Anna Przybylska u Tomasza Lisa o swojej wojnie z paparazzi: Te filmy na moim profilu to jest szczątek tego, co mam. Moja filmografia jest bardzo bogata

Anna Przybylska, w ramach walki z paparazzi, którzy - jak mówi - "kradną" jej prywatność, nagrywa ich, a nagrania umieszcza na Instagramie. W poniedziałek mówiła o tym w programie "Tomasz Lis na żywo".
Anna Przybylska. Anna Przybylska. East News

Anna Przybylska

Anna Przybylska, mając dosyć paparazzi, którzy czatują na nią przed domem, towarzyszą jej w trakcie zakupów lub podczas odprowadzania dzieci do szkoły, poszła z nimi na wojnę. Zaczęła ich nagrywać telefonem komórkowym, a nagrania wrzucać na Instagram. W programie "Tomasz Lis na żywo" opowiedziała o szczegółach.

Ta cała sytuacja, awantura czy wojna została rozpoczęta przez same media. Tego roku w wakacje przebywałam na terenie Akademii Medycznej w Gdańsku. "Życzliwy" udzielił mediom informacji, że usunięto mi guza trzustki. Mądrzy lekarze, którzy operowali mnie wiedzieli, do jakiej sytuacji może dojść, więc sama dokumentacja została opatrzona klauzulą poufności. W związku z sytuacją rozpętała się ogólnopolska akcja. Miałam poczucie że grzebie mi się w trzewiach. Próbowano wydobyć informację o moim stanie zdrowia od mojej menadżerki, wtedy wpadłam na genialny pomysł, żeby zacząć wstawiać na swój profil na Instagramie natrętnych, nieznośnych, bezczelnych ludzi, którzy okradają mnie z prywatności - mówiła aktorka. - Moje życie wyglądało jak polowanie na zwierzynę. Panowie z aparatami nie mieli żadnych granic. Chodziło o zrobienie jak najbardziej kompromitującego zdjęcia lub sielskiego, cudownego życia Przybylskiej. Postanowiłam zadać temu kłam.

Tomasz Lis zapowiedział, że przez chwilę będzie "adwokatem diabła" i zauważył, że przecież niektórzy celebryci specjalnie umawiają się na tzw. "ustawki", więc paparazzi mają prawo być zdezorientowani

W Niemczech panowała taka teoria podziału, na osoby względnie publiczne i bezwzględnie publiczne. Te bezwzględnie publiczne, celebrities, mogą być w każdej sytuacji fotografowane, chyba, że dadzą komunikat, że sobie tego nie życzą - odpowiedziała Przybylska.
Anna Przybylska. Anna Przybylska. Kapif

Anna Przybylska

Anna Przybylska przyznała, że zachowanie mediów jest dla niej niezrozumiałe.

Nie rozumiem zainteresowania moją osobą, bo zawodowo ostatnio robię niewiele. Nie robię nic, mam partnera piłkarza, nie mieszkam w Warszawie, od czasu do czasu zagram w reklamie, zrobię jakiś film, jestem w szczęśliwym związku z partnerem i wychowuję dzieci. Nie bardzo to rozumiem.

Dla aktorki zwykłe wyjście z domu okazuje się kłopotem.

Od kilku lat, zanim wyjdę z domu, robię tak zwane rozeznanie terenu, jadę na przykład rowerem i sprawdzam, czy przestrzeń jest wolna od brudu. Zawsze mam uruchomioną funkcję nagrywania w telefonie. Wcale się to nie zmieniło. Kilka jeszcze udało mi się nagrać interesujących filmików. Ta ilość filmów na moim profilu to jest szczątek tego, co mam. Moja filmografia jest bardzo bogata.

Paparazzi, których wizerunki Przybylska upubliczniła na Instagramie, mogliby wytoczyć jej proces o naruszenie dóbr osobistych, ale Przybylska nie boi się konfrontacji.

Jeżeli ktoś uważa, że naruszyłam czyjeś dobra osobiste, zapraszam do sądu. Jakoś na razie nikt nie zgłosił naruszenia. Ja jestem gotowa i ja się nie poddam - zapowiedziała.

Lisa interesowało, czy Przybylskiej chodzi o tzw. "święty spokój" czy walczy o rozwiązania systemowe.

Prawo mamy bardzo w porządku - przyznała aktorka - Ale każdy, kto będzie próbował naruszyć moją godność, prywatność, będzie mnie nękał, dręczył mnie, moją rodzinę i zwłaszcza dzieci, będę pociągała do odpowiedzialności karnej. Ja się nie poddam - powtórzyła.
Anna Przybylska. Anna Przybylska. Kapif

Anna Przybylska

Anna Przybylska zwróciła uwagę na wyjątkową zuchwałość panów z aparatami, którzy nie ograniczają się do zrobienia zdjęcia, ale starają się wyzwolić w aktorce jakąś reakcję. Tomasz Lis spytał, jak się zachowują.

To są zaczepki, pyskówki, wyzywanie mnie od gówniar, bezczelne - przepraszam za słowo - podśmiechujki, ganianie mnie. Mnie to przeraża, bo tu nie chodzi o fotografię, o zrobienie zdjęcia, ale o kompromitację i upodlenie mnie.

Na koniec Tomasz Lis delikatnie zapytał o zdrowie Przybylskiej, od razu zastrzegając, że zrozumie, jeżeli aktorka odmówi odpowiedzi.

Nie odpowiem, bo nie byłabym konsekwentna. Kiedy walczę o swoją prywatność, to jest to ostatnia rzecz, jaka mi została. Nie powiem już nic na ten temat, nic o swojej rodzinie, choć do tej pory miałam dosyć dobre kontakty z mediami, kiedy teksty były autoryzowane, a zdjęcia nie były kradzione. Teraz zastanawiam się, jak powinnam współpracować z mediami, bo czasami moja praca tego wymaga.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.