Nowe "Top Model" jak rolka z TikToka z Wolińskim w roli lektora. Tego produkcja nie przemyślała

Montaż w nowym sezonie "Top Model" od razu przykuł moją uwagę. Jest on rzeczywiście nad wyraz chaotyczny i jeśli tylko na chwilę oderwie się oczy od ekranu, można się po prostu... zgubić w fabule. Wydaje się, że został on dopasowany do dzisiejszego, młodego odbiorcy, który na co dzień korzysta z social mediów - ma być szybko, dynamicznie, interesująco, bo inaczej widz przełączy na inny kanał. "Top Model" stawia na montaż niemalże wyjęty z rolek z TikToka - pisze redaktorka Plotek.pl Zuzanna Kwasek.
'Top Model'
Fot. kadr z programu 'Top Model'/TVN

Nowy sezon "Top Model" przyniósł wiele zmian. Do jury dołączyła Ewelina Gralak. Z programu odszedł Michał Piróg, co oznaczało również nową osobę prowadzącą - w tej roli zobaczyć można Klaudię El Dursi, która brała udział w ósmej edycji programu. Nietrudno jednak dostrzec również różnice w obrazie. Postawiono bowiem na bardziej dynamiczny montaż, a lektorem show został Dawid Woliński. Nie wszyscy widzowie byli jednak zachwyceni tym, jak obecnie wygląda "Top Model". I wcale się im nie dziwię. 

Zobacz wideo Żuraw o plusach i minusach "Top Model". Ma żal do Tyszki?

Nowy sezon "Top Model" będzie rajem dla fanów social mediów. Ten montaż może wam zawrócić w głowie

Nie od dziś wiadomo, że "Top Model" to przede wszystkim program stawiający na rozrywkę i przyciąganie uwagi widza poprzez kontrowersyjne zadania czy decyzje. W założeniu show ma wyłaniać nowych modeli i modelki, zwykle po prostu tworzy nowych influencerów, którzy będą promować kolejne marki w mediach społecznościowych, choć są w tej kwestii oczywiście wyjątki. 15. sezon wprowadził powiew świeżości - mamy nową jurorkę i nową prowadzącą. Ich pracę będzie można jednak ocenić dopiero po zakończeniu edycji. 

Na tym jednak nie koniec zmian. Nietrudno zauważyć, że dotyczą one również montażu, co nie umknęło uwadze widzów. "Tak czekałam na kolejną edycję. A tu rozczarowanie. Chaotyczne. Nie wiadomo kto jest kim", "Jedni wchodzą, wychodzą za chwilę inny kadr. Nie wiadomo, kto przeszedł, kto nie", "Fatalny montaż, bałagan i chaos", "Jeden wielki chaos, zobaczymy, jak będzie dalej" - czytamy w komentarzach w mediach społecznościowych programu.

Montaż w nowym sezonie "Top Model" od razu przykuł moją uwagę. Jest on rzeczywiście nad wyraz chaotyczny i jeśli tylko na chwilę oderwie się oczy od ekranu, można się po prostu... zgubić w fabule. Wydaje się, że został on dopasowany do młodego odbiorcy, który na co dzień korzysta z social mediów - ma być szybko, dynamicznie, interesująco, bo inaczej widz przełączy na inny kanał. "Top Model" stawia na montaż niemalże wyjęty z rolek z TikToka. Szybkie przejścia męczą i może choć w krótkich formatach w sieci się sprawdzają, utrzymując uwagę, trudno na nie patrzeć przez cały odcinek. 

Dotychczas w "Top Model" lektorem był profesjonalista, ale od 15. edycji możemy usłyszeć komentarze w wykonaniu Dawida Wolińskiego. Jest to zabieg niewątpliwie ciekawy i może zyskać pozytywny odbiór wśród fanów programu, choć według mnie jest to uciążliwe w odbiorze i na dłuższą metę może to irytować. Mnie zmęczyło to już po jednym odcinku.

"Top Model" to program dla Gen Z. Ta zmiana wyjdzie im na dobre?

Widać, że produkcja skupia się na dotarciu do młodszej widowni, która dziś stanowi niewątpliwie jedną z tych trudniejszych - konkurowanie z mediami społecznościowymi nie jest przecież łatwe. Dynamiczny montaż, zmiany w obsadzie programu, influencerzy i uczestnicy poprzednich edycji to tylko część punktów, które mają przyciągać generację Z przed telewizory. W ostatecznym rozrachunku to może się odbić jednak czkawką - wydaje się, że produkcja zapomniała o tych widzach, którzy są z programem od początku, a więc mówimy tu raczej o Millenialsach, którzy w telewizyjnych formatach szukają jednak innej formy rozrywki. Zmiany są potrzebne, ale sądzę, że w przypadku "Top Model" znacząco z nimi przesadzono, stawiając wyłącznie na jedną kartę, co może okazać się błędem. 

Więcej o: