Polski rząd w kłopotach. Tym razem przez... Dodę. Trybunał Praw Człowieka żąda wyjaśnień

Polski rząd może mieć poważne kłopoty przez Dodę. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zapytał polskie władze o dawny proces Rabczewskiej.

Kilka lat temu Doda wyraziła publicznie swoją opinię na temat autorów Biblii. Zdaniem wokalistki są to "napruci winem i palący jakieś zioła" ludzie. Polskie władze od razu wyciągnęły konsekwencje, które nie spodobały się Rabczewskiej, więc napisała skargę do trybunału w Strasburgu. Teraz nie Doda, a nasz rząd może mieć problem.

Prawomocny wyrok w procesie dotyczącym obrazy uczuć religijnych zapadł w 2012 roku. Za wyznanie swojej opinii piosenkarka została ukarana grzywną w wysokości 5 tys. złotych.

Bardziej wierzę w dinozaury niż w Biblię, bo (...) ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła - powiedziała Doda.

Doda od samego początku nie przyznawała się do winy i starała się wytłumaczyć ze swojej wypowiedzi. Niestety sąd nie przyjął jej wyjaśnień, więc zagroziła, że napisze skargę do Strasburga. I tak zrobiła.

Na stronie Trybunału pojawiła się informacja, z której wynika, że polski rząd został w ubiegłym miesiącu zapytany, czy doszło do naruszenia prawa do wolności opinii. Jeśli to prawda, to byłoby to niezgodne z art. 10 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, głoszącej iż "Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii".

Polski rząd ma trzy miesiące na odpowiedź Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu.

MT