Odra skażona, ryby martwe. Kinga Rusin grzmi: "Bierność rządu!". Dalej było ostrzej

Na początku sierpnia w mediach zaczęło być głośno o tonach śniętych ryb i katastrofie ekologicznej na Odrze. Głos w sprawie zabrała Kinga Rusin, która jest załamana opieszałością władz w usuwaniu skutków skażenia.

O problemie zanieczyszczonej Odry Polski Związek Wędkarski informował już pod koniec lipca. Wędkarze spotkali się z przypadkami śniętych ryb i zaczęli wyławiać je na własną rękę. Zaledwie do 3 sierpnia usunęli ich aż osiem ton. O katastrofie informują również ekolodzy, a aktywista Michał Zygmunt zwraca uwagę, że w wyniku zanieczyszczenia cierpią także inne zwierzęta, w tym bobry czy ptaki żerujące na martwych rybach.

Tymczasem minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, dopiero 11 sierpnia poinformował na Twitterze, że do usuwania zanieczyszczeń skierowane zostanie wojsko. Ta sytuacja rozwścieczyła Kingę Rusin, która upust emocjom dała w instagramowym wpisie.

Zobacz wideo Kinga Rusin o ćwiczeniach

Kinga Rusin o skażonej Odrze. Krytykuje PiS

Dziennikarka zwróciła uwagę, że problem z zanieczyszczoną Odrą nie jest jedynym, z którym w ostatnim czasie zmagają się Polacy. Rusin nie ma wątpliwości, że za przyczynę takiego stanu rzeczy odpowiada partia rządząca.

Mamy inflację, drożyznę, kryzys energetyczny i do tego, obok miliona innych kryzysów, mamy właśnie martwą ekologicznie Odrę. Z powodu bierności rządu! Jest połowa sierpnia, a już od lipca płynęły sygnały o zanieczyszczeniach. PiS to synonim katastrofy - zaczęła wpis na Instagramie.

Kinga Rusin podkreśla, że pierwsze informacje o skażeniu pojawiały się na długo przed reakcją władz. Jest załamana biernością i podkreśla, że odwrócenie skutków katastrofy ekologicznej może zająć lata, o ile w ogóle będzie możliwe.

Ponad dziewięć ton śniętych ryb, martwe bobry i zatrute ptaki wyławiają z wody zwykli ludzie. Nie ma mobilizacji służb, nie ma ogłoszonego stanu klęski żywiołowej, ale za to są "zasłużone" wakacje dla rządzących.
Na Odrze ktoś spuścił trujące substancje, substancje, które wyżerają gumowe rękawice (!), więc można sobie tylko wyobrazić, co robią z żywymi organizmami. I co? I nic. Powtarzam: gdzie reakcja rządu mogąca zmniejszyć rozmiar szkód? - pyta retorycznie.

Dziennikarka uważa, że władze PiS od siedmiu lat niszczą polską przyrodę, a działania partii nazwała "zbrodnią". Wytknęła rządzącym m.in. wycinanie lasów, również z parków narodowych, zachęcanie do polowań i betonowanie miast.

A teraz jeszcze nie podejmuje się żadnych kroków, żeby ratować drugą największą polską rzekę. PiS to dramat polskiej przyrody - podsumowała Rusin.
 

Jak na razie nie wiadomo, co doprowadziło do zanieczyszczenia Odry, a sprawcy możliwego skażenia rzeki są poszukiwani. 10 sierpnia miała miejsce konferencja, podczas której Magda Gosk, zastępczyni Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, poinformowała, że próbki wody wykazały nieprawidłowości i są poddawane badaniom. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.