Mateusz Damięcki pomógł ofierze gwałtu. Opublikował list. Internauci doceniają postawę aktora: Wzór do naśladowania

Mateusz Damięcki coraz częściej, śmielej i głośniej wypowiada się na temat palących spraw społecznych. Tym razem postanowił wesprzeć kobiety, a dokładniej ofiary gwałtów, które bezskutecznie szukają akceptacji wśród otoczenia. Opublikował na Instagramie poruszający list.

Więcej o aktywności społecznej gwiazd przeczytacie na gazeta.pl.

Mateusz Damięcki niedawno został zrugany przez internautów za to, że przyjął zaproszenie do okrzykniętego szowinistycznym programu Kuby Wojewódzkiego. Padały wówczas oskarżenia, że aktor "dotknął dna". Tym razem jego aktywność w mediach została odebrana bardziej pozytywnie. Wcielający się w głównego bohatera kinowej "Furiozy" gwiazdor na prośbę internautki udostępnił na Instagramie poruszający wpis o ofiarach gwałtu. Kobiety dziękują Damięckiemu za tak odważny głos w sprawie i za wsparcie.

Mateusz Damięcki opublikował list ofiary gwałtu. "Jest pan osobą o wielkim sercu"

Mateusz Damięcki, jako osoba publiczna, otrzymuje z pewnością wiele wiadomości prywatnych od fanów. Jedna szczególnie przykuła jego uwagę. Internautka napisała do aktora list. Zdobyła się na odważne posunięcie - opowiedziała o problemach, z którymi zmagają się w Polsce ofiary gwałtu.

Zostałem poproszony o pomoc. O opublikowanie listu. Robię to, ale z duszą na ramieniu. Wiem bowiem, jacy potrafimy być okrutni. Mimo wszystko uważam, że to odważne świadectwo może uczynić więcej dobrego, niż złego i pomóc niejednej kobiecie. Bardzo proszę o delikatność w ocenach - zapowiedział z subtelnością Damięcki.
Zobacz wideo Mateusza Damięckiego prawie nie da się rozpoznać! Zwiastun filmu "Furioza" o chuliganach i ultrasach

Poniżej znalazła się cała treść wspomnianego listu. Autorka, pani Monika, jest żywym dowodem na to, że w Polsce nadal panuje brak zrozumienia dla ofiar przemocy seksualnej, a jedyną formą pomocy, którą otrzymują kobiety, są nic nieznaczące słowa: "weź się w garść".

Bliscy cię odrzucają, bo nie rozumieją, jak można bać się dotyku, jak można bać się wyjść ze znajomymi. Wiecie, jak trudno słuchać, że ludziom to się w głowach poprzewracało i paniusia gwałt po latach zgłasza, żeby koło dupy kolesiowi zrobić? A ty siedzisz i wyjesz, bo do ciebie wróciło właśnie po 15 latach. Bo zgwałcił cię wujek. I wiedziałaś, że nie powiesz nikomu, bo nikt nie uwierzy dziesięciolatce - czytamy w emocjonalnym wpisie.
 

W komentarzach pod postem Mateusza Damięckiego zaroiło się od podziękowań dla aktora. Fani docenili, że ma swój udział w nagłośnieniu tak istotnego tematu.

Panie Mateuszu, dziękuję za to, co pan robi dla kobiet w tym kraju.
Cieszę się, że choć garstka ludzi jak ty, Mateuszu, potrafisz przekazać światu, na co powinno się zwracać uwagę…
Panie Mateuszu, zupełnie nie dziwi mnie fakt, że ten list trafił do pana. Jest pan osobą o wielkim sercu i nietuzinkowej empatii, i wrażliwości. Pan robi tak wiele dla ludzi w Polsce, tak chętnie pomaga - wzór do naśladowania.

Możesz uzyskać pomoc

Przemoc seksualna to każdy niechciany kontakt seksualny. Z danych UNICEF wynika, że na całym świecie tego rodzaju przemocy doświadczyło około 15 milionów nastolatek między 15. a 19. rokiem życia, ale tylko 1 proc. nastolatek zwraca się z prośbą o pomoc do profesjonalisty. Badania wskazują, że u 80 proc. ofiar gwałtu rozwija się zespół stresu pourazowego (PTSD).

Pamiętaj, jeżeli ty lub bliska ci osoba padła ofiarą przemocy seksualnej, pomoc możesz uzyskać, dzwoniąc na Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" - 801 120 002 lub pod numer 112.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.