Okazuje się, że Bartłomiej Topa w "Pytaniu na śniadanie" wcale nie udawał pijanego. Jego dziwne zachowanie, które wywołało konsternację wśród prowadzących i widzów oraz lawinę komentarzy, było częścią akcji społecznej zorganizowanej na rzecz Fundacji Synapsis, działającej na rzecz dzieci dotkniętych autyzmem.
Pierwsze skojarzenie było takie, że aktor po prostu jest pijany lub jest pod wpływem narkotyków. Okazało się jednak, że było to działanie zamierzone, miało na celu udowodnić nam, że często zbyt pochopnie wyciągamy wnioski, krzywdząc w ten sposób osoby, które zachowują się inaczej, niekoniecznie z własnej winy.
Zaraz po programie dostałem dziesiątki maili i telefonów od ludzi, którzy zaniepokoili się moim stanem zdrowia, ale byli też tacy, którzy myśleli, że jestem pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Nie byłem. To była najtrudniejsza rola w życiu - powiedział Topa w sobotnim "Pytaniu na śniadanie".
Odegrał ją świetnie. Mądra lekcja. Jesteśmy pod wrażeniem.
Łatwogang zebrał już ponad 31 milionów złotych. Gwiazdy przekazują gigantyczne kwoty. Głos zabrał Owsiak
Edyta Pazura ogoliła się na łyso! Tak zareagował Cezary Pazura
Prokuratura bada nowy trop ws. śmierci Łukasza Litewki. Zabezpieczono telefon kierowcy
Prokurator zwrócił się do Dody po śmierci Łukasza Litewki. Prosi o zaniechanie działań
Agata Młynarska żałuje wywiadu u Żurnalisty? Wspomina, jak się zachowywał
Żurnalista twierdzi, że dostał pieniądze za wywiad z Prokopem. Dziennikarz nie przebierał w słowach
Ślubem Emmanuela Olisadebe żył cały kraj. Niewielu wie, że po rozwodzie wyjechał z Polski
Eleganccy Kwaśniewscy i Olejnik z partnerem. Tak pokazali się na premierze
Czy to koniec sielanki? Zofia Zborowska szczerze o rozstaniu. "Gdyby powodem była zdrada..."