"Perfekcyjnie zmień swoje życie!" - to hasło z książki Perfekcyjnej Pani Domu. Małgorzata Rozenek nauczała już na łamach pięknie ilustrowanych wydań, jak perfekcyjnie dbać o dom i ogród, słusznie jednak zauważa, że zabrakło w tym wszystkim miejsca dla gwiazdy każdego ogniska domowego.
Na usta ciśnie się automatyczna odpowiedź: Na głowę upadłaś? Skoro już wysprzątałam wszystkie pokoje (również te dziecięce ) i kuchnię, wypucowałam łazienkę, zawiozłam dzieci do szkoły, ze szkoły, na zajęcia pozalekcyjne, uprasowałam mężowi koszule, zrobiłam pranie i poukładałam wszystko w szafie kolorami, a poza tym skosiłam trawę, wypieliłam grządki (lub przynajmniej zadbałam o piękny balkon) - to pytanie o to, GDZIE w tym wszystkim czas i przestrzeń dla mnie wydaje mi się retoryczne... Nie ma dla mnie czasu i miejsca, bo jak pomyślę, że miałabym teraz jeszcze policzyć kalorie, zaplanować wyprawę na targ ze zdrową żywnością, wyglądając przy tym pięknie, z zadbanymi paznokciami i starannie zakręconym lokiem - to ja się pytam: gdzie w tym wszystkim jeszcze miejsce na 40-godzinny tydzień pracy?
Małgorzata co prawda z tym wszystkim zapewne rozprawia się za pomocą papierowego ręcznika, ale ja takich mocy nie posiadam...
Czego nie zdołasz posprzątać, przykryj papierowym ręcznikiem! / Fot. Screen Youtube
Nie zrażajmy się jednak. Zakładam, że nowo wydana książka Małgorzaty Rozenek "Jak dbać o siebie perfekcyjnie" odpowie mi na pytanie: jak do jasnej ciasnej to osiągnąć, by wyglądać jak milion dolców, pracować, doglądać dzieci, męża (i nie daj Boże jeszcze pieska?!) i jeszcze mieć czas na manicure, pedicure i te wszystkie -brazje i inne masaże na twarz i ciało. Chętnie się dowiem.
Zwłaszcza, że i Małgorzata Rozenek przebyła długą drogę do swego perfekcyjnego wizerunku. Przecież kiedyś nie wyglądała jak turbo blondyna na chudych nogach i z wielkim dekoltem. Kiedyś była normalną kobietą.
Jeszcze nie taka PERFEKCYJNA Małgorzata R. / Fot. Kapif
Ze wstępu dowiadujemy się, że musimy o siebie zadbać, bo "dbanie o siebie to nie luksus, lecz początek dobrego życia". Sporo takich myśli, wyjętych żywcem z Paulo Coelho, napotkamy podczas tej oświecającej wędrówki, jaką jest lektura książki. Kroczmy więc, bo "każda, nawet najdalsza podróż, rozpoczyna się od pierwszego kroku". Ale pamiętajmy zarazem, że "zmiana przychodzi do tych, którzy są na nią przygotowani".
Trwa spór, czy nie jest to żywcem spisane od Paulo C.
Ci, którzy nie są przygotowani, by przyjąć tak wiele dobra na raz, dostają w prezencie od autorki niektóre z porad na osobnym talerzu. Jeśli poczujecie, że wypływa wam oko od mądrości zgromadzonych w tekście - możecie czytać tylko to, co ważne w specjalnych, wyodrębnionych ramkach: są tam rady prosto z serca od Małgorzaty lub wiedza o życiu w pigułce.
Złote myśli zaleca się czytać w przytulnych wnętrzach i na twardej podłodze
Ważna jest w życiu systematyczność, zmiany zaczynają się w głowie, a głowa musi być osadzona na zdrowym ciele, które możesz utrzymywać w kondycji dzięki wysiłkowi fizycznemu i odpowiedniej diecie. Jeśli jeszcze przyobleczesz to ciało w stylowe ciuchy i połączysz życie rodzinne i zawodowe z odpoczynkiem - będziesz zadbana. Tak w skrócie można streścić CAŁĄ książkę. Rozłóżmy to jednak na czynniki pierwsze. Tylko z większą gracją, niż nogi na pokazie mody...
