Gość "Pytania na śniadanie" wyproszony ze studia za serduszko WOŚP? "Nagle zaczęli szeptać". TVP: Spóźnił się

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy trwa w najlepsze. Dermatolog Łukasz Preibisz, który miał być gościem dzisiejszego wydania "Pytania na śniadanie", zasugerował, że odwołano jego wejście, bo miał na sobie serduszko WOŚP.

Trwa właśnie 28. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Od 2017 relację z tego wydarzenia możemy oglądać w stacji TVN, a nie jak w poprzednich latach na TVP. W niedzielnym odcinku programu "Pytanie na śniadanie" miał wystąpić dermatolog Łukasz Preibisz, jednak w ostatniej chwili odwołano jego wejście na antenę. Sam zainteresowany sugeruje, że stało się tak przez serduszko WOŚP, które miał przyklejone do swetra. 

Gość "Pytania na śniadanie" wyproszony ze studia przez WOŚP?

Łukasz Preibisz jest dermatologiem, który od czasu do czasu gości na kanapach "Pytania na śniadanie" i rozmawia z prowadzącymi na tematy medyczne. Tak miało być i w niedzielę, jednak w ostatnim momencie zrezygnowano z jego udziału. 

Zostałem dziś zaproszony jako ekspert medyczny do "Pytania na śniadanie" TVP - rozmowa nie odbyła się, ale przecież nie dlatego, że mam serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na sobie. Boże, jak tu zawsze na Finale WOŚP się działo - napisał na Facebooku. 

W rozmowie z serwisem Plejada Łukasz Preibisz przyznał, że był zaskoczony nagłym obrotem spraw. Był przygotowany do wejścia do studia, miał już nawet nałożony telewizyjny make-up.

Byłem zaproszony do dzisiejszego wydania programu. Trochę zmieniły się godziny mojego wejścia. Czekałem na swoją kolej. Dostałem kawę, zrobiono mi make-up. Następnie przykleiłem sobie serduszko i nadszedł moment, kiedy wpuszczali na wizję. Raptem zaczęły się szeptania osób z produkcji i oznajmiono mi, że przedłużyła się wcześniejsza rozmowa i nie będzie rozmowy ze mną - mówi w rozmowie z Plejadą.

Dermatolog wierzy, że był to zbieg okoliczności, jednak zaznacza też, że jego serduszko było bardzo widoczne, co sugeruje, że mogło nie do końca spodobać się wydawcom programu.

Moje serce było bardzo widoczne, bo przykleiłem je na brązowym swetrze. Może to zbieg okoliczności. Chcę w to wierzyć. Chcę wierzyć, że mój temat zleciał ze scenariusza, bo przeciągnęła się inna rozmowa - podsumowuje.

To jednak nie koniec sprawy. Okazuje się, że z lekarzem skontaktował się prowadzący dzisiejsze wydanie "Pytania na śniadanie", Tomasz Wolny. Prezenter wyjaśnił dermatologowi, że rozmowa z nim nie mogła być przeprowadzona, ponieważ... spóźnił się do studia. By zaprzeczyć teorii gościa, dziennikarz zwrócił uwagę na fakt, że inni goście zasiedli na kanapie śniadaniówki, mając naklejone serduszka WOŚP. 

Jurek Owsiak: Połowa wpłacających na WOŚP to wyborcy PiS:

Zobacz wideo

RG