Filip Chajzer odchodzi z TVN! Wylądował na dywaniku, a potem sam rzucił papierami. "Wolności oddać nie umiem"

Filip Chajzer właśnie poinformował na Instagramie, że zdecydował się odejść ze stacji TVN. Wszystko przez sytuację, do której doszło kilka godzin wcześniej. W wyjaśnieniu napisał o wolności, którą ceni ponad wszystko.

Filip Chajzer żegna się ze stacją TVN. W obszernym wyjaśnieniu, które napisał na Instagramie, poinformował, że został wezwany "na dywanik". Po rozmowie z szefostwem stacji i przemyśleniu swojego stanowiska postanowił sam zrezygnować z dalszej współpracy. "W życiu trzeba być szczerym. Ściema zawsze ma krótkie nogi. Dlatego należy się wam pełna informacja. Dziś zostałem wezwany "na dywanik" w TVN. Powodem jest moja "działalność uliczna" - zaczął dziennikarz.  

Zobacz wideo Małgorzata Ohme o Filipie Chajzerze: Cokolwiek by nie zrobił, to generuje kontrowersyjne opinie

Filip Chajzer odchodzi z TVN. "Uznali to za za działalność konkurencyjną i złamanie zapisów umowy"

Filip Chajzer od zawsze wzbudzał kontrowersje. Jedni widzowie go kochają, inni nie trawią, ale trzeba przyznać mu jedno. Był jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci w stacji TVN. Dziennikarz na gorąco postanowił opowiedzieć, o sytuacji, która miała miejsce kilka godzin temu. Jak sam twierdzi, wezwano go "na dywanik" za przeprowadzenie ulicznej sondy. "Moja sonda z Panią opiekującą się mężem chorym na stwardnienie rozsiane, którą mieliście przyjemność oglądać na moich prywatnych socjal mediach oraz planowana jedna w tygodniu audycja w Radiu ZET zostały uznane za działalność konkurencyjną i złamanie zapisów umowy" - wyjaśnił we wpisie. Po przeprowadzeniu rozmowy dziennikarz sam zdecydował się odejść ze stacji. 

Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem. Żeby uniknąć niepotrzebnych nikomu nerwów, rozwiązuję właśnie tę umowę sam i na tym kończę przygodę z moją kochaną stacją. (...) Pisząc to, zbiera mi się łezka. Mam wspaniałych rodziców i również talent, którego nie zmarnuje. Ostatnie zdanie to już zasługa mojego terapeuty. Wierzę w siebie i znam swoją wartość. Nie mogę być czyimś zakładnikiem we własnym życiu! - napisał na Instagramie
 

Filip Chajzer wspomniał o problemach psychicznych