Mateusz Jagielski / EAST NEWS
Co zrobić, żeby umysł nam działał perfekcyjnie? Trzeba go ćwiczyć, wiadomo. Najlepiej systematycznie i na różne sposoby. Rozenek zachęca, by znaleźć sobie jakąś aktywność, która stanie się wyzwaniem - należy jej poświęcać codziennie minimum kwadrans.
Skoro już planujesz czas, to pamiętaj też o pięciu minutach patrzenia na coś, co piękne, oddychając w skupieniu.
Hmm. Nie wiem, czy mogę zaliczyć do tego moje zawieszki, które przytrafiają mi się codziennie, gdy się nad czymś zastanawiam. Patrzę wówczas niekoniecznie na rzeczy piękne (np. zalecane przez Rozenek drzewa). I nie jestem pewna, czy jestem wystarczająco skupiona na oddechu. Co do zasady - nie skupiam się na oddechu, to się po prostu dzieje samo... No chyba, że ćwiczę czy biegnę, ale na razie jesteśmy w rozdziale dotyczącym myślenia.
Zasuwaj!
Dalej jej tylko ciekawiej. Rozenek zaleca absolutny zakaz gdybania, za to należy się rozkoszować milionem możliwości zmian, bo to daje nam swobodę. Ha! Poza tym trzeba być głodną nowych "miejsc, wrażeń nowej wersji siebie" i co miesiąc zastanowić się nad swoimi pragnieniami - trzeba znaleźć coś, czego się pragnie, bo to uskrzydla. Pragnę wygrać w totka. Czuję mrowienie pod łopatkami, pewnie rosną skrzydełka.
Mrrrrr, odważnie! Zwłaszcza, gdy masz rację!
Nie bój się zmian! Ale jednocześnie nie planuj zbyt wielu zmian jednocześnie. Słuchaj głosu serca i intuicji. Nie wiem nawet, czy powinnam dawać te hasła w cudzysłów, bo Rozenek tych frazesów w cudzysłów nie daje, a zdecydowanie nie są to jej odkrywcze myśli. Przecież to wyświechtane i sprane slogany jak z reklamy. Takiej, przy której pracował Coelho.
Sypiąc jak z rękawa kolejnymi poradami: by nie rozpamiętywać przeszłości, by więcej się uśmiechać, by traktować swoje emocje, jak zmieniającą się pogodę (to wygodne, zawsze można potem się tłumaczyć komuś, kogo się na przykład ochrzaniło od góry do dołu, że to była taka letnia burza ? niespodziewana!). Wychodzi z Małgorzaty jednak i panna sprzątalska. Pojawia się magiczne zdanie ? że w posprzątanym pomieszczeniu "łatwiej uspokoić uczucia i myśli".
Jeśli posprzątany pokój to za mało - trzeba jechać w góry lub nad morze! Przecież uspokoić może przyroda. I wszystko jasne. Przy każdej mojej gonitwie myśli będę jechać 300 km, by powdychać jod. To będzie kilka wypraw tygodniowo, nie wiem jeszcze, jak pogodzę to z pracą... Jeśli jednak wpiszę to na moją listę potrzeb, to to się musi udać, PRAWDA? Zasadniczo, gdy już znajdę czas na to, by przemyśleć wszystko porządnie i stworzę listy moich zadań, pragnień i marzeń, to potem tylko pozostaje zakasać rękawy i myśleć o sobie. Nic trudnego.
Cenna rada z pogranicza
Po cennej poradzie z pogranicza "nie leń się" i "wszyscy umrzemy" - pozostaje tylko działać. Rozenek daje jasne wytyczne: bądź wytrwała, bądź pewna siebie, bądź dalekowzroczna. I żeby umysł ci nie uwiądł (co przy lekturze tej książki wydaje się nieuniknione momentami?), koniecznie rozwiązuj krzyżówki, baw się w sudoku. Pamiętaj jednak, że "chwila lenistwa wzmaga kreatywność". Nie wiem co prawda, jak do niemarnowania czasu (BO MAMY GO MAŁO!) mają się porady w stylu:
WHAAAAAT?!
czy "zajmij się aktywnością, w której nie jesteś dobra". Zgodzę się za to, że warto dużo podróżować. Choćby nad to morze, by oczyścić umysł.
Rozdział "Umysł" kończy się co prawda poradą, która zbiła mnie z pantałyku:
Zawsze możesz też pobawić się w Kopciuszka - zmieszać sól z pieprzem i potem oddzielić jedno od drugiego!
Obawiam się, że może mi nie starczyć życia, by robić wszystko, co mnie nudzi i czego nie lubię - zwłaszcza, że, jak rozumiem, generalnie chodzi o to, bym robiła to, co lubię? "Umysł" mnie skołował, za dużo sprzecznych danych. Może przy "Ciele" będzie prościej...
Niefortunnie - moje zmagania z perfekcyjnym dbaniem o siebie zbiegły się w czasie z dość poważnym przeziębieniem. Po trzech dniach gorączki w okolicach 38 stopni nie wyglądałam perfekcyjnie, za to perfekcyjnie zanosiłam się kaszlem. Domyślam się, że w świecie Małgorzaty Rozenek nawet zarazki są perfekcyjne i znają swoje miejsce - z dala od niej i jej rodziny. Na pewno perfekcyjnie dbające o siebie umysły i ciała (wożące zawsze pupy autem z wyważoną temperaturą powietrza w środku - tak, by się nie zaziębić, będąc zbyt zagrzaną w aucie i wysiadając nagle na porywisty wiatr. Notabene taki wiatr źle robi na fryzurę) nie poddają się bakteriom i wirusom, a nawet jeśli - to chorują z klasą i perfekcyjną fryzurą (nie mówią o perfekcyjnie niewysuszonej skórze pod nosem w przypadku kataru...).
Trochę zielonego i ZDROWY napój (ups, nie zielony)
Rozdział rozpoczyna zalecenie, z którym nie sposób się nie zgodzić: rusz się! Potem jest to wszystko, co można znaleźć w każdym internetowym czy kolorowo-czasopismowym poradniku: zmotywuj się, po prostu zacznij, karm się wizją siebie po treningach (ach, ta szczupła, zgrabna pupa!), wyznacz sobie cele i... porównuj się (że niby motywacyjnie). Cóż, gdyby to był babski magazyn, na pewno na następnej stronie byłby wywiad z terapeutą, który stanowczo zakazuje porównywania się. Tu niestety musimy pozostać bez tej zdrowej równowagi. Rozenek tego nie pisze, ale to chyba oczywiste, do kogo mamy się porównywać, hę?
W porównaniu z Małgorzatą R. mam mniejszy biust. Ale swój
Całą część poświęconą praktycznym informacjom JAK ĆWICZYĆ, pominę, bo doprawdy nie ma tam absolutnie nic odkrywczego. Warto jedynie nadmienić, że oczywiście zalecane jest ćwiczenie z trenerem (no co ty, nie stać cię?). Musisz szukać tego jedynego (trenera!), aż znajdziesz. Kryterium jest sprawdzanie obwodu uda.
Czy tylko mnie zastanawia, co się stanie z kobietą, która będzie ćwiczyć z tym świetnym trenerem kilka miesięcy? Czy jej obwód uda zmniejszy się aż do zaniknięcia?
Rozgrzewka, rozciąganie, rozpiska planu treningowego i zalecony brak pośpiechu. Jeśli nie masz czasu lub chęci na siłownię - możesz biegać, pływać, jeździć na rowerze lub spacerować. Gdy już przejdziecie przez porady, jakie sobie kupić gadżety do ćwiczeń (skakanka!), dowiecie się, co jeść przed i po ćwiczeniach. I znowu - wszystko to, co już świetnie znasz, zebrane na kilku stronach i opatrzone ładną fotką. Bo wiesz, zasadniczo: kasza, otręby, koktajle z selera naciowego i - obowiązkowy - tost z awokado (kłaniamy się nisko Nigelli Lawson!)
Niweluj kwaśne smaki! To też spala kalorie...
Oczyszczaj się i jedz to, co nie tuczy! No i ruszaj się! To takie proste! Nie wiedziałaś? A po aktywnym tygodniu wskocz do sauny i na masaż, to świetnie regeneruje! Wybaczcie sarkazm, ale problem często polega na tym, że w zawalonym tysiącem spraw tygodniu zwyczajnie nie ma czasu na basen czy masaż, a na bieganie pozostaje ewentualnie czas przed świtem, między 1 w nocy a 6 rano (tylko czy to bezpieczne, tak po nocy biegać?). Może się czepiam, ale zalecenie "znajdź na to czas" jest o tyle cenne, że większość kobiet na pewno chętnie czasu na to poszuka, jak tylko znajdzie czas na poszukiwania.
