na gości atrakcja w postaci robionej na miejscu waty cukrowej. Osoby przybyłe na kolację były zachwycone nowym wystrojem, pomysłem na menu i nazwą, która wpada w ucho.
Po wejściu Magda Gessler zwróciła uwagę na to, że w oknach wiszą pomięte zasłony. Później poprosiła o dania, które wprowadziła do karty. Oceniła rewolucję na 3+, ale właścicielom dała wskazówki, co powinni poprawić.
Niech to miejsce się rozkręci jak porządna karuzela, a wtedy myślę, że będzie bardzo smacznie - podsumowała na koniec Magda Gessler.
Oglądaliście? Jak oceniacie tę rewolucję?
AW
Dom Andrzeja Piasecznego ma nietypowy kolor. Wokalista zamieszkał na świętokrzyskiej wsi
Karpiel-Bułecka odpowiada Miszczakowi. Poszło o słowa na temat Krupińskiej
Dawid Woliński miał 19 lat, kiedy urodziła mu się córka. Tak dziś mówi o jej wychowaniu
Rozwód był dla niej ciosem. Dziś Bosacka zdradza nam, jak odważyła się zacząć od nowa
Gospodarstwo Andrzeja z Plutycz robi wrażenie. Wiadomo, ile hektarów posiada
Druzgocące wyznanie Christiny Applegate nt. nieuleczalnej choroby. Prawie w ogóle nie wychodzi z łóżka
Gwiazdy kupują nagrody? Czerwik mówi wprost. "Urzekające były te przemowy..."
Była jedną z największych gwiazd lat 70., ale usunęła się w cień. Dziś jednak niewielu już o niej pamięta
Michał Kempa żegna się z widzami "Szkła kontaktowego". "Chciałem to zrobić na antenie"