Co roku przed Bożym Narodzeniem w kinach pojawiają się liczne filmy świąteczne. Z marketingowego punktu widzenia, to całkiem logiczne. Widzowie kupują bilety, między innymi dlatego, że chcą poczuć magię świąt, a z kolei filmowcy liczą, że powtórzą sukces takich produkcji jak "Kevin sam w domu", "To właśnie miłość" czy "Listy do M.". Kiedy więc usłyszałam o najnowszej polskiej komedii romantycznej ze świątecznym wątkiem, byłam sceptycznie nastawiona. "Przepis na święta" w reżyserii Magdaleny Nieć jednak mnie zaskoczył, i to pozytywnie.
Od razu zaznaczę, że fabuła filmu, a zwłaszcza jego finał, były mocno przewidywalne. Zastanawiałam się jednak, co musiałyby zrobić scenarzystki (scenariusz "Przepisu na święta" napisały Magdalena Nieć i Katarzyna Gacek, autorki powieści o tym samym tytule), żeby - osadzając produkcję w schemacie świątecznego filmu familjnego - zaskoczyć jeszcze widza. Będąc szczerą - nie mam pojęcia. W końcu powstało już tyle tytułów o podobnym schemacie, że widz już na początku seansu wie, że główni bohaterowie na końcu będą w związku i zapewne pocałują się na tle choinki.
Tu również otrzymujemy takie obrazki oraz klasyczny trójkąt miłosny. Piotr, zapracowany szef banku, (w tej roli Piotr Stramowski) jest partnerem Klary, która w tej układance zostaje przedstawiona jako "zła i bezduszna pani z telewizji" (Sonia Mietielica). Jego losy wielokrotnie przecinają się z Idą (Zofia Jastrzębska), która po ukończeniu historii sztuki zostaje cukiernikiem i marzy o otwarciu własnej cukierni. Kolejne sceny są prowadzone w ten sposób, by pokazywać interakcje Piotra i Idy, którzy (a jakże!) na początku za sobą nie przepadają, ale później się w sobie zakochują.
Nie brzmi zachęcająco, prawda? Ale do tej układanki dołożono jeszcze jednego bohatera. Już z pierwszych scen dowiadujemy się, że Piotr ma nieślubnego syna - dziesięcioletniego Nikodema (w tej roli Wiktor Wieczorek), który po śmierci matki trafia pod opiekę ojca i jego zdystansowanej partnerki. To właśnie rodząca się relacja syna z ojcem jest tu całkiem interesująca. Tym, co jednak najbardziej porusza, jest pokazanie żałoby dziecka, które tęskni za mamą i nagle znalazło się w obcym świecie - wśród nieznanych opiekunów i w nowym domu, do którego nie trafiły nawet jego rodzinne pamiątki. Chłopiec kurczowo trzyma się więc płaszcza, który dostał od matki i który jeszcze "nią pachnie".
Nieć i Gacek próbowały więc pokazać to, o czym popkultura często zapomina, pokazując Boże Narodzenie w stereotypowych kadrach z roześmianymi ludźmi na tyle choinki i prezentów. W filmie mocno wybrzmiewa, że Boże Narodzenie to też smutek, związany z tęsknotą za bliskimi, których już z nami nie ma (puste miejsce przy stole wydaje się wtedy jeszcze bardziej bolesne). Scenarzystki pokazują, że w Boże Narodzenie niektórzy dotkliwiej odczuwają samotność, nawet jeśli wokół nich nie brakuje ludzi.
Oczywiście film ma charakter familijny i jest nastawiony na rozrywkę, dlatego motyw żałoby nie dominuje produkcji. Pojawiają się więc elementy humorystyczne - również w scenach ukazujących dom dziecka (głownie za sprawą dyrektora placówki, w którego wciela się Adam Woronowicz, ale o tym później). Wątek dzieci wychowujących się w tym miejscu został jednak potraktowany bardzo powierzchownie. Miałam wrażenie, że zmarnowano potencjał na poruszenie kolejnego ważnego tematu. Szkoda.
Innym ważnym tematem filmu jest pasja głównej bohaterki - cukiernictwo. Dostajemy więc wiele scen, w których widzimy, jak Ida miesza i wylewa masy, wyciąga z pieca pulchne i rumiane ciasta i ciasteczka. Mamy też napoleonkę z... chili (o kulisach powstawania tego przedziwnego deseru porozmawiałam z reżyserką filmu Magdaleną Nieć). Warto też dodać, że pojawiają się ciastka i inne desery inspirowane sztuką, zwłaszcza znanymi w kulturze obrazami Vincenta van Gogha Pabla Picassa czy Edgara Degasa.
Trzeba przyznać, że to połączenie motywów ze sztuki z cukiernictwem to ciekawy zabieg. Z kolei wszystkie kulinarne popisy bohaterki i zbliżenia na wypieki (w tle oczywiście nastrojowa muzyka) przypominają nieco kadry z reklamy zachęcających do kupienia margaryny albo ekskluzywnych czekoladek. Niemniej, trzeba przyznać, że te ujęcia są bardzo efektowne i wysmakowane. Wszystko ukazane jest w ciepłych barwach (a nie modnych obecnie wyszarzonych), więc ogląda się je z przyjemnością. Widz aż nabiera ochoty, by samodzielnie coś upiec w domu.
Żeby nie było tak słodko, problematyczny jest montaż, dotyczy to zwłaszcza początkowych scen filmu, w których Nikodem - syn głównego bohatera - pojawia się w jego domu. Wizualnym koszmarem jest też scena, akcji ratunkowej. To zwolnione tempo i dramatyczna muzyka w tle... Zgroza.
Marek Palka, który zajmował się castingiem obsady, wykonał tu dobrą robotę. Po pierwsze dostaliśmy tu aktorów, którzy nie kojarzą się ze świątecznymi polskimi tasiemcami. W obsadzie próżno więc szukać Tomasza Karolaka. Mogliśmy za to podziwiać świetną grę aktorską Soni Mietielicy, Piotra Stramowskiego i mniej znanej, ale równie zdolnej Zofii Jastrzębskiej. Fenomenalnie poradzili sobie także aktorzy dziecięcy - Wiktor Wieczorek i Mirosław Tomczuk. Uwagę zwracają przy tym nawet epizodyczne role - Danuty Stenki i Adama Woronowicza. Chętnie obejrzałaby nawet osobne produkcje o ich bohaterach (niekoniecznie fabularnie osadzone w świątecznym klimacie).
Pozostaje więc zasadnicze pytanie. Czy polecam "Przepis na święta"? Myślę, że tak. Nie jest to arcydzieło kinematografii, ale widziałam dużo bardziej stereotypowe filmy świąteczne. Do tej produkcji można jednak podejść jak do filmu obyczajowego, w którym motyw świąt jest jedynie dodatkiem. Myślę, że produkcja spodoba się każdemu, kto lubi piec i niekoniecznie zajmuje się tym zawodowo. Nie brakuje bowiem estetycznych kadrów, choć te nie dorównują oczywiście chociażby tym, z "Uczty Babette", gdzie Gabriel Axel przedstawił dania i sposób ich przygotowania w niezwykle artystyczny sposób.
Nie żyje laureat Oscara. Sprawą śmierci zajęła się prokuratura
Lewandowska pokazała, że i ona ma gorsze dni. Szkoda, że zrobiła to w taki sposób
Przejmująca grafika Damięckiej po tragedii w Krakowie. "W samo sedno"
Policjantka mówi, co robić w razie strzelaniny. Ta wiedza może uratować życie
Burza po odcinku "The Voice of Poland". Poszło o jeden z występów. "Wielki niesmak"
Tak wygląda ojciec braci Mroczków. Internauci przecierają oczy. W tle rodzinny dramat
Jabłczyńska była zszokowana słowami Szelągowskiej. "Nie spodziewałam się"
Polsat reaguje po strzelaninie w Krakowie. Wiemy, czy w niedzielę zobaczymy nowy odcinek "Tańca z gwiazdami"
Mietielica o tym, jaki naprawdę jest Stramowski i o uzależnieniu od Instagrama. "Widzę, jak potem źle się czuję"