Internauci uderzają w Black Eyed Peas. Will.i.am nie wytrzymał i odpowiedział na zaczepki

W sieci zawrzało po występie Black Eyed Peas na Sylwestrze Marzeń w Zakopanem. Niektórzy internauci zarzucają grupie, że ważniejsze były dla nich pieniądze, a nie prezentowane przez lata wartości. Na uszczypliwości zareagował jeden z członków grupy.

Przez lata swojej kariery Black Eyed Peas nieraz okazali wsparcie osobom LGBT+. Jeden z ich największych przebojów "Where is the love?" z 2003 roku poruszał takie kwestie jak terroryzm, rasizm, przestępczość gangów, ale także nietolerancję i przemoc wobec tęczowej społeczności. Co więcej, była wokalistka grupy, Fergie w 2010 roku wyjawiła, że jest osobą biseksualną. Zatem informacja o tym, że zespół pojawi się na organizowanej przez TVP imprezie, wprawiła fanów Black Eyed Peas w osłupienie. Wiele osób zaczęło się zastanawiać, dlaczego muzycy przyjęli zaproszenie stacji, której przekaz nie współgra z prezentowanymi przez nich wartościami. Na Twitterze pojawiło się sporo nieprzychylnych komentarzy na temat zespołu. Zobaczcie, co o skierowanych w ich stronę słowa krytyki sądzą sami zainteresowani. 

Zobacz wideo Pary jednopłciowe w TVP? Jacek Kurski mówi stanowcze nie

Will.i.am dyskutuje z Polakami: To się nazywa kariera muzyczna

O tym, dlaczego Black Eyed Peas przyjęło zaproszenie TVP Will.i.am opowiedział podczas prowadzonej na Instagramie relacji. 

Czasami trzeba jechać tam, gdzie ludzie nie mają takich samych poglądów.

Oprócz tego muzyk nawiązał także do rządzącej w naszym kraju partii. 

Jesteśmy Black Eyed Peas. Można też powiedzieć Black Eyed Peace. Jesteśmy za pokojem, jednością, harmonią. Nie jesteśmy Black Eyed PiS.

Na Twitterze nie brakuje jednak wpisów, gdzie internauci zarzucają grupie hipokryzję.

Oprócz pojawienia się na Sylwestrze Marzeń wytykają im również występ na mundialu w Katarze.

To się nazywa bycie tchórzem i hipokrytą. W Katarze nigdy nie odważyłbyś się na takie "szerzenie miłości", ale oczywiście pieniądze są ważniejsze.

Zdaniem niektórych, dla zespołu tak naprawdę liczą się pieniądze, a nie wartości, o których między innymi śpiewają w swoich piosenkach. 

Zagraliście w tych miejscach [impreza TVP i mundial w Katarze - przyp. red.] tylko dla pieniędzy. 

Will.i.am nie pozostawił tych komentarzy bez odpowiedzi.

To się nazywa kariera muzyczna… Jestem szczęśliwy, że mogę szerzyć miłość i JEDNOŚĆ dla życia… - napisał w jednym z wpisów i przy okazji przypomniał, że jest założycielem fundacji, która pomaga wielu młodym osobom w zdobyciu edukacji.

Z kolei w odpowiedzi na inny obraźliwy post napisał, że modli się za osoby, które szerzą w sieci rasistowskie komentarze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.