Roman Paszkowski zmarł w wieku 31 lat z przyczyn naturalnych, prawdopodobnie na zawał serca. Wiadomość o jego śmierci pojawiła się w mediach dopiero kilka tygodni później i wywołała wiele emocji. Widzowie programu zarzucają telewizji Polsat brak pomocy Napoleonowi. Teraz wyszły na jaw nowe fakty z życia bohatera.
Dyskusję wywoła głównie kwestia zapłaty za udział w programie "Chłopaki do wzięcia". Jerzy Morawski, twórca i reżyser, wyznał, że w dokumencie nigdy nie powinno być gaży dla uczestników, gdyż wtedy mogą oni naginać rzeczywistość. Jednak przyznał, że kiedy widzieli ciężką sytuację u któregoś z nich, dawali im pieniądze.
W dokumencie nigdy nie powinno być gaży dla uczestników. Istnieje wtedy podejrzenie, że bohaterowie, zamiast szczerze opowiadać o sobie, będą zmyślać i naginać rzeczywistość. My nie jesteśmy w stanie ich sprawdzić, oprócz tego, co widzimy i co oni mówią. Ale wszyscy, którzy oglądają "Chłopaków do wzięcia” widzą, jak niektórzy żyją. Przyjeżdżamy i widzimy, że nie mają co jeść, że nie mają pracy, dlatego dajemy pieniądze, aby im trochę pomóc. Ale tak naprawdę nie ma budżetu na honoraria dla uczestników, to nie jest telenowela i napisane role. To jest życie- mówił w rozmowie z Party.pl.
Jak udało się ustalić portalowi "NaTemat", uczestnicy otrzymywali 500 zł za odcinek. Dowiedzieli się także podczas rozmowy z anonimowym urzędnikiem, który zna tamtejsze realia, że kiedy Roman Paszkowski dostawał pieniądze za odcinek, natychmiast pojawiali się przy nim koledzy. Skutkowało to zawsze nieobecnością w pracy. Doszło nawet do utarczki ze strażą miejską w Warszawie i wizyty na izbie wytrzeźwień.
"Chłopaki do wzięcia", jak sami producenci określają, jest polską telenowelą telewizyjną. To nie pierwsza taka produkcja w ich karierze. W latach 2003-2004 emitowano "Balladę o lekkim zabarwieniu erotycznym".
Roman Paszkowski nie ukrywał w programie, że często sięgał po alkohol. Przyznał, że przez picie stracił pracę.
Nie byłem tydzień w pracy i mnie zwolniła wójtowa. Nie byłem w pracy z powodu picia alkoholu. Miałem trochę deprechę. (…) Dużo nie piłem, ale chciałem się po prostu przenieść w inny świat, lepszy, weselszy. Zaczęło się od piwa, później jedno piwko, drugie, setka, ćwiartka, a na końcu 0,7. (…) Wyrąbałem o przystanek, w głowie mi się zakręciło, nie utrzymałem równowagi" - mówił w jednym z ostatnich odcinków, w których brał udział.
Jednak Jerzy Morawski zdradził, że nigdy nie widział Napoleona pijanego. Alkohol pojawiał się tylko w jego wypowiedziach. Zdaniem internautów są to bzdury, bo nie raz było widać podczas emisji odcinka, że Romek jest pod wpływem. Zarzucają stacji brak pomocy uczestnikom, którzy mieli problem.
I tu pojawia się zasadnicze pytanie. Czy rzeczywiście produkcja powinna reagować i pomagać każdemu uczestnikowi programu? Od tego chyba raczej powinna być opieka społeczna, a nie ekipa programowa. Co o tym sądzicie?
AW
Stylistka rozczarowana strojami Polaków na otwarciu igrzysk. "Wybór kompletnie nietrafiony"
W mieszkaniu Roksany Węgiel nie ma miejsca na klasykę. Luksus w każdym kącie
Tym strojem księżna Kate udowodniła, że jest ikoną stylu. Ekspertka mówi o detalach
Zwrot w aferze Wyszkoni kontra Konkol. Sąd podjął ważną decyzję
Agata Młynarska wzywa Donalda Tuska do działania. Do apelu dołączyła Grażyna Szapołowska
Cezary Pazura odwiedził swoje dawne mieszkanie. Nie do wiary, co spotkało go na miejscu
TVN i Polsat biją się na słupki oglądalności. Internauci zdębiali
Topowa modelka już przed laty oskarżała wpływowych mężczyzn. Zamknięto ją w szpitalu psychiatrycznym
Nowa para poprowadzi "Dzień dobry TVN"! Znamy nazwiska