Stacja TVN po raz pierwszy w historii istnienia nie wyemitowała "Faktów". Piotr Kraśko komentuje: Niezwykły czas

Protest pod hasłem "Media bez wyboru" zaczął się 10 lutego. Tego dnia największe niepaństwowe media zrezygnowały na dobę z nadawania. Stacja TVN symbolicznie pierwszy raz nie pokazała wieczornych "Faktów", które miał prowadzić Piotr Kraśko.

10 lutego większość prywatnych mediów w Polsce postanowiła sprzeciwić się nowej ustawie, którą chcą wprowadzić rządzący. Tego dnia pierwszy raz w historii swojego istnienia stacja TVN nie wyemitowała o godzinie 19 "Faktów", co komentowali w mediach społecznościowych ich prowadzący - Piotr Kraśko i  Anita Werner.

Zobacz wideo Media bez wyboru. Gazeta.pl wzięła udział w proteście wydawców

Piotr Kraśko komentuje protest mediów

Puste studnia nagrań, czarne tła w stacjach telewizyjnych i zapętlony komunikat w radiach. Tylko to mogli zobaczyć i usłyszeć odbiorcy stacji innych niż te prowadzone przez TVP, przez cały środowy dzień.To wydarzenie bez precedensu.

Niezwykły widok... niezwykły czas... - podpisał post Piotr Kraśko, który zamieścił zdjęcie pustego studia "Faktów".
 

Większość dziennikarzy (nie liczmy tych pracujących dla Telewizji Polskiej) połączyła się tego dnia we wspólnej sprawie. Podobny post zamieściła koleżanka Piotra Kraśki, Anita Werner, która wyjaśniała internautom cel tak ważnej akcji:

Ta plansza i ta akcja jest po to, żebyście w przyszłości mieli wybór. Żebyście mogli oglądać swoje ulubione kanały, żebyście byli poinformowani, żebyście widzieli i wiedzieli więcej. Media służą obywatelom, a nie władzy. To podstawowa zasada. Tak jak ta, że wolne media to symbol wolnego kraju. To bardzo ważny czas w historii polskich, niezależnych, wolnych mediów.
 

Na Instagramie samego programu "Fakty TVN" pojawiło się zdjęcie studia z wyświetloną godziną emisji na ekranach, ale bez prowadzącego przy charakterystycznym stole. Fotografię podpisano wprost:

Dziś byłoby 8532 wydanie "Faktów TVN", ale nasz program po raz pierwszy się nie ukaże - czytamy.
 

Protest miał poparcie dużej części Polaków, w tym znanych osób. Wśród nich byli m.in. Kinga Rusin, Beata Tadla, Marcin Prokop czy Kayah.

O co chodzi w proteście "Media bez wyboru"?

Rząd planuje obciążyć media dodatkowym podatkiem od reklam. Partia rządząca argumentuje, że pomoże on w "zwalczaniu skutków pandemii COVID-19" - niezależnie od tego, że wszystkie legalnie działające media w Polsce odprowadzają już obowiązujące ich podatki, tak samo jak pracujący obywatele. Dla bardzo dużej części mediów może to oznaczać powolną śmierć - danina uszczupli i tak już nadszarpnięte pandemią budżety, doprowadzi do zamykania kolejnych redakcji, a w efekcie do coraz słabszego pluralizmu mediów i gorszego dostępu do różnorodnych informacji - także tych krytykujących rząd. Dlatego większość firm medialnych rozpoczęła w środę dobowy strajk pod hasłem "Media bez wyboru". To właśnie przez ten jeden dzień serwisy informacyjne, telewizje, radia oraz serwisy internetowe przestały nadawać.

Wiele stacji telewizyjnych, portali internetowych i rozgłośni radiowych napisała list otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych, by wycofali się z pomysłu, który może doprowadzić do węgierskiego scenariusza w Polsce - na Węgrzech, po wprowadzeniu podobnej daniny, media niezależne od rządu przestały istnieć. Portal Plotek.pl i Gazeta.pl również podpisały się pod listem otwartym.

Czym jest protest Czym jest protest "Media bez wyboru"? Co oznacza dla widza? Wyjaśniamy, o co walczymy i o co chodzi