Rozenek z tymi swoimi pięknie i szeroko otwartymi oczętami i zawsze nienaganną fryzurą zaleca:
I poleca mnóstwo małych, średnich i większych zabiegów, które należy stosować - a to raz w tygodniu, a to dwa.
Gdyby wziąć moją nogę pod lupę? Zacięcie po (do?) depilacji i (nie)naganny pedicure
Nakładaj sobie więc maseczki z rzeżuchy czy dyni! Miksuj produkty (co zostanie, możesz wypić - w ramach spożywania koktajli witaminowych). Tonizuj cerę, rób jej parówki, kompresy - generalnie nie wychodź z łazienki, tylko się pacykuj! Jak skończysz - nałóż dużo kremu nawilżającego. Oj, zauważyłaś zmarszczkę! To biegnij do kogoś, kto pomoże ci zatrzymać tykający zegar. I tu wjeżdżają te wszystkie -brazje i inne kwasy, wypełniacze i liftingi (w wersji soft, ofkors, bo w tej książce wszystko jest mile i pluszowe, więc nie będziemy zalecać cięcia).
Część o zabiegach upiększających ma kilka stron i wydaje się być najbardziej merytorycznym fragmentem książki. Trochę jakby człowiek czytał katalog zabiegów w gabinecie medycyny estetycznej. Ciekawe skąd tyle wiedzy u perfekcyjnej Małgorzaty.
Cholercia, nie mam kwiatów w łazience? Ale choć kafelki podobne!
Są na deser i porady, jak ekspresowo sobie poprawić urodę. Spuchły ci oczy? Odśwież twarz lodem! A jeśli masz zniszczone usta - posmaruj je miodem. Słodko, co?
Czy będziemy nauczani, by jeść jarmuż zagryzany nasionami o super właściwościach? Ha! Skąd wiedzieliście? Małgorzata radzi:
Prościzna. Choć dostrzegam w tym pewne niebezpieczeństwo. Niektórzy metodę prób i błędów mogą przeciągać w nieskończoność (serio, ta wielka pizza to tylko etap błądzenia!), a najlepszy sposób odżywiania niekoniecznie znaczy najzdrowszy, ale... Znowu się czepiam złotych myśli.
Rozpuściłam włosy (bardzo mądrze to zrobić na czas gotowania) i zarzuciłam ścierkę ? perfekcyjnie!
Małgorzata Rozenek w kwestii żywienia kieruje się intuicją i zasadami, które, jeśli dobrze rozumiem, też intuicja jej podpowiedziała (no i te diety, które stosowała w życiu trochę także). Należy ograniczyć tłuszcze i cukry, wysiudać z jadłospisu fast foody i napoje gazowane, postawić zaś na nieprzetworzoną i sezonową żywność oraz rozsądek. Najlepiej zdrowy.
I potem lawina dobrych rad (jeśli nie chce wam się kupować ten encyklopedii wiedzy, jaką jest książka Rozenek, możecie sobie powpisywać w Google hasła "jak ograniczyć cukier", "jak ograniczyć tłuszcze", "żywność nieprzetworzona", "produkty sezonowe". Kilka pierwszych wyników zaspokoi waszą wiedzę w temacie, choć nie wiem, czy będą takie śliczne foty, jak w książce (och och, rabarbar przewiązany sznureczkiem!).
Perfekcyjna wstążka ze sznurka!
Rozenek serwuje nam sezonowy jadłospis, a w nim trochę nowych słówek do wykucia i nowych adresów do odwiedzenia, bo niektórych produktów nie kupicie na osiedlowym straganie. Skorzonera, mniszek lekarski, brusznica czy berberys - najpierw i tak trzeba wygooglować, może przy okazji będą wskazówki, gdzie nabyć.
Ładnie mi z miską?
Małgorzata zachęca do tworzenia prostych posiłków i chwała jej za to, bo już SERIO niewiele czasu pozostaje na cokolwiek innego, przecież człowiek musi, wracając z dermabrazji i masaży, tuż po tym, jak był pobiegać i popływać - podjechać gdzieś, gdzie można kupić te wszystkie zdrowe warzywa i owoce, dobrej jakości mięso, nasiona goji i chia, komosę, spirulinę czy sok z brzozy. Zakupy zaleca robić raz w tygodniu (warzywa, owoce, jaja z zaufanej hodowli, twaróg, mięsko, ryby i pieczywo) i raz miesiącu (woda, kasze, ryż, płatki, orzechy, suszone owoce, miód od lokalnego dostawcy, mąkę, oliwę i ziarna).
Niepokoją mnie co prawda te parówki na zdjęciu, które towarzyszy rozdzialikowi pod tytułem "Moja lista zakupów". Ale o parówkach było przy dbaniu o cerę, więc może coś mi się tu zlało w jedno...
To na pewno cielęce paróweczki dla psa!
Z dobrych wiadomości: picie wody, które słusznie zaleca Rozenek - nie jest już tak skomplikowane i czasochłonne jak reszta rozpisanych działań. Bo jeśli jesz na mieście, to musisz to wcześniej dobrze zaplanować - brać jedzenie ze sobą, albo w zasadzie żreć tylko suchą sałatę (tego Rozenek nie pisze, ale ja umiem czytać między wierszami).
Mimo wszystko, pamiętaj, jak mawia Paulo Coelho, tfu, Małgorzata Rozenek:
Dojechałam do najbardziej stresującego dla mnie rozdziału. Będzie o ciuchach i o tym, jak wyglądać perfekcyjnie, a ja nie umiem chodzić na obcasach, nie mam majtek poukładanych kolorami... Na szczęście Rozenek na pewno mi coś perfekcyjnie poradzi.
Małgorzata patrzy krytycznie na moją stonowaną szafę
Nie wiem, co prawda, jak rozumieć umieszczenie kwestii ciuchów na końcu książki - czy chodzi o to, że na te wszystkie "szlachetne tkaniny, co nadadzą ci nowoczesny look", których zakup zaleca Rozenek - masz wydać dopiero tę kasę, która ci zostanie po tych wszystkich masażach, mięsie od dobrego dostawcy i nasionach po 3 dychy za garstkę? Możliwie. Zwłaszcza, że zalecane są OCZYWIŚCIE dobre tkaniny, które pozwolą nam "w tym szaleństwie pozostać na wysokim modowym poziomie". Szafa ma być stonowana, góra 5 kolorów. No to przynajmniej moje zamiłowanie do szarego, burego, czarnego i szarawego się na coś zdało!
Ponoć czarny to nie kolor...
Warto też pamiętać, że to jak nas widzą bla bla bla, a widzą nas też z partnerem - zadbać więc trzeba, by i ON wyglądał jak człowiek. Że Małgorzata wie, co mówi, to widać po przemianie Radzia. Zaczął nosić takie piękne buty przy niej...
Mężczyznę po butach poznasz! / KAPIF
Dobrze, że są i rady dla takich jak ja:
Szok, co za zmiana!
W tej książce jest mnóstwo rad dotyczących tego, co każda kobieta dobrze wie: trzeba o siebie dbać, codziennie, ćwiczyć, masować się, wklepywać maseczki, a gdy już czas - nie bać się zabiegów, które zregenerują i odświeżą wygląd. Gdyby tak złośliwie policzyć czas, który należy na to wszystko przeznaczyć:
- myślenie o tych, co nas motywują
- ćwiczenie umysłu - codziennie minimum 15 minut z krzyżówką lub sudoku
- robienie tego, co nas nie interesuje, ale na pewno nas rozwinie
- regenerujące niemyślenie, patrzenie w okno, a najlepiej w morze (dojedź nad to morze!)
- tworzenie listy produktów, z których potem należy? (patrz punkt następny)
- przygotowywanie zdrowych, zbilansowanych, nietuczących posiłków
- (a wcześniej przecież) zakupy w stosownych miejscach, nieraz rozrzuconych po całym mieście (tu dobre mięsko, tam ryby, a warzywa to tylko od pani Krysi na straganie tu i tu)
- ćwiczenia i treningi - z rozgrzewkami, strechingami i sauną po
- masaże, maseczki, "chwile dla siebie"
- odpoczynek - przynajmniej jeden dzień w tygodniu trzeba mieć dla siebie (hahahahahhaha)
Pogram w sudoku!
Kiedyś trzeba jeszcze to wszystko zjeść, kupić te wszystkie kosmetyki i olejki (no chyba, że przynosi je seksowny kurier). Ale czas to jeszcze nic. Na to wszystko trzeba jeszcze wydać spore pieniądze, bo dobra żywność (na której - przyznaję - nie warto oszczędzać) kosztuje, dobre tkaniny i eleganckie ciuchy kosztują, nie mówiąc już o tych wszystkich zabiegach, którym należy się systematycznie poddawać. Jeśli jeszcze chcecie mieć prywatnego trenera i obowiązkową nianię do dzieci, których przecież z racji natłoku obowiązków NIE WIDUJECIE nawet - to trzeba wyjść bardzo bogato za mąż. Bo na pracę już niewiele miejsca pozostaje. Można oczywiście zagrać w reklamie ręcznika kuchennego i mieć na parę miesięcy spokój, ale COME ON! - nie każdy zarabia w ten sposób.
Dobrze, że Małgorzata daje jeszcze jedną radę, bez której bym nie wiedziała, jak żyć:
No i od razu człowiek czuje, że złapał równowagę!
A! I nie zapominajcie proszę, że i tak najpierw musicie wypełniać zalecenia z poprzednich książek Małgorzaty! Dbać o dom, rodzinę i ogród! Z tym też mnóstwo roboty. Kolejna książka powinna nosić tytuł: "Jak wydłużyć dobę kilkukrotnie" i zawierać porady w stylu "Twój czas jest jak gumka z majtek, da się go rozciągnąć".
Czy was także takie książki bardziej stresują, niż wam pomagają? A przecież stresować się nie wolno.
Książka Małgorzaty Rozenek jest jak porada lekarza, który mówi: "Proszę się nie stresować". To wszytko w teorii brzmi świetnie i oczywiście wiemy, że nie należy się stresować, tak samo jak wiemy, że należy jeść zdrowo, chodzić na masaże i żyć higienicznie i w zgodzie ze sobą. Niestety żadna książka, nieważne jak ładnie wydana i wypełniona elegancko wyfotoszopowanymi fotkami, nie ułatwia trudnego zadania, jakim jest codzienność.
Stres może pojawić się w każdej chwili, z najmniej nieoczekiwanej strony. A praca, rodzina, dzieci i pęd, w który wpadamy, próbując złapać wszystkie sroki za ogon, zdecydowania nie ułatwia sprawy. Jeśli jednak ma się sztab ludzi, którzy pomagają w osiągnięciu sukcesu - pilnują dzieci, gotują, sprzątają, czeszą i pacykują, a na koniec jeszcze oprawiają to w ładną PR-ową ramkę, to zapewne można znaleźć czas na bycie perfekcyjną na zdjęciu. Pozdrawiamy panią Małgorzatę - my, zwykłe kobiety.
Pamiętaj! Jak urlop, to też na maxa!
Jakbym się jednak nie nabijała z książki Rozenek, jestem pewna, że i tak rozejdzie się jak świeże bułeczki w okresie przedświątecznym. Tysiące kobiet znajdzie ją pod choinką, bo troskliwi mężowie, subtelne teściowe, zatroskani rodzice i wiecznie chcące dobrze rodzeństwo postanowi naprowadzić je na jedyną właściwą drogę: perfekcyjnego życia. Przeczytają więc sobie te kobiety, że to wszystko jest ogólnie w zasięgu ich ręki.
Serialowa Franka apeluje do widzów "M jak miłość". "To jest wszystko moja wina"
Zasłynęła dzięki aferze na koncercie Coldplay. Szok, jak teraz zarabia
Zawodnik świętuje 33. urodziny i wspomina o metamorfozie. Schudła 60 kg
Piaseczny nie mógł dłużej milczeć. Takie zdanie ma o Jeżowskiej w "The Voice Senior"
Niespodziewane wieści ws. Kwiatkowskiego. Kazadi przekazała na wizji
Doda zwróciła się do Donalda Tuska na antenie TVP Info. Padła zaskakująca prośba
Krupa o obecności swojego nazwiska w aktach Epsteina. Modelka się nie certoli
Andrzej z "Rolnicy. Podlasie" pokazał, jak przygotowuje wodę dla krów podczas mrozów. Internauci nie wytrzymali
Księżna Mette-Marit nie zostanie królową? Tak próbuje się tłumaczyć ze znajomości z Epsteinem