Po krótce przypomnijmy: Krzysztof Bosak na próby "TzG" jeździł taksówkami , a rachunki były zawsze wystawiane na kacelarię Sejmu, która płaciła za przejazdy posła. Kancelaria Sejmu to tak naprawdę podatnicy, którzy fundowali Bosakowi darmowy transport.
Całą sprawę rozdmuchał "Fakt", ktory obliczył, że od 1. sierpnia do 20 września poseł naciągnął Polaków na ok. 1,5 tysiąca złotych. Tak się z tego tłumaczył:
Przez to, że różne gazety pisały o tym, jak to posłowie nadużywają samochodów Kancelarii Sejmu, w LPR zabroniono nam z nich korzystać. Muszę więc jeździć taksówkami, które rozliczam z Sejmem. Wiem, że tak wychodzi drożej, ale to nie moja wina.
Zdaje się, że gazeta tym razem odniosła mały sukces. Poseł Bosak już od trzech dni unika taksówek, a z ostatniego nagrania tanecznego show sprzed studia odebrał go partyjny kolega. Wnikliwe obliczenia "Faktu" mówią, iż te trzy dni pozwoliły na zaoszczędzenie 90 złotych. Od czegoś trzeba zacząć.
Kabaret Ani Mru-Mru odwołuje występy. Wydano oświadczenie
Nawroccy złamali protokół dyplomatyczny. Ekspert od mowy ciała komentuje
Nie żyje żona polskiego mistrza boksu. Była w siódmym miesiącu ciąży
Kaczorowska zamieszkała z Rogacewiczem w nowym domu. Teraz chwali się łazienką
To w nim była zakochana Lewandowska, zanim poznała Roberta. Wiadomo, czym się zajmuje
Nowe informacje o aferze u Beckhamów. Do akcji wkroczyli urzędnicy
Córka Macudzińskiej w poruszającym wpisie. Podzieliła się osobistym wyznaniem
Znana aktorka oficjalnie w "Tańcu z gwiazdami"! O jej udział zabiegano latami
Nawrocka ma konkretne wymagania do swoich kreacji. Stylistka zdradza kulisy współpracy