Ewa Zakrzewska odsłania kulisy podróży jako pasażerka plus size. Ma pewien patent

Ewa Zakrzewska szczerze opowiedziała o swoich doświadczeniach z lataniem jako osoba plus size. Podkreśliła, że zależy jej na tym, aby nie sprawiać innym pasażerom niewygody i jednocześnie liczy na wzajemny szacunek z ich strony.
Ewa Zakrzewska
KAPiF

Ewa Zakrzewska od wielu lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich modelek plus size, a w jej dorobku znajduje się również działalność w świecie show-biznesu. Wielu zna ją z programu "Supermodelki plus size" emitowanym w Polsacie, gdzie dała się poznać jako jurorka. Obecnie działa przede wszystkim jako influencerka i aktywistka, która jest bardzo aktywna na Instagramie. Na tej platformie śledzi ją prawie 80 tys. obserwatorów, którym na bieżąco relacjonuje anegdoty z jej życia. Co nowego powiedziała w kwestii podróżowania?

Zobacz wideo Aniston "ukradła" partnera Krupie? Szczere wyznanie modelki

Ewa Zakrzewska wyjaśnia, jak wyglądają jej podróże. Oto sprawdzony sposób

Przypomnijmy, że modelka relacjonowała już w social mediach nieprzyjemności, jakie spotkały ją na pokładzie samolotu. Jedna ze stewardess miała ją publicznie zawstydzić i urządzić przy niej scenę, próbując ośmieszyć ją przed innymi pasażerami z powodu jej wyglądu. "Było mi przykro i tyle. Nie ma tam drugiego dna. Nie mam pretensji o to, że jestem gruba do nikogo" - podsumowała wówczas Zakrzewska. 

Z kolei podczas rozmowy w formacie "Na dobry dzień" stacji Silver TV ponownie zabrała głos na temat realiów podróżowania osoby plus size. Potwierdziła, że nie kupuje dwóch biletów podczas latania, ale ta sytuacja może się zmienić. - Ja nie kupuję dwóch biletów i jak zacznę przekraczać, wchodzić na cudze siedzenie, to będę kupować. Ja sobie zawsze wybieram siedzenie od okna albo od przejścia. Jestem większa, ale mieszczę się w tym siedzeniu. Nagrywam, że się mieszczę, bo przecież ludzie się bardzo denerwują - wyznała gościni. 

Ewa Zakrzewska o sytuacjach w podróży

To nie wszystko, co Zakrzewska powiedziała w programie. - Staram się nie wchodzić na czyjąś przestrzeń, bo ja nie lubię też dotykać obcych ludzi. Gdyby ktoś z kolei wchodził na moją przestrzeń, sama bym zwróciła uwagę, może nie tej osobie, ale poprosiłabym o przesadzenie. Bo uważam: jesteśmy duzi, ale zajmujmy swoją przestrzeń. Głównie na te siedzenia wchodzą mężczyźni totalnie typowi w rozmiarze, bo często się rozpychają - uzupełniła.

Więcej o: