Co naprawdę wydarzyło się w toalecie? Szulim w "DD TVN": Zostałam złapana za głowę i przewrócona na podłogę. Bałam się

"Zostałam złapana za głowę i przewrócona na podłogę" - Agnieszka Szulim obszernie, w sposób bardzo emocjonalny, łamiącym się głosem opowiedziała o tym, jak na gali "Niegrzeczni" została zaatakowana przez Dodę.

Co naprawdę wydarzyło się w toalecie? Wciąż nie znamy pełnej wersji Dody. Na razie tylko Agnieszka Szulim zdecydowała się na przedstawienie swojej wersji wydarzeń. Dotąd komentowała to tylko na Facebooku, teraz zdecydowała się udzielić wywiadu Marcinowi Mellerowi i Magdzie Mołek . W sobotnim "DD TVN" gospodyni programu "Na językach" podkreśliła również, że to będzie jej jedyna publiczna wypowiedź w tej sprawie.

Strasznie zależy mi, żeby nie traktować tej sytuacji jako żartu. Żarty się skończyły, kiedy w grę weszła przemoc. Ja się nie zgadzam na przemoc wobec nikogo, a to była regularna napaść - zaznaczyła dziennikarka na początek.

Zdementowała też sugestie, wypowiadane wprost również przez Dodę, że wywołała skandal w celu zareklamowania wiosennej edycji swojego programu "Na językach" (zobacz: Doda o bójce z Szulim: Wszystkich obdzwoniła, jak tylko wyszła na zewnątrz ).

Dla mnie najważniejsze jest to, że pojechaliśmy na galę, żeby odebrać nagrodę. Jak słyszę, że to było sprowokowane przeze mnie, żeby podlansować program, bo startuje nowa ramówka, to ogarnia mnie pusty śmiech, ponieważ wolałabym lansować program tą nagrodą, a teraz nikt o niej nie mówi, bo wszyscy mówią o aferze - powiedziała Szulim i przeszła do kontrataku sugerując, kto mógłby mieć tego rodzaju motyw we wszczynaniu awantur. - Jakimś cudownym zbiegiem okoliczności wczoraj była premiera teledysku pani Doroty Rabczewskiej.

Po internecie krąży film, na którym widać, jak na scenie w Chorzowie Doda wpada na Agnieszkę Szulim. Dziennikarka traktuje to jako jeden z dowodów w tej sprawie. Ten film możecie zobaczyć tutaj . W 47 sekundzie widać zderzenie obu pań i interwencję Antoniego Królikowskiego.

Mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości po filmach, które krążą w sieci i znikają z sieci usuwane prawdopodobnie przez management, jak to było naprawdę. Pojechaliśmy odebrać nagrodę, zwyciężyliśmy w kategorii "Niegrzeczny program", wyszłam na scenę i tak naprawdę wtedy już się zaczęło, pod moim adresem z ust pani Doroty Rabczewskiej poleciało kilka epitetów, mam na to świadków.

W trakcie całego wywiadu Agnieszka Szulim konsekwentnie nazywała Dodę Dorotą Rabczewską.

Będę nazywała ją panią Dorotą Rabczewską, ponieważ jedynym miejscem, w którym się jeszcze spotkamy będzie tylko sąd - oznajmiła.

Agnieszce Szulim podczas rozmowy z Mołek i Mellerem dławił się głos, jej wypowiedź była nieco chaotyczna. Marcin Meller chciał uporządkować rozmowę i poprosił Szulim o powiedzenie, jak to się zaczęło.

Już na scenie zostałam popchnięta, z zamiarem zrzucenia ze sceny, tak to wyglądało. Jest film. Mówię, ten film jest usuwany z sieci, myślę że Dorota Rabczewska się boi, bo doskonale wie, co się wydarzyło i wie, że taki film jest doskonałym dowodem w sądzie. To był głupi wyskok, można się po niej było spodziewać i w porządku... nie, nie w porządku! Odsunęłam się, Antek Królikowski odprowadził nie na drugą stronę sceny, był świadkiem i też był w szoku. Ja nie wierzę do dzisiaj, że to się stało.

FORUM/Krzysztof Kuczyk

Ekipa Agnieszki Szulim ponoć w pełni sobie zdawała sprawę, że obecność na jednej imprezie obu pań grozi awanturą. Dziennikarka obiecała sobie, że się nie da sprowokować.

Strasznie unikaliśmy jakiejkolwiek prowokacji. Ustaliliśmy, że nie robimy nic, żadnego gestu w jej stronę, żeby się wdać się w jakąkolwiek głupią awanturę, w pyskówkę. Dopuszczaliśmy, że może dojść do jakiejś głupiej wymiany zdań, ale nikt nie przypuszczał, że może wydarzyć się coś takiego. Ja zostałam napadnięta, to była regularna napaść w toalecie, zablokowanej od zewnątrz przez dwie dziewczyny. Poszłam do toalety. Na szczęście z koleżanką, bo nie chciałam się tam nigdzie ruszać sama, bo się trochę bałam. Wychodziłyśmy i wtedy okazało się, że toaleta została zablokowana od zewnątrz. Jak się później dowiedziałam, na to też są świadkowie, przez dwie dziewczyny, od środka blokował ją prawdopodobnie pani Doroty Rabczewskiej brat albo menedżer, nie pozwalając mi wyjść. Ona była w środku i była z nią koleżanka, która nagrywała to na telefon, to co się działo.

Dopiero teraz mogliśmy usłyszeć dokładną wersję Agnieszki Szulim, która ze szczegółami opowiedziała, co zaszło w toalecie.

Ona najpierw zaatakowała mnie jakimś pistoletem na wodę, który miała przygotowany i zaczęła mnie polewać, wykrzykując różne rzeczy. Byłam spokojna i nie reagowałam. Jak skończyła, powiedziałam: "Skoro skończyłaś, to ja teraz pójdę się wysuszę" i weszłam z powrotem do toalety, bo to się działo w korytarzu. Ona poszła na mnie i tam na mnie rzuciła. Zostałam złapana na głowę i przewrócona na podłogę. Moja koleżanka robiła raban, odciągała ją, krzyczała: "co wy robicie, wypuście nas stąd!".

Agnieszka SzulimAgnieszka Szulim eLStudio eLStudio

Marcin Meller zapytał o sińce, które po awanturze miała mieć na ciele Agnieszka Szulim.

Marcin, ja nie pamiętam, to był kocioł. Tam się tyle działo... Potem przyjechała policja. Zapytała, czy spożywałam alkohol, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak. To był początek after party, wypiłam pół drinka. Powiedzieli, że w takim razie nie mogę złożyć skargi, mogą tylko zrobić notatkę. Nie kwapili się, żeby zejść i porozmawiać z Dorotą Rabczewską, która siedziała na dole, piła drinki i się świetnie bawiła w towarzystwie. My mamy to zarejestrowane, nie na potrzeby programu, ale na potrzeby sądu, żeby mieć ewentualny materiał dowodowy. Kiedy policja przyjechała menedżer albo brat krzyczał: "Agnieszka rzuciła się na Dodę!", co było absurdem.

Jedna z wersji mówi, że motywem działania Dody mogła być zemsta za to, że Agnieszka Szulim obrażała w swoich programach jej ojca.

Ten program można obejrzeć w internecie, wszystkie odcinki. Jeżeli Doda... Dorota Rabczewska miała podstawę, mogła skierować sprawę do sądu. Nie zrobiła tego. Nie ma zgody na przemoc wobec nikogo. Stanę na rzęsach, żeby została ukarana. Składam oskarżenie z powództwa prywatnego. Mam świadków, dowody, zdjęcia z obrażeniami i świadków, którzy potwierdzą, że te obrażenia były. To nie chodzi tylko o obrażenia cielesne. To jest tak potwornie dziwne i nieprzyjemne uczucie...  Pierwszy raz ktoś podniósł na mnie rękę. A ona następnego dnia na pokazie Wolińskiego śmieje się i pozuje na ściance, i z tych zdjęć śmieje mi się w twarz.

W trakcie zajścia w toalecie, Agnieszka Szulim nie próbowała się bronić. Oto, jak to tłumaczy.

Ludzie widzieli w jakim stanie wyszłam z toalety i w jak nienaruszonym stanie wyszła Doda. Myślałam na tyle przytomnie, żeby nie tknąć jej nawet palcem, uderzyć, nic nie mogę zrobić, żeby ona nie miała pretekstu, że ja jej coś zrobiłam. Tam się stało coś bardzo złego, to była napaść - powtórzyła Szulim.

Agnieszka SzulimAgnieszka Szulim eLStudio eLStudio

Magda Mołek bardzo delikatnie próbowała zapytać, czy Agnieszka Szulim nie boi się, że ze względu na charakter swojej pracy, może prowokować do podobnych zachowań w przyszłości.

Ja myślę, że takich osób jak Dorota Rabczewska w show-biznesie na szczęście nie ma. Rozmawiałam z Moniką Jarosińską, która też została pobita przez Rabczewską. Ona miała ten problem, że jej ludzie też nie wierzyli, mówiła, że przez pół roku walczyła z depresją.

Na koniec rozmowy Agnieszka Szulim zadeklarowała skierowanie sprawy do sądu.

Kieruję sprawę do sądu i zamykam medialnie temat.

Nie licząc wypowiedzi na Facebooku, był to pierwszy i to tak obszerny komentarz Agnieszki Szulim do tego, co się wydarzyło na gali w Chorzowie.

Chciałam poprosić dziennikarzy, żeby już do mnie nie dzwonili i nie pytali mnie o to - zakończyła.

Agnieszka SzulimAgnieszka Szulim eLStudio eLStudio

alex

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.