Kelly Clarkson - zła passa trwa?

Zwyciężczyni pierwszej edycji amerykańskiego "Idola" ostatnio zaskakuje bardziej niż wyniki kontroli NIK. 11 czerwca, na dwa tygodnie przed wydaniem trzeciego albumu "My December", Kelly zwolniła swego menadżera. Cztery dni później ogłosiła, że odwołuje swoją trasę koncertową w USA. Oby przez to całe zamieszanie "Mój Grudzień" rzeczywiście nie ukazał się dopiero w grudniu.

Kelly wojowała z szefem Sony BMG o artystyczną kontrolę nad jej nowym albumem. Piosenkarka chciała, by teksty wszystkich piosenek, które znajdą się na "My December", były wyłącznie jej autorstwa. Odrzuciła tym samym utwory innych twórców, narzucane jej przez Sony BMG, co przyczyniło się do konfliktu. W złości na szefa wytwórni piosenkarka zwolniła swego menedżera, Jeffa Kwatinetz, który traktował ją niemal jak młodszą siostrę.

Kelly Clarkson miała w planach liczne koncerty, lecz teraz odwołuj je wszystkie i zwraca pieniądze za bilety. Na swojej stronie internetowej oświadczyła:

Z wszystkich szaleństw muzycznego biznesu występowanie na scenie jest tym, czemu zamierzałam poświęcić się najbardziej, więc bardzo rozczarowującym jest dla mnie, iż muszę powiedzieć Wam, że w te wakacje nie będę wyruszać w trasę koncertową. Faktem jest, że tournee to zbyt wiele zbyt wcześnie.

Piosenkarka dodała jeszcze, że planuje wyruszyć w kolejną trasę koncertową tak szybko, jak to możliwe, czyli gdy wyda swą najnowszą płytę. Michael Rapion, odpowiedzialny za promowanie koncertów gwiazdy, powiedział prasie, iż sprzedaż biletów na występy Kelly nie była aż tak wysoka, jak tego oczekiwali. Pozostaje mieć cichą nadzieję, że podobnym "hitem sprzedaży" nie okażą się bilety na MŚ 2012.

Więcej o: