Zagrał w "Tata, a Marcin powiedział". Po latach Radwan opowiedział o zarobkach za serial

W kultowym serialu lat 90. "Tata, a Marcin powiedział" wraz z Piotrem Fronczewskim stworzył niezapomniany duet. Rola rezolutnego chłopca mogła być świetnym wstępem do aktorskiej kariery w dorosłym życiu. Ale mimo że grę miał w genach, ostatecznie Mikołaj Radwan wybrał zupełnie inną drogę.
Piotr Fronczewski i Mikołaj Radwan
Kadr z serialu 'Tata, a Marcin powiedział', reż. W. Adamczyk, TVP1, Polska 1993-2000.

Seriale w latach 90. były inne niż dziś, nic więc dziwnego, że wielu widzów ma do nich sentyment. A produkcja "Tata, a Marcin powiedział" w pamięci wielu zajmuje szczególne miejsce. Pomimo oszczędności środków, bijącemu przeszło trzy dekady temu rekordy popularności serialowi nie sposób odmówić uroku. A charakterystyczne zdanie "Tata, a Marcin powiedział...", rozpoczynające każdy odcinek, na trwałe weszło do języka potocznego.

O sukcesie produkcji zadecydowały błyskotliwe dialogi i świetny dobór aktorów. W rezolutnego, niesłychanie dociekliwego syna Piotra Fronczewskiego wcielił się dziewięcioletni wówczas Mikołaj Radwan. Chłopiec w swej roli wypadł świetnie i miał zadatki na to, aby z dziecięcej gwiazdy wyrosnąć na znakomitego aktora. Tak się jednak nie stało. Czym dziś zajmuje się Mikołaj Radwan? I dlaczego nie zdecydował się na karierę w showbiznesie?

Zobacz wideo Mucha i jej wnioski po ponad 20 latach w "M jak miłość". Mówi o kredycie

Dziecięca gwiazda z artystycznym rodowodem

Mikołaj Radwan przyszedł na świat 10 listopada 1984 roku w Warszawie. Wywodzi się z rodziny z aktorskimi tradycjami - jego pradziadek, Stefan Jaracz, był założycielem i dyrektorem stołecznego Teatru Ateneum, a prababcia, Jadwiga Daniłowicz-Jaraczowa oraz babka, Anna Jaraczówna - aktorkami. Z kolei mama chłopca pracowała jako suflerka w warszawskim Teatrze Powszechnym, a syn niejednokrotnie miał szansę zobaczyć ją w akcji. To właśnie wówczas zamarzył o aktorstwie.

"Siedziałem albo w bufecie, gdzie z różnymi osobami sobie gawędziłem, albo oglądałem spektakle. Jeden z nich, przeznaczony dla dzieci 'Bambuko', widziałem tyle razy, że każdą kwestię znałem na pamięć!" - wspominał Mikołaj Radwan w wywiadzie dla portalu onet.pl.  A pewnego dnia po przedstawieniu rezolutny chłopiec wyszedł na scenę i zaczął kłaniać się wraz z aktorami. Nie uszło to uwadze obecnego akurat na widowni Jerzego Gudejki, założyciela agencji aktorskiej.

Wkrótce potem, dzięki Jerzemu Gudejce, Mikołaj Radwan zadebiutował w filmie "Kapitan Conrad" - miał wówczas zaledwie sześć lat. Następnie wystąpił m.in. w produkcjach "Smacznego telewizorku" i "Złamana noga Babci" oraz słynnym filmie Andrzeja Wajdy "Pierścionek z orłem w koronie". Pojawiał się również w reklamach, m.in. proszku Dixan.

Zagrałem też w kilku reklamach, a to coś takiego, co ludzie bardzo zapamiętują. Pierwsze momenty, gdy mnie poznawano na ulicy, wcale nie wyglądały tak, że mówiono: "Pozdrów tatę" czy "A co Marcin powiedział?". Słyszałem raczej: "Dixan! Dixan!"

- mówił Mikołaj Radwan we wspomnianym powyżej wywiadzie. A jak młody aktor trafił do serialu "Tata, a Marcin powiedział"? Zadecydował o tym wygrany casting.

Niezapomniany duet

Serial "Tata, a Marcin powiedział" bazował na niemieckim słuchowisku radiowym zatytułowanym "Papa, Charly hat gesagt…" emitowanym w latach 1972-1995. Kilkuminutowe odcinki miały prostą formułę - zaczynały się od kultowego zdania, a kończyły na zbiciu ojca z pantałyku przez rezolutnego synka. Serial nagrywany był w miejscu, w którym na co dzień mieszkała prawdziwa rodzina. Właściciele domu mogli przez cały czas obserwować pracę ekipy i towarzyszyć jej podczas nagrywania odcinków. Realizm, błyskotliwy humor i świetna gra aktorska sprawiły, że produkcja natychmiast stała się hitem.

Mikołaj Radwan i Piotr Fronczewski w rolach ojca i syna wypadli niezwykle wiarygodnie. Starszy aktor natychmiast zdobył sympatię chłopca. "Niestety, nie zapamiętałem pierwszego spotkania z Piotrem Fronczewskim. Miałem wtedy około ośmiu lat, więc trudno się dziwić. Pamiętam natomiast, że od samego początku bardzo go lubiłem za jego ciepło i ogromne poczucie humoru" - wspominał Mikołaj w rozmowie z magazynem "Na Żywo".

Co ważne, Mikołaj Radwan nie był typową dziecięcą gwiazdą - nie tracił z powodu pracy na planie zajęć w szkole. Bo, jak wspominał, odcinki kręcono podczas weekendów, a zdjęcia odbywały się zaledwie raz w miesiącu, co pozwalało wyprodukować cztery odcinki na raz. Natomiast wynagrodzenie, jakie  pobierał chłopiec, było - jak na ówczesne czasy - dość wysokie. 

Nie traciłem przez to dzieciństwa, jak myślą niektórzy, za to mieliśmy pieniądze na moje prywatne lekcje języków, fajne wyjazdy w ferie czy w wakacje

- tłumaczył po latach aktor. I dodawał, że ponieważ był wówczas nieletni, pieniędzmi zarządzała jego mama. "Nie na zasadzie, że ich sama używała. Dostawałem je, gdy na coś potrzebowałem, ale sam ich nie trzymałem. I Bogu dzięki, bo mam bardzo złą rękę do pieniędzy. Potrafię roztrwonić każdą sumę" - wyznał. 

Ale choć "Tata, a Marcin powiedział" zaskarbił sobie sympatię widzów, po sześciu latach produkcja nagle zniknęła z ekranów. Ponoć było to wynikiem wewnętrznych konfliktów w produkcji. Młody aktor wspominał, że informacja przyszła niespodziewanie. "Kierownik produkcji zadzwoniła do mojej mamy, mówiąc, że następnego nagrania nie będzie. Było to o tyle przykre, że nawet nie zdążyliśmy się pożegnać" - wyjawił Radwan w wywiadze dla Onetu.

Jednak nie aktorstwo

W czasie kręcenia zdjęć do "Tata, a Marcin powiedział" Mikołaj Radwan grał także w innych produkcjach. W filmie "Komedia małżeńska" wcielił się w syna Jana Englerta i Ewy Kasprzyk - Rafała Kozłowskiego. Zagrał także w znanym serialu "Matki, żony i kochanki". Z czasem jednak miejsce aktorstwa w jego życiu zajęły inne pasje.

Będąc w szkole średniej, Mikołaj zaczął interesować się informatyką i kiedy przyszedł czas na wybór studiów, zdecydował się właśnie na ten kierunek i to z nim postanowił związać swoją przyszłość. "Na trzecim roku kolega namówił mnie, żebym przyszedł do firmy tworzącej aplikacje bankowe. Pracowałem tam do końca studiów, ale zawsze najbardziej kręciło mnie tworzenie gier komputerowych" - mówił Mikołaj Radwan w 2020 roku w wywiadzie z portalem Na Temat.

Choć Mikołaj nie postawił w dorosłym życiu na aktorstwo, niejednokrotnie pojawił się na scenie. Wszystko za sprawą swojej kolejnej pasji - muzyki. Radwan był gitarzystą kilku zespołów metalowych. To jednak nie koniec jego talentów - był także zawodnikiem rugby w klubie Warsaw Frogs&Co. Przez wiele lat trenował również kung-fu, jednak przez kontuzję musiał zrezygnować. Mikołaj Radwan podkreśla jednak, że nie pozbył się zupełnie aktorskiego bakcyla.

W tej chwili robię wszystko, żeby - w jakiejś formie - wrócić do aktorstwa. Nigdy nie powiedziałem mu definitywnego "nie", ale już dawno temu zrozumiałem, że programowanie to zajęcie bardzo stabilne i dobrze płatne. Do tego sprawia mi wielką radość, no a każdemu życzę zarabiania na tym, co się naprawdę kocha

- tłumaczył Radwan w tej samej rozmowie. A w 2019 roku, po dziewiętnastu latach od premiery ostatniego odcinka "Taty..." Mikołaj Radwan i Piotr Fronczewski spotkali się w programie "Pytanie na śniadanie"- Wielu ludzi mówi mi, że się w ogóle nie zmieniłem. Bardzo wiele ludzi mówi też, że mam wciąż ten sam głos -  mówił wtedy Mikołaj. A Piotr Fronczewski rozważał, czy reaktywacja serialu miałaby sens. - Rozmowy dorosłego syna ze starym ojcem mogą być również ciekawe - stwierdził aktor. Na razie jednak nie zanosi się na to, aby niezapomniany duet miał znów pojawić się na ekranach.

Ruszył plebiscyt Plotka, który podsumowuje show-biznesowe wydarzenia 2025 roku. TU MOŻESZ ZAGŁOSOWAĆ i wybrać zwycięzców Jupiterów Roku w sześciu kategoriach: Gwiazda Roku, Stylowa Gwiazda Roku, Kosmiczne Show Roku, Gwiazda Social Media, Supernova TVP i Wschodząca Gwiazda Kategoria Radia ZET. Wśród tegorocznych nominowanych są m.in. Doda, Mandaryna, Bagi, Blanka, Agnieszka Woźniak-Starak czy Wiktoria Kida. Kto zgarnie Jupitery? To ty decydujesz!

Więcej o: