Doda przerwała milczenie. Mówi o akcie oskarżenia. "Ponad pięć lat na to czekałam"

Doda 25 czerwca postanowiła zareagować na najnowsze informacje w związku z aktem oskarżenia, skierowanym przeciwko niej i Emilowi S. Wokalistka nie kryła optymizmu.
Doda
Fot. Instagram/ dodaqueen

Prokuratura Okręgowa w Warszawie 19 czerwca skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia, którego treść przekazaliśmy w tej publikacji. "W przedmiotowej sprawie wydano szereg postanowień o zabezpieczeniu majątkowym na gotówce, roszczeniach cywilnych, nieruchomościach, samochodach, zegarkach na łączną kwotę ponad 12 mln zł i prawie 60 tys. euro. Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 5, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10" - podano. Teraz sprawę skomentowała Doda.

Zobacz wideo Doda o relacjach z eks. Poznaliśmy sekret

Doda komentuje skandal z Emilem S. "Po tylu latach przychodzi mój czas"

Przypomnijmy, że "Dorocie R. z zarzucono czyn z art. 18 § 3 kk w zw. z art. 300 § 2 kk w zw. z art. 308 kk w zb. z art. 18 § 3 kk w zw. z art. 301 § 1 kk w zw. z art. 308 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 § 1 kk (pomocnictwo w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli) na kwotę 12 293 161,10 zł". 

Wokalistka przemówiła z zagranicznych wakacji na temat głośnego aktu oskarżenia. - W końcu mogę odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę się bronić w sądzie. Ponad pięć lat na to czekałam. Kiedy prokuratura weszła mi do domu, zabrała moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał około 200 zarzutów i został zatrzymany do aresztu - przekazała wokalistka na nagraniu. Wspomniała, że została "obarczona abstrakcyjnymi rzeczami". - Nikt nie chciał mnie słuchać... - dodała, podkreślając, że cieszy się z obecnego etapu. - Po tylu latach przychodzi mój czas - przekazała gwiazda.

Zapytaliśmy piosenkarkę o to, czy odniesie się do aktu oskarżenia. - Nie postawiła zarzuty (prokuratura - przyp., red.), tylko to jest wciąż to samo i sprawa w końcu trafiła do sądu po paru latach czekania. Bardzo się cieszę, że nareszcie będę mogła się bronić i sądowi przedstawić moją wersję wydarzeń. Bo póki co nikt mnie nie słuchał - podkreślała w rozmowie z rozmowie z Plotkiem. - Teraz w końcu nas czas żeby móc się bronić, czekałam na to wiele lat - dodała. 

Doda o kulisach głośnej sprawy. Wspomina o "koszmarze"

- Choć urząd skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak i tak utrzymywała swoje... Jakieś abstrakcyjne rzeczy, włącznie z tym, że chcę uciec z Polski - przytoczyła wokalistka na InstaStories. Wspomniała także, że nie miała nigdy domu na Malcie. - Jezu, to był jakiś koszmar. Cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt sprawy w końcu trafia tam, gdzie powinien dużo, dużo wcześniej. W końcu jest ten czas, że będę mogła nareszcie przedstawić moją wersję wydarzeń - przekazała następnie. Zapowiedziała, że w tej sprawie będą "mocne zwroty akcji". Będziecie śledzili kolejne etapy?

Więcej o: