Kamil Szymczak wydał kolejne oświadczenie ws. wypadku. Podobno ostatnie

Kamil Szymczak to jedna z gwiazd kontrowersyjnego "Czas na Show. Drag Me Out". Niedawno uczestniczył w wypadku, a sprawa cały czas nabiera tempa. Tym razem celebryta stwierdził, że wydaje ostatnie oświadczenie w sprawie.

Dzień przed Wielkanocą w Krakowie miał miejsce wypadek, a jego przebieg bada policja. W zdarzeniu uczestniczył influencer Kamil Szymczak oraz jego były menadżer. Panowie prześcigają się w kolejnych oświadczeniach. Na początku było dość spokojnie, ale sprawa nabrała tempa. Uczestnik "Czas na Show. Drag Me Out" ostatni raz skomentował sprawę. 

Zobacz wideo Wypadek w Lublinie. Zderzyły się dwa auta

Kamil Szymczak z kolejnym oświadczeniem. Chodzi o wypadek 

Wydarzenie miało miejsce w Wielką Sobotę. Szymczak twierdzi, że mężczyzna zajechał mu drogę i próbował go z niej zepchnąć. "Mam wrażenie, że dziś o mało nie zginąłem. Właśnie składam zeznania na policji. Kierowca RS3 celowo we mnie wjechał. Na szczęście wszystko nagrałem" stwierdził. Nie trzeba było długo czekać na reakcję z drugiej strony. - Kierowcą RS3 byłem ja. Kolizja polegała na tym, że przyhamowałem, a Kamil nie wyhamował. Nikomu nic się nie stało. Próba zatrzymania Kamila Szymczaka była konieczna, bo jest podejrzany o działania na szkodę @ten_fajny_management oraz innych spółek (...) Sytuacja była wyjątkowa, bo działania Kamila Szymczaka mogą spowodować straty dla innych ludzi, dlatego pozwoliłem sobie na tak wyjątkową formę zatrzymania - napisał Grzegorz Grata. Mężczyzna był managerem Szymczaka. Celebryta opublikował nagranie ze zdarzenia, ale Grata uznał że Szymczak celowo spowodował wypadek, a potwierdzać to ma szybkie przybycie jego operatora. Influencer kolejny raz odniósł się do sprawy, ale zaznaczył, że to już jego ostatnie oświadczenie. 

Chcę ostatecznie uciąć spekulacje oraz pozostawić resztę sprawy do rozwiązania odpowiednim służbom, które badają całość zdarzenia. W dniu zdarzenia pan G. oskarżył mnie o brak hamowania i celowe wjechanie w jego samochód. Następnie, po opublikowaniu mojego wideo z przebiegiem całej sytuacji, Pan G. stwierdził jednak, że cała sytuacja była przeze mnie zaplanowana w celu zwiększenia zasięgów, sugerując, że wiem, jak wyprowadzić jego osobę z równowagi (...) Nie wdawałem się z nim w dyskusję dla własnego bezpieczeństwa, nie chcąc zaostrzać konfliktu. Pan G. natomiast, nie panując nad emocjami, doprowadził do kolizji, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia (...) Kategorycznie zaprzeczam wszelkim oskarżeniom, w tym dotyczącym działalności na szkodę spółek 

- napisał na Instagramie Szymczak. 

Szymczak opublikował screena rozmowy Grzegorza Grata 

Influencer cały czas podkreśla, że nie jest winny tej sytuacji i uważa, że osobą odpowiedzialną za wypadek jest były manager. Na dowód postanowił opublikować rozmowę Grata. "Pan G., na dzień przed zdarzeniem, chciał zdobyć informacje o miejscu mojego pobytu oraz w dzień zdarzenia zagroził, że "jedzie mnie szukać" i przyznał, że "zrobił, co musiał". 

Kamil Szymczak i jego były manager, prześcigają się w oświadczeniach.Kamil Szymczak i jego były manager, prześcigają się w oświadczeniach. Fot. Kapif.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.