Pierwszy raz próbował dostać się do teleturnieju już jako nastolatek, ale przeszkodził mu regulamin. Kilka lat później wrócił i rozpoczął serię zwycięstw, która przeszła do historii polskiej telewizji. Wystąpił w ponad 60 programach sprawdzających wiedzę i odniósł więcej niż 50 zwycięstw. Z czasem stał się symbolem teleturniejowej skuteczności. Kim tak naprawdę jest Marek Krukowski?
"Zawodowiec" urodził się 5 marca 1964 roku. Wczesne lata życia spędził w Rakowcu, w gminie Kwidzyn w województwie pomorskim. Ujawnił swoje talenty jeszcze w szkole podstawowej. Już wtedy zapowiadał się na geniusza humanistycznego. Jako 14-latek wysłał zgłoszenie do "Wielkiej gry". Zakwalifikował się, ale w programie nie wystąpił z uwagi na zbyt młody wiek. Nie zraził się jednak i odczekał regulaminowy czas. Po szkole średniej miał ułatwiony wstęp na wyższe uczelnie, ponieważ jako laureat olimpiad przedmiotowych mógł zdawać tylko jeden przedmiot na maturze. Z innych był zwolniony. Po zdanym egzaminie zdecydował się na studiowanie filozofii. Zaczął też polonistykę, ale te studia porzucił, ponieważ nie widział się w roli nauczyciela.
W 1988 roku zadebiutował w telewizji. Zaczął ambitnie, od "Wielkiej gry". Wtedy odniósł pierwsze z 15 zwycięstw w tym programie. Z prowadzącą, Stanisławą Ryster, złapał w końcu tak dobry kontakt, że ta chwaliła na wizji jego oryginalną fryzurę i porównywała go z aktorami filmów historycznych.
Marek Krukowski nam się cały podoba. (...) Jest wspaniałym człowiekiem o ogromnej, ogromnej wiedzy
- przyznała gospodyni teleturnieju. Dzięki pierwszemu zwycięstwu wzbogacił się o 200 tys. starych złotych i rozsmakował w telewizyjnych quizach. Stwierdził, że pieniądze leżą w telewizji, wystarczy się po nie schylić. Później relacje mistrza z twórcami "Wielkiej gry" nieco się ochłodziły. Krukowski rozważał nawet proces sądowy, by udowodnić swoje racje. Uznał bowiem, że zaczął otrzymywać pytania, które "nie mieściły się w temacie".
Na przełomie lat Krukowski zdobył już tak dużą sławę, że w 2002 roku został bohaterem filmu dokumentalnego "Zawodowiec" (reż. Krzysztof Kalukin) wyprodukowanego dla TVP. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę jego dorobek. Z sukcesami występował m.in. w "Miliardzie w rozumie" (16 zwycięstw i tylko dwa niepowodzenia), "Va banque" (dziewięć startów, dziewięć zwycięstw), "Szybkiej forsie", "Telegrze", "Jednym z dziesięciu" (pięć wygranych odcinków oraz zwycięstwo w wielkim finale) oraz w "Najlepszym z najlepszych" - formacie przeznaczonym dla teleturniejowych wyjadaczy. Ten ostatni program powstał niejako na prośbę "Zawodowca", który pożalił się kiedyś w radio, że tacy jak on nie mają już gdzie grać.
Tata musi tyle wygrywać, inaczej umrzemy z głodu
- powiedział jeden z trzech synów Marka Krukowskiego w dokumencie pt. "Zawodowiec". Nieco gorzej poszło Krukowskiemu w "Najsłabszym ogniwie" i w "Milionerach". W tym drugim konkursie poległ na pytaniu za 10 tys., a więc dużo poniżej swoich możliwości. Zgubiła go torebka kukułki plamistej.
Jeden z synów Marka Krukowskiego opowiedział w dokumencie o tym, jak na teleturniejowe marsze po zwycięstwo zareagowała dyrektorka szkoły. - Zapytała, kim jest mój tata, ja powiedziałem, że często gra w teleturniejach. Pani dyrektorka powiedziała, że gdyby tata mógł przyjść, to żeby przyszedł. Pani chciała zrobić apel z nim w roli głównej, żeby się stał bohaterem szkoły - wspominał chłopak.
Teleturniejowy mistrz długo nie podejmował pracy na etacie, wolał zarabiać na swojej wiedzy.Oczywiście na oczach widzów. Taki stan nie bardzo podobał się jego żonie, która podchodząc do kwestii utrzymania bardziej praktycznie, wolała stałą pensję niż niepewny zysk. Do tego Krukowski nie ukrywał, że przygotowując się do kolejnego quizu, na kilka tygodni dosłownie wyłączał się z życia. W rozmowie z Mariuszem Szczygłem w talk-show "Na każdy temat" przyznał się nawet do korzystania w tym czasie z substancji halucynogennych. W studiu zawsze zachowywał jednak chłodną głowę. Wyznał Annie Skrobiszewskiej, że dwie postawy mogą uczestnika gry zgubić. Wiara, że jest dobrze i stres, że idzie źle. W pierwszym wypadku nierealistyczny optymizm może pogrzebać szanse, a w drugim - łatwo o poddanie się.
Pieniądze, które Krukowski przynosił do domu po wygranych, inwestował m.in. w księgozbiór. Po pewnym czasie udało mu się zbudować imponującą kolekcję 6400 książek, którą przekazał bibliotece w Kwidzynie. Spełnił też marzenie żony i postarał się o etatową posadę ze stałą pensją. Zatrudnił się jako bibliotekarz. Zarobki są niewielkie, ale pewne.
Kariera okazała się ważniejsza od miłości? Czerkawski po latach szczerze o relacji ze Scorupco
Fani przecierają oczy. Tak dziś wygląda psycholożka z "Rozmów w toku". Schudła 80 kg, ale "nie poszła na łatwiznę"
Nazywali go gangsterem-celebrytą. Do dziś nie wiadomo, kto wydał na Nikosia krwawy wyrok
"Chodnik zastawiony paletami z paczkami PR". Andziaks odpowiada na zarzuty kobiety podającej się za jej sąsiadkę
Michael J. Fox 35 lat temu usłyszał diagnozę. Dziś mówi, co "przedłużyło mu życie"
Pactwa nagłośniła atak na jej psa na spacerze. "Trzy rany szyte". Ekspertki tłumaczą, jak się bronić
Majka Jeżowska wprost o emeryturze. Przyznała, ile dostaje od ZUS-u. Musi wciąż pracować
"Organizm powiedział: 'stop'". Lewandowska ma problemy ze zdrowiem
Burza wokół Kamińskiej karmiącej piersią pięcioletnią córkę. Psycholożka zabrała głos: To nie troska o dziecko