"Czym zajmowała się pani przed poznaniem męża?". Sara Boruc odpowiedziała. Studiowała popularny kierunek

Sara Boruc została zapytana przez fanów, czym zajmowała się zanim poznała swojego przyszłego męża. Okazuje się, że stylistka i blogerka już wtedy miała konkretny pomysł na siebie.

Więcej ciekawostek z życia gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Sara Boruc jest jedną z najbardziej znanych polskich WAG. Żona Artura Boruca swoją karierę związała z modą i odniosła sukces. Ubrania, które projektuje Polka, noszą światowej sławy gwiazdy - m.in. Kendall Jenner czy Alessandra Ambrossio.

Zobacz wideo Sara Boruc przeżywa zachowanie polskich celebrytek, które chcą od niej wypożyczać ubrania

Boruc prowadzi swoją własną luksusową markę modową - The Mannei. Nazwa pochodzi od jej panieńskiego nazwiska. Kobieta od dawna jest też uznawana za utalentowaną stylistkę. Okazuje się jednak, że przed poznaniem Artura Boruca, jej życie wyglądało zupełnie inaczej.

Ostatnio jeden z fanów zapytał ją, czym zajmowała się przed pierwszym spotkaniem z piłkarzem.

Przed poznaniem męża nie mieszkałam w UK. Studiowałam dziennikarstwo w Warszawie.

Sara BorucSara Boruc Screen - Instagram Sary Boruc

Czy gdyby nie związek z bramkarzem, Sara Boruc byłaby teraz dziennikarką? Trudno powiedzieć. Stylistka pasjonowała się modą od dawna. Razem z siostrami prowadziła bloga o tej tematyce.

Próbowała też sił na scenie - dzięki talentowi wokalnemu, jeszcze pod dawnym nazwiskiem zakwalifikowała się do programu "Idol". Dziennikarstwo nie było więc raczej jej pierwszym wyborem.

Sara Boruc projektuje ubrania, które noszą gwiazdy

Boruc w zeszłym roku podjęła decyzję o założeniu firmy sprzedającej ubrania wykonane według jej własnych projektów. Okazało się, że wyczucie stylu polskiej WAG jest doceniane przez wiele znanych artystek na całym świecie. Ubrania z metką The Mannei noszą miłośniczki mody w Stanach Zjednoczonych i we Francji.

Okazuje się, że w przypadku Boruc, postawienie wszystkiego na rozwijanie swojej pasji to był strzał w dziesiątkę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.