Kinga Rusin nieustannie zaskakuje fanów malowniczymi kadrami z podróży. Ostatnio odpoczywała w ukochanej Grecji. Uradowana celebrytka poinformowała, że obok swojego domu na dostęp do cytryn. "Ależ obrodziło! I to pomimo bardzo słabych opadów w zimie" - napisała na Instagramie i stwierdziła, że soku z cytryn będzie zapas co najmniej na rok. Celebrytka poruszyła też temat pożarów. "Południowe Rodos po zeszłorocznych, gigantycznych pożarach wygląda bardzo smutno. Spłonęły praktycznie wszystkie lasy w górach. Płakać się chce. Tyle zostało z mojego ulubionego klubu na plaży. Ale klub można chociaż odbudować, a lasy przy tych suszach nie odrosną już nigdy" - podkreśliła. Obecnie dziennikarka przebywa w Paryżu, gdzie uczestniczy w turnieju tenisowym Roland Garros. Rusin opowiedziała też o sytuacji, przez którą o mały włos nie dotarłaby na mecz.
Kinga Rusin od lat jest wielbicielką tenisa i nie mogło zbraknąć jej na międzynarodowych mistrzostwach w Paryżu, które są jednymi z czterech turniejów zaliczanych do Wielkiego Szlema. Celebrytka na bieżąco relacjonuje pobyt we francuskiej stolicy i bardzo przeżywa to, co dzieje się na kortach. Ostatnio postanowiła przestrzec swoich fanów przed utrudnieniami w ruchu. Kilka dni temu prezydent USA Joe Biden przybył do Francji, aby wziąć udział w 80. rocznicy desantu aliantów w Normandii. Z tego powodu Paryż został częściowo zablokowany. Rusin od razu zaalarmowała swoich fanów i przy okazji podzieliła się historią, która przydarzyła się jej w związku z wizytą amerykańskiego prezydenta. Jak się okazuje, została wylegitymowana na ulicy.
Paryż częściowo zablokowany. Jeżeli jedziecie dziś na korty, weźcie poprawkę na to, że wiele ulic jest zamkniętych z powodu pobytu w stolicy Francji prezydenta USA Joe Bidena. Ponieważ akurat mieszkamy w dzielnicy "rządowej", przed chwilą musieliśmy się wylegitymować. Dobrze, że wychodząc na spacer, wzięliśmy ze sobą dokumenty, bo nie wrócilibyśmy do siebie i... nie pojechalibyśmy na korty
- opowiedziała Rusin na Instagramie.
Ostatnio Kinga Rusin postanowiła podzielić się na Instagramie swoją frustracją, związana z formą sprzedaży biletów na turniej Roland Garros ze względu na dyskryminację kobiet. Ponieważ mecze kobiet cieszą się mniejszą popularnością niż mecze mężczyzn, to bilety sprzedawane są w pakiecie. W konsekwencji, kiedy odbywają się rozgrywki pań, to miejsca na widowni pozostają puste. Właśnie z tego powodu polscy kibice mieli ostatnio problem z kupnem biletów na mecz Igi Świątek. "To skandal, że polscy kibice nie byli w stanie kupić biletów na kort centralny, gdzie grała Iga, chociaż ponad połowa miejsc na tym meczu była pusta! Dlaczego? Wszystkie bilety były wyprzedane, gdyż mecze ćwierćfinałów kobiet łączy się od lat z pierwszym ćwierćfinałowym pojedynkiem mężczyzn i sprzedaje w pakiecie! Efekt? Większość kibiców przyjechała na korty dopiero na mecz męski, który jest rozgrywany właśnie teraz, po dwóch meczach kobiecych! To kolejny przykład ignorowania kobiet przez organizatorów Wielkich Szlemów! I to jest ta słynna promocji kobiecego tenisa? Gdzie jest WTA???" - napisała zdenerwowana Rusin.
Rodzina Nawrockich się powiększyła! Nowy członek "skradł serca" pary prezydenckiej
Dziennikarka zapytała dr Irenę Eris o cenę masła. Dosadna odpowiedź
Krzysztof Ibisz z żoną na Gali Nagroda Mariusza Waltera. Wyglądali jak milion dolarów
Były książę Andrzej "jest w okropnym stanie". Martwi się o swoje pluszaki
Grażyna Torbicka na Gali Nagród Mariusza Waltera. Klasyczny strój w pełnym wydaniu
Nie tylko Baron zmienia się w związku z rozwodem. Kubicka właśnie się tym pochwaliła
Wokalista disco polo utknął w Dubaju. "Sytuacja jest bardzo niepewna"
Maffashion ma dość. Wydała stanowcze oświadczenie w sprawie Fabijańskiego
Halejcio traci cierpliwość w willi za 12 milionów. Zobaczyła rachunki za prąd