Ohme broni Szelągowskiej. Mówi o "paleniu na stosie". Dalej jeszcze mocniej. "Nie widzę w tym problemu"

Zapytaliśmy Małgorzatę Ohme, co sądzi na temat afery, której bohaterką stała się Dorota Szelągowska. Dziennikarka nie ukrywała, że stoi po stronie córki Katarzyny Grocholi i porównała jej sytuację do tej, w której kilka miesięcy temu znalazła się Ewa Wojdyłło.
Małgorzata Ohme, Dorota Szelągowska
Fot. KAPIF; dotindotin/Instagram

Małgorzata Ohme jest psycholożką, która prowadzi własny podcast "Gosia Ohme Podcast". Dziennikarka pojawia się też na imprezach branżowych, a 23 września prowadziła spotkanie poświęcone premierze najnowszej książki Jolanty Kwaśniewskiej i Jakuba B. Bączka "Twoja (Anty)Bucket Lista. 111 sposobów na powrót do siebie". To właśnie wtedy udało nam się porozmawiać z dziennikarką. Zapytaliśmy ją m.in. o aferę dotyczącą filmowej kontynuacji "Nigdy w życiu", a dokładnie o głośne nagranie Doroty Szelągowskiej, która zwróciła się do Joanny Jabłczyńskiej, nazywając ją "złym człowiekiem". 

Zobacz wideo Małgorzata Ohme o Filipie Chajzerze: Cokolwiek by nie zrobił, to generuje kontrowersyjne opinie

Małgorzata Ohme w obronie Doroty Szelągowskiej

Dorota Szelągowska uderzyła w Joannę Jabłczyńską, która przyznała, że przykro jej, iż nie otrzymała roli Tosi w najnowszym filmie na podstawie powieści Katarzyny Grocholi (czyli mamy Szelągowskiej) "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". - Asia, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię w filmie. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem, niż właściwie ja sama, to jest trochę creepy - mówiła Szelągowska. Internauci byli poruszeni i stanęli po stronie Jabłczyńskiej. Szelągowska w końcu usunęła wspomniane nagranie i opublikowała kolejne z przeprosinami dla aktorki. 

Zapytaliśmy Małgorzatę Ohmę o to, czy jej zdaniem Dorota Szelągowska głośnym przemówieniem mogła zamknąć sobie drogę w mediach. Dziennikarka nie tylko nie widziała całej sytuacji w tak ciemnych barwach, ale też stanęła w obronie koleżanki z branży. - Myślę, że nic sobie nie zamknęła. To nie jest historia o Dorocie Szelągowskiej, bo każdy z nas ma prawo emocjonalnie coś powiedzieć, popełnić błąd - powiedziała Ohme

Dziennikarka po chwili niespodziewanie przypomniała o sytuacji Ewy Wojdyłło, która w sierpniu tego roku uderzyła w Igę Świątek, a Sabalenkę nazwała  "ruską babą". Po tej głośnej wypowiedzi terapeutka, podobnie jak Szelągowska, mierzyła się z hejtem. - Spójrzmy na Ewę Wojdyło, która ma 87 lat, a spalili ją na stosie. Mam bardziej poczucie, że to jest o nas, ludziach, o tym, jak bardzo łatwo w ciągu sekundy tworzymy z kogoś autorytet. Nie mówię o Dorocie czy Ewie, bo one przez lata budowały konsekwentnie swoje imperia. Natomiast mówię o takich ludziach, którzy nic nie robią, palcem kiwną, biust pokażą i nagle stają się wielkimi influencerami. To my robimy z nich autorytety. Po czym wystarczy jedna sekunda i spadasz po prostu do zera. Jesteś nikim - usłyszeliśmy. 

Ohme przyznała, że to właśnie tacy influencerzy, po głośnych skandalach, mogą zamykać sobie drogę w mediach. Inaczej jest w przypadku osób, które budowały swoje wizerunki. - I tak jest w przypadku takich ludzi randomowych, ale Dorota konsekwentnie budowała swoje imperium od wielu, wielu lat. To jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce. Nic jej się nie stanie - oceniła. 

Ohme o Dorocie Szelągowskiej. "Super, że pokazała, że nie jest idealna"

W dalszej części wypowiedzi Ohme konsekwentnie broniła Doroty Szelągowskiej. - Myślę, że to [ta afera - red.] jest o nas, że po prostu mamy taką potrzebę spalenia kogoś na stosie. Tymczasem powinniśmy na to popatrzeć w ten sposób - to super, że [Dorota Szelągowska - red.] pokazała, że nie jest idealna. Jak z******e, że ona nie jest idealna. Kto jest idealny? Czy ty jesteś idealna? Ja jestem idealna? - pytała retorycznie. 

Powiedziała z serca. Powiedziała w obronie matki, bo jest z mamą bardzo związana. Coś jej się wymknęło. A może wymknął jej się mały hejter, którego każdy z nas ma? Myślisz, że ja czasem nie miałabym ochoty tutaj powiedzieć, co myślę? Miałabym, ale nie mogę tego powiedzieć. Czasem ci się wyrwie coś w emocjach

- mówiła Ohme, stając w obronie Szelągowskiej, znów dodając retorycznie: Czy to przekreśla fakt, że jest super w programach, że jest świetną dziewuchą i tak dalej?

Zapytaliśmy też dziennikarkę o to, jak odnosi się do innych zarzutów internautów wobec Szelągowskiej. Niektórzy bowiem zwracali uwagę, że córka Grocholi mogła odczytywać swoje wystąpienie z kartki, co może sugerować, że nie działała w afekcie. - Może się denerwowała, może sobie [to przemówienie - red.] napisała. To bardziej moim zdaniem świadczy o tym, że osoba z takim doświadczeniem miała stres, który jej towarzyszył, i dlatego to sobie napisała - tłumaczyła Ohme. 

- Afekt nie musi trwać sekundy, może trwać dłużej. Jeżeli to uderzyło w jakąś jej boleść, że ona jest z mamą, a one mają tylko siebie. Nie wiem... Myślę, że to uderzyło w jakąś głęboką ranę i wtedy tak to się sączy dłużej. Wtedy emocje wirują dużo dłużej - wyjaśniała psycholożka. 

Na koniec, Ohme znów nawiązała do afery z udziałem Ewy Wojdyłło. - Jakoś nie mam poczucia, że ona [Dorota Szelągowska - red.] zrobiła coś strasznego. No co takiego zrobiła? Ja nie widzę w tym problemu. Ewa [Wojdyłło - red.]  też powiedziała rzeczy, które nie były fajne. Też uważam, że nie były fajne, ale to oznacza, że pomyliliśmy się co do Ewy Wojdyłło, której książki kupowaliśmy pasjami? (...) Nagle ona jest be? Dla mnie to jest w ogóle jakieś kuriozalne - podsumowała. 

Więcej o: