Kilka dni temu do sieci trafiło wspomniane już nagranie ze studia "Faktów" z Kamilem Durczokiem używającym bardzo kolorowego języka. TVN czuwał - filmik szybko został usunięty z Youtube, a bohater zdarzenia wytłumaczył się z niego w wywiadzie dla serwisu tvn.fakty.pl.
Każdy, kto wie, jak wygląda telewizyjna kuchnia, wie też z jakim to się wiąże ciśnieniem. Na 20 minut przed "Faktami" nie ma czasu na piękną polszczyznę, tylko są krótkie żołnierskie słowa. Za to mi płacą, żeby 4 mln. ludzi, które każdego dnia ogląda "Fakty" otrzymało dopracowany i najlepszy z możliwych produktów. To mój obowiązek, aby wszystkiego dopilnować - tłumaczy Durczok
Dziennikarz podkreślił, że ten, kto zamieścił wideo w internecie (prawdopodobnie któryś z pracowników), zostanie ukarany.
Taka rzecz nie powinna mieć miejsca, to normalne sytuacje przed programem na żywo. W tej chwili moi szefowie sprawdzają, kto upublicznił to nagranie. Winny poniesie konsekwencje - powiedział
My tłumaczenie przyjmujemy. A wy?
Influencer ocenił pączki u Gessler. "Za tę cenę powinny śpiewać, tańczyć i mówić komplementy"
Pamiętacie skina z "Rancza"? Z brodą i wąsami możecie go nie poznać
Ewa Wachowicz opiekuje się mamą. Wyznała, jak godzi to z pracą
Kaczorowska w hollywoodzkim stylu z Rogacewiczem. Spójrzcie na Kukulską
Nie żyje Bożena Dykiel. Aktorka miała 77 lat
Ewa Gawryluk wyjawiła treść ostatniego SMS-a od Bożeny Dykiel. "Już go nie wykasuję"
Katarzyna Cichopek "walczyła" z kotem na wizji. Ekspertka stawia sprawę jasno
Mateusz Pawłowski od pół roku nie pije alkoholu. Mówi o powodach
Taco Hemingway wykorzystał nazwę leku bez upoważnienia. Prawniczka mówi o konsekwencjach