Okazuje się, że Bartłomiej Topa w "Pytaniu na śniadanie" wcale nie udawał pijanego. Jego dziwne zachowanie, które wywołało konsternację wśród prowadzących i widzów oraz lawinę komentarzy, było częścią akcji społecznej zorganizowanej na rzecz Fundacji Synapsis, działającej na rzecz dzieci dotkniętych autyzmem.
Pierwsze skojarzenie było takie, że aktor po prostu jest pijany lub jest pod wpływem narkotyków. Okazało się jednak, że było to działanie zamierzone, miało na celu udowodnić nam, że często zbyt pochopnie wyciągamy wnioski, krzywdząc w ten sposób osoby, które zachowują się inaczej, niekoniecznie z własnej winy.
Zaraz po programie dostałem dziesiątki maili i telefonów od ludzi, którzy zaniepokoili się moim stanem zdrowia, ale byli też tacy, którzy myśleli, że jestem pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Nie byłem. To była najtrudniejsza rola w życiu - powiedział Topa w sobotnim "Pytaniu na śniadanie".
Odegrał ją świetnie. Mądra lekcja. Jesteśmy pod wrażeniem.
Małysz wspiera WOŚP. Rok temu zagotował się, gdy usłyszał, co o nim napisali dziennikarze
Jabłczyńska gorzko o karierze prawniczej. "Jest to nieopłacalne życiowo"
Syn Seweryna nie mówi już po polsku. Tak zwraca się do znanego ojca
Ksiądz nie chce być leczony sprzętem od WOŚP. Prawniczka wszystko wyjaśnia
Owsiak zdradził, jak mieszka. Takie nieprzyjemności go spotykają
Annę Popek "atakują czerwone serduszka". Gorzko oceniła WOŚP. "Pomaganie to wybór, a nie przymus"
Mann wbija szpilę Nawrockiemu. "Tchórzliwy prezydent". Dalej jeszcze mocniej
Stylistka przyjrzała się kreacji Marty Nawrockiej w Wilnie. Punktuje błędy
Damięcka pokazała grafikę na WOŚP. W komentarzach poruszenie