Gdy przed laty dowiedziała się, że ma raka, zbliżyła się do Boga. Modlitwa w trudnych momentach dodawała jej wiary i Katarzyna Grochola stała się zaangażowaną parafianką, która nie omijała kościoła szerokim łukiem. - Kiedyś chodziłam często, przez często rozumiem: nawet codziennie. Byłam na pielgrzymkach w Jerozolimie i Izraelu, byłam z siostrą dwa tygodnie na prywatnej pielgrzymce we Włoszech, byłam w Lourdes - w tym wszystkim jest coś niezwykłego i poruszającego, pod warunkiem, że chce się to zobaczyć - wyznała autorka "Nigdy w życiu" w nowym wywiadzie dla Wprost.pl. Niestety, tak jak wielu ludzi wierzących, po różnych nadużyciach ze strony duchownych, które w ostatnich latach wyszły na światło dzienne i końca ich nie widać, ma problem z Kościołem jako instytucją. Dziś raczej zmusza się, by przekroczyć jego progi.
Mimo wszystko Katarzyna Grochola stara się nie wrzucać wszystkich do jednego wora. Są jednak księża, którzy podnoszą jej ciśnienie i nie umie ich usprawiedliwić. - Bardzo trudno mi się czyta o niektórych księżach, ale to tak jakby opisać kobietę, która się puszcza oraz zabiła trójkę dzieci i wrzucić ją ze mną do tego samego worka. Nie będę więc generalizowała i mówiła: "wszyscy księża" - powiedziała i wskazała konkretne przykłady osób z kościoła, których nie może spokojnie słychać.
Mam problem z arcybiskupem Jędraszewskim, który wypowiadał się jak idiota, mam problem z biskupem Głódziem, ale też nie jestem od sądzenia ich. Mam problem z kościołem, ale to nie oddala mnie od Boga, wprost przeciwnie
- dodała pisarka.
Ponad rok temu rak ponownie zaatakował Katarzynę Grocholę. Pisarka zachorowała na nowotwór po raz pierwszy, gdy miała 30 lat. Gdy po latach dowiedziała się, że wrócił, ale tym razem umiejscowił się w płucach, nie myślała o śmierci. Nie użalała się też nad sobą. W rozmowie z Małgorzatą Ohme przyznała, że podeszła do tematu zadaniowo i zajęła się wszystkimi sprawami, które musiała uregulować przed pójściem do szpitala. - Jakoś nie miałam możliwości, żeby przyjąć to wszystko. Ponieważ jak się dowiedziałam, że mam tego raka płuc, to po pierwsze bardzo chciałam oddać książkę wydawnictwu. W związku z tym przewróciłam ją na lewą stronę i na gwałt, bo jakoś tak mi się wydawało, że jeśli to ma być moja ostatnia książka, no to już, bo mogę nie wrócić, może się coś stać - wyznała pisarka. Co jeszcze spędzało jej sen z powiek? - Martwiłam się o to, że nieustalony testament, że muszę się spotkać ze swoją córką, że pewne rzeczy trzeba ustalić, bo różnie może być. Ale to wszystko jakoś nie było w strachu, tylko w takim odpowiedzialnym traktowaniu rzeczy, która jest poważna. I nie, że ja na pewno umrę, tylko w takim - dodała pisarka.
To pytanie zaskoczyło Lewandowską. Nie wiedziała, co odpowiedzieć
Złote Globy 2026: Czerwik i Sierpiński zachwyceni Emily Blunt. Zawiodła ich Julia Roberts
Jessie Buckley zdobyła Złoty Glob. Nagle zwróciła się do Polaków
Clooney na Złotych Globach utarł nosa Trumpowi. Po tych słowach sala wybuchła śmiechem
Lawina komentarzy po Festiwalu Piosenek Filmowych w TVN. Widzowie zgodni jak nigdy
Rozenek tak odstawiła się na Galę Mistrzów Sportu. Modowy ekspert nie ma wątpliwości
Andrzej z Plutycz kupił zdrapki za 250 złotych. Szok, ile wygrał
Anita Sokołowska w garniturze na Paszportach Polityki. Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczegół
Zillmann i Lesar na Gali Mistrzów Sportu. Nie szczędziły sobie czułości