Monika Goździalska zaatakowana w samolocie? Firma wydała oświadczenie. "Pani nie zaakceptowała"

Monika Goździalska miała zostać uderzona przez jednego z pasażerów podczas lotu. Słowa celebrytki skomentował przewoźnik, w którego samolocie miało dojść do zdarzenia.

Monika Goździalska podzieliła się z obserwatorami przykrą historią. Celebrytka miała zostać zaatakowana na pokładzie samolotu na trasie Malaga-Warszawa przez jednego z pasażerów. Według jej słów, mężczyzna najpierw poprosił ją o wyłączenie telefonu (mimo że miała włączony tryb samolotowy), a kiedy ta odpowiedziała, żeby zajął się własnymi spawami, zaczął ją wyzywać, aż w końcu uderzył. Portal natemat.pl skontaktował się z przewoźnikiem z prośbą o komentarz.

Zobacz wideo Monika Goździalska o koleżankach z "Żony Warszawy". Ostro

Monika Goździalska zaatakowana w samolocie? Firma wydała oświadczenie

Przewoźnik zapewnił, że wszystkie zgłoszenia tego typu bierze poważnie i potwierdził, że w trakcie lotu 1 lutego doszło do incydentu. "Przeprowadziliśmy wewnętrzne czynności sprawdzające, aby lepiej zrozumieć sytuację, która rzekomo miała miejsce. Możemy potwierdzić, że doszło do incydentu podczas lotu W61336, 1 lutego z Malagi do Warszawy, z udziałem dwójki pasażerów" - czytamy oświadczenie Anny Robaczyńskiej, Senior Account Director.

Jak czytamy dalej, Goździalska miała mieć zaproponowaną zmianę miejsc, lecz odmówiła. Ponadto, w trakcie rozmowy z załogą nie zaobserwowano na jej twarzy obrażeń. "Nasza załoga została poinformowana przez jedną pasażerek, że doszło do sytuacji konfliktowej pomiędzy nią a jednym z pasażerów. Załoga zaproponowała pasażerce zmianę miejsca, aby uniknąć ewentualnego dalszego kontaktu z wymienionym pasażerem, czego pani nie zaakceptowała. Podczas rozmowy między załogą a pasażerką nie było widać żadnych obrażeń na jej twarzy" - czytamy. Przewoźnik przekonuje, że sytuacja została rozwiązana według wszelkich zasad.

Monika Goździalska zażądała wezwania policji do agresywnego pasażera

Tuż po lądowaniu, Goździalska zażądała od personelu wezwania policji. Funkcjonariusze kolejno mieli wylegitymować pasażera, który wybuch agresji tłumaczył zdenerwowaniem. Pod koniec relacji w internecie Goździalska wspomniała również, że jest zdziwiona zachowaniem innych obecnych na pokładzie, którzy nie zareagowali na jej krzywdę. - Czuję się zażenowana tym, że poczucie bezpieczeństwa ludzkiego jest tak bardzo bagatelizowane. To nie o to chodzi, że ktoś mi przypie***ył tak, że odpadła mi głowa. Nie. Mam coś uszkodzone wewnątrz, po prostu niefortunne to uderzenie poleciało, kiedy ten pan chciał wyrwać mi telefon, żebym nie udokumentowała tego, co się dzieje - mówiła celebrytka.

Monika GoździalskaMonika Goździalska KAPiF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.