Nie żyje Daria Dziewięcka. 42-letnia dziennikarka chorowała na raka. Miała jedno życzenie

Media obiegła bardzo przykra informacja. 8 lutego zmarła dziennikarka, Daria Dziewięcka. Miała zaledwie 42 lata. Chorowała na raka jajnika.

8 lutego zmarła Daria Dziewięcka. 42-letnia dziennikarka chorowała na raka jajnika. Informację o jej śmierci przekazał portal tokfm.pl, z którym wcześniej współpracowała. "Daria do redakcji wniosła spokój, opanowanie, niepodrabialne poczucie humoru, błyskotliwość, uważność. Była profesjonalistką. To, że jej już nie ma, jest dla nas nie do uwierzenia" - czytamy na stronie. Dziennikarka mówiła wprost o chorobie. Dzieliła się także swoją ogromną pasją, jaka była joga. 

Zobacz wideo Beata Tadla pamięta o regularnych badaniach. Wezwała kobiety do profilaktyki

Daria Dziewięcka szczerze o chorobie. "Okazało się, że mam już przerzuty"

Daria Dziewięcka dołączyła do redakcji tokfm.pl jesienią 2018 roku. Kilka miesięcy później dowiedziała się o diagnozie. "W wieku 37 lat zachorowałam na nowotwór złośliwy jajnika. Po raz pierwszy w życiu byłam chora, po raz pierwszy trafiłam do szpitala i okazało się, że mam już przerzuty. Od 16 miesięcy nie miałam dłuższej niż trzy tygodnie przerwy między wizytami w szpitalu" - pisała w 2020 roku w "Gazecie Wyborczej". Po trzech latach współpracy dziennikarka postanowiła rozstać się z redakcją tokfm.pl. Otworzyła "Gabinet Przyjazny", gdzie pracowała jako psychoterapeutka. W 2023 roku nagrała razem z Magdaleną Birecką pięcioodcinkowy podcast "Tu i teraz". Daria Dziewięcka opowiadała w nim m.in. o doświadczeniach związanych z chorobą. Wspominała także o jodze, która była dla niej bardzo ważna. Cztery lata po diagnozie udało jej się wyjechać do Indii, aby ją praktykować. - Pozwala odnajdować się w niepewności, bo codziennie powtarza się rozwijanie maty i praktykę - mówiła w podcaście.

Daria DziewięckaDaria Dziewięcka Fot. @daria.dziewiecka / Instagram

Daria Dziewięcka miała życzenie. "Nie chcę, żeby ktoś tak mówił, jak umrę" 

Daria Dziewięcka mówiła otwarcie o tym, że nie chciałaby, aby ktoś mówił o jej chorobie jako o walce. - Czasami się zastanawiam, dlaczego chciałam przyjechać do Mysore. I przyszło mi do głowy, że bardziej mi chodzi, żeby wygrywać z chorobą. Zwłaszcza że funkcjonuje zwrot, że ktoś przegrał z chorobą. I jest bardzo dojmujący. Nie chcę, żeby ktoś tak mówił, jak umrę - mówiła w podcaście "Tu i teraz". ZOBACZ TEŻ: Shannen Doherty zmaga się z rakiem. Poinformowała o nowej terapii. Mówi o cudzie

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.