Ilona Wrońska i Leszek Lichota są rodzicami dwójki dzieci - Nataszy i Kajtka. Nastolatkowie są już na etapie szkoły średniej. Teraz okazuje się, że po krótkim epizodzie z nauką stacjonarną, pociechy aktorskiej pary wracają do domowego nauczania, które pozwoliło im kształcić się wiele lat. Dzięki temu we wrześniu nie będą musieli zaglądać do książek. Według swoich założeń, naukę rozpoczną dopiero w październiku. Znana - z roli Kingi w "Na Wspólnej" - aktorka, nie ukrywa, że nie ma dobrego zdania o polskim systemie edukacji, o czym opowiedziała właśnie w nowej rozmowie.
Ilona Wrońska wytłumaczyła, dlaczego według jej dzieci, tradycyjna szkolna edukacja nie jest dla nich. Przekonali się o tym na własnej skórze, bo chodząc do szkoły, nie mieli na nic czasu. "Jeśli idziesz do szkoły, musisz się podporządkować wielu rzeczom, a oni przez te lata edukacji domowej mieli dużo wolności. Trudno więc jest zaakceptować fakt, że nagle nie ma się czasu na swoje pasje, bo dochodzą prace domowe, przygotowania do testów i sprawdzianów. To pochłaniacz czasu, który oni chcą spożytkować inaczej" - wyznała w nowym wywiadzie dla Plejady Ilona Wrońska.
Swego czasu aktorka zdradziła, w jaki sposób uczą się jej dzieci w domu. "Wypracowaliśmy sobie system, który się świetnie sprawdza w naszym przypadku. Naukę podzieliliśmy dzieciom na bloki. Polega to na tym, że przez półtora miesiąca skupiamy się tylko na dwóch przedmiotach i ich się z dziećmi uczymy. Później dzieci zaliczają w szkole ten przerobiony materiał z całego semestru. Po zaliczeniu odkładamy te przedmioty na półkę i do końca semestru się nimi nie zajmujemy i bierzemy się za następny przedmiot" - opowiadała Wrońska trzy lata temu w "Fakcie". W liceum dzieci nie potrzebują już pomocy szkolnej rodziców.
Kontakt z rówieśnikami w szkole wpłynął na nich najbardziej pozytywnie i zyskali nowe znajomości. "Problem tkwi jednak w systemie nauczania, który jest przestarzały i niedopasowany do dzisiejszych potrzeb" - oceniła aktorka i sprecyzowała, co jej się najbardziej nie podoba w polskim systemie szkolnictwa. Przy okazji Ilona Wrońska zdradziła, jak widziałaby pewne rozwiązania w edukacji w liceum. "Dzieci są przeładowane materiałem, więc trzeba dać im oddech i możliwość wyboru przedmiotów, których chcą się uczyć. Przecież w liceum młody człowiek powinien mieć już taką możliwość. Jeżeli nie chce uczyć się matematyki, bo podstawy poznał w szkole podstawowej i są one dla niego wystarczające w codziennym życiu, po co zmuszać go do tego jeszcze w liceum? Może woli historię sztuki, albo coś innego?" - dodała Wrońska.
Dowbor odniosła się do słów Dody o "wrednym czupiradle". "Ruszyła lawinę"
Królowa Szwecji w Polsce. Marta Nawrocka zabrała ją w nietypowe miejsce
Kazik skończył sześć lat. Najmłodszy syn Bieniuka rośnie jak na drożdżach
Zamieniła apartament na dworek. Wnętrza jak z królewskiej rezydencji. Dominuje jeden kolor
"Milionerzy". Pytanie za 125 tys. zł bez kół ratunkowych. Pan Krzysztof z Grąblina zaufał intuicji
Katarzyna Dowbor ma żal do rządzących. "Państwo traktuje zwierzę jak rzecz"
Policja wkroczyła na teren rancza Epsteina. Śledczy szukają ciał dwóch kobiet
Domowy azyl Olgi Frycz. Na takie rozwiązanie w kuchni niewielu Polaków by się odważyło
Była gwiazdą "W labiryncie", co na zawsze ją zaszufladkowało. Porzuciła aktorstwo na rzecz polityki