Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek...

Chyba każdy zna tę piosenkę Kultu. Jest... no właśnie, kultowa ;) Jednak czy wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jej refren to cytat z jednego z największych klasyków literatury? Zgadniecie, o który tekst chodzi?

Zamknijcie drzwi od kaplicy...

II część "Dziadów" Mickiewicza to lektura obowiązkowa w gimnazjum. Wielu uczniów ją omija, bo wydaje się zbyt trudna. Jest napisana nieprzystępnym językiem i traktuje o tematyce, która wydaje się średnio pociągająca. Jednak na okres związany z Halloween "Dziady" to idealna lektura! Kotek postanowił Wam ją streścić - być może kogoś z Was zachęci do jej przeczytania? :)

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

Niegdyś Dziady świętowano naprawdę. Dziś zostały z tego tylko Zaduszki, a może szkoda...? Lud gromadził się w kaplicach i... wywoływał duchy zmarłych, którzy przez swoje grzechy popełnione za życia znaleźli się w czyśćcu i nie mieli dostępu do raju. Obrzęd prowadził Guślarz, znawca ludowych prawd. Przywoływał kolejne duchy, aby zapytać je, czy za pomocą jałmużny lub modlitwy może im jakoś pomóc, aby znalazły się w niebie i zaznały wiecznego spoczynku.

Józio i Rózia

U Mickiewicza pojawiły się postaci symbolizujące grzechy lekkie, ciężkie i średnie. Przewinienia niektórych z nich dziś mogą się wydać niezrozumiałe - w czym zgrzeszyli Józio i Rózia, młodziutkie rodzeństwo? W tym, że zmarli zbyt młodo, przez co nigdy nie zaznali zła ani cierpienia. Ich dzieciństwo było słodkie i wspaniałe - nie dowiedzieli się, czym różni się dobro od zła i przez to nie byli w pełni ludźmi. Jak czytamy w dramacie:

Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

Dzieci proszą o dwa ziarnka gorczycy. Po zaznaniu gorzkiego smaku trafią do nieba i będą już szczęśliwe.

Duch Złego Pana

Ten grzech zrozumieją z pewnością wszyscy - zupełny brak empatii, niemożność zrozumienia ludzkiego cierpienia i współodczuwania, brak chęci pomocy potrzebującym. Zły Pan to zmarły przed trzema laty dziedzic wioski. Ubogą kobietę, która chciała prosić go o zapomogę, wyrzucił z dzieckiem na śnieg, gdzie oboje zamarzli. Chłopaka, który z głodu pokusił się o kradzież jabłek z jego sadu, wydał natomiast na chłostę, której chłop nie przeżył. Dziś zamienili się oni w ptaki, które ciągle go szarpią i uniemożliwiają ludziom nakarmienie jego wiecznie głodnego ducha. Zły Pan marzy o tym, aby znaleźć się w piekle i skończyć swoją tułaczkę. Jednak jest na nią skazany na zawsze.

Zosia

Bardzo interesujący z naszego, współczesnego punktu widzenia, może się wydać grzech pasterki Zosi. Ta kiedyś najpiękniejsza dziewczyna we wsi zawsze miała za nic uczucia otaczających ją adoratorów. Śmiała się z miłości i choć lubiła słuchać komplementów, sama nic od siebie nie dawała. Nie potrafiła i nie chciała się zakochać. Umarła bardzo młodo i od tamtej pory nie może zaznać spokoju - ciągle trapi ją jakieś nieokreślone pragnienie, czuje się, jakby kogoś ciągle wypatrywała, jej kara to nuda i samotność. I tęsknota za czymś nieokreślonym... Jest ciągle zawieszona między niebem i ziemią, jednak (według wróżby Guślarza) jej cierpienia już za dwa lata czyśćcowej wędrówki się skończą. A tymczasem... "na głowie kwietny ma wianek" ;)

Widmo

Jednak najbardziej tajemniczym duchem w "Dziadach" jest Widmo, które pojawia się nieproszone i nie reaguje na słowa Guślarza. Staje obok pewnej kobiety i patrzy prosto na nią. Pokazuje ręką na serce, w miejscu którego ma krwawą pręgę, sięgającą aż do stóp. Co zastanawiające, ta kobieta, choć jest mężatką, nosi po kimś żałobę... Gdy kobieta jest wyprowadzona z kaplicy, Widmo podąża za nią...

Gdzie my z nią, on za nią wszędzie
Co to będzie, co to będzie?
Więcej o: