Miał być kolejny festiwal na terenie zamku. Zamiast tego jest afera

Fly With Us Festival miał odbyć się pod koniec czerwca na Zamku Moszna, jednak na kilka tygodni przed rozpoczęciem wydarzenia organizatorzy usłyszeli, że umowa została rozwiązana. Ich zdaniem decyzja mogła mieć związek z głośną aferą wokół podobnej imprezy w Wilanowie.
Fly With Us Festival, zamek w Mosznie
Fly With Us Festival EN

Circoloco, czyli głośna impreza muzyki elektronicznej przy Pałacu w Wilanowie, która odbyła się 9 maja 2026 roku, jeszcze przed startem budziła kontrowersje. Krytycy zwracali uwagę, że duże wydarzenie może negatywnie wpłynąć na zabytkowy obiekt i zaszkodzić lokalnej faunie w okresie lęgowym. Mimo to impreza przyciągnęła tłumy, w tym wiele gwiazd, które później tłumaczyły się ze swojego udziału. Teraz organizatorzy innej imprezy, Fly With Us Festival, uważają, że właśnie ta afera mogła zaważyć na decyzji władz Zamku w Mosznej. Także w tym przypadku pojawiały się obawy dotyczące wpływu wydarzenia na zabytek. Ostatecznie współpraca z organizatorami została zakończona na kilka tygodni przed planowanym terminem festiwalu, o czym informuje Plejada.

Zobacz wideo Fabijański tuż przed Opolem

Festiwal odwołany tuż przed startem. Organizatorzy mówią o nagłej dokumentacji

Sprawa odwołanego festiwalu w Mosznej, który był zaplanowany na 26–27 czerwca, wciąż budzi emocje. Przedstawiciele wydarzenia przekonują, że jeszcze niedawno nic nie wskazywało na problemy z organizacją imprezy. Jak podkreślają, przez długi czas nie wymagano od nich dodatkowych uzgodnień związanych z ochroną zabytku czy środowiska, a wydarzenie było aktywnie promowane przez Zamek Moszna.

"Dopiero po szeroko komentowanych wydarzeniach związanych z organizacją imprez masowych na terenach zabytkowych, w szczególności po medialnej dyskusji dotyczącej Wilanowa, zaczęły pojawiać się kolejne oczekiwania dotyczące dokumentów, które wcześniej nie były wskazywane jako warunek realizacji wydarzenia" - można przeczytać w oświadczeniu.

Festiwal na słynnym zamku odwołany. W tle poważne straty

Historia Fly With Us Festival zaczęła się od oddolnej inicjatywy rodzeństwa, które chciało stworzyć na Opolszczyźnie wydarzenie, jakiego wcześniej brakowało w regionie. Organizator podkreśla, że pierwsza edycja miała dodatkowo charytatywny charakter. "My jesteśmy rodzinną firmą. Z siostrą próbowaliśmy stworzyć festiwal na Opolszczyźnie, bo tego u nas nigdy nie było. Zawsze musieliśmy daleko jeździć na te festiwale, więc stwierdziliśmy, że zrobimy imprezę. Nadarzyła się przykra sprawa - dziecko koleżanki zachorowało na raka, dlatego pierwszą edycję zrobiliśmy w formie charytatywnej" - przekazał organizator w rozmowie z Plejadą.

Kolejne edycje odbywały się na lotnisku w Kamieniu Śląskim. Jak zapewnia organizator, impreza rozwijała się bez większych problemów, a zainteresowanie uczestników rosło z roku na rok. Z jego relacji wynika, że to właśnie przedstawiciele Zamku w Mosznej jako pierwsi wystąpili z propozycją współpracy. "Po dwóch edycjach przenieśliśmy się na lotnisko w Kamieniu Śląskim. Zrobiliśmy tam trzy bezproblemowe imprezy masowe -  bez jakichś przykrych zdarzeń. Ludzie bardzo mocno za nami szli. Po piątej — dostaliśmy telefon [od przedstawicieli zamku w Mosznej], żebyśmy przyjechali na rozmowę, bo są zainteresowani organizacją wydarzenia u siebie. Byliśmy troszeczkę sceptycznie nastawieni, bo dobrze nam było w poprzedniej lokalizacji. No, ale powiedzieliśmy: jedziemy sprawdzić. Widzieliśmy ich zaangażowanie, że bardzo chcą i nam pomogą" - uzupełnił.

Organizator przekonuje, że festiwal był przygotowywany z zachowaniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa. Teren miał być odpowiednio zabezpieczony, a sam zamek całkowicie wyłączony z wydarzenia i niedostępny dla uczestników. Informuje ponadto, że problemy zaczęły się dopiero po medialnej burzy wokół imprezy Circoloco w Wilanowie. Jego zdaniem właśnie wtedy pojawiły się kolejne wymagania formalne, w tym oczekiwanie uzyskania opinii konserwatora zabytków. Jak twierdzi, początkowo nie było sygnałów, że organizacja wydarzenia może być zagrożona. Ponadto, mimo wcześniejszych deklaracji, nie udało się finalnie zorganizować parkingu, pola namiotowego oraz zaplecza festiwalowego w sposób pozwalający na skierowanie ruchu uczestników poza teren zabudowany Mosznej. W ocenie organizatora utrudniło to ograniczenie uciążliwości dla mieszkańców, co wywołało również zrozumiałe zastrzeżenia natury społecznej.

Największe obawy dotyczą jednak finansów. Organizator podkreśla, że wraz z zespołem poświęcił na przygotowania więcej niż pół roku i zainwestował znaczne środki. Utrata lokalizacji oznacza także problemy z pozyskaniem wcześniej zapowiadanego dofinansowania. "Włożyliśmy w to dziesięć miesięcy pracy. To są bardzo duże pieniądze dla nas - takiej małej firmy, która dopiero zaczęła się wybijać" - mówi. Jak dodaje, firma musi liczyć się z poważnymi stratami.

Przedstawiciele Zamku w Mosznej przedstawiają jednak inną wersję wydarzeń. W wydanym oświadczeniu podkreślili, że organizator nie posiadał wszystkich wymaganych zgód, w tym środowiskowych, a także otrzymał negatywną opinię służb konserwatorskich. Wskazano również na niewywiązanie się z części wcześniejszych ustaleń dotyczących organizacji zaplecza festiwalu.

Organizatorzy festiwalu potwierdzili już nową lokalizację wydarzenia - tym razem zorganizują imprezę ponad 50 kilometrów od Mosznej, a mianowicie w JuraParku Krasiejów. 

Więcej o: