Britney Spears zrobiła sobie botoks. Szybko pożałowała tej decyzji

Britney Spears chciała pozbyć się zmarszczek i zdecydowała się na botoks. Zabieg jednak nie poszedł po jej myśli.

Britney Spears stała się ikoną, gdy w 1999 roku wydała singiel "Baby one more time". Nie trzeba było długo czekać, aż media okrzyknęły ją księżniczką popu. Dobra passa trwała około dziesięć lat. Niestety, piosenkarka w 2007 roku przeszła załamanie nerwowe. Odebrano jej prawo do decydowania o sobie zarówno w kwestiach prywatnych, jak i zawodowych. Zmieniło się to dopiero w 2021 roku, gdy sąd postanowił zdjąć z Britney kuratelę ojca. Od tamtej pory Britney może również zarządzać swoim 60-milionowym majątkiem.

Zobacz wideo Jakim cudem Szwedzi zostali światowym liderem w dziedzinie tworzenia popowej muzyki?

Britney Spears zrobiła sobie botoks. Szybko pożałowała

Spears postanowiła zaradzić zmarszczkom i zrobiła sobie botoks, o czym opowiedziała w mediach społecznościowych. Niestety, efekt jej się nie podobał. Na filmiku opublikowanym na Instagramie mówiła, że po zabiegu botoksem jej czoło było spuchnięte, łuk brwiowy opadł i "wygląda, jakby ktoś ją pobił". Gwiazda, by powrócić do naturalnego wyglądu, musiała poddać się kosztownej kuracji. Wydała na nią cztery tysiące dolarów, co określiła jako "zbyt drogie". 

W zamian za to znalazła alternatywę i stosuje specjalne plastry, które bardzo poleca swoim fanom. Britney przykleja je w wybrane miejsca na twarzy na około godzinę. Nie powiedziała jednak, jak długo utrzymuje się efekt ich działania. Więcej zdjęć księżniczki popu znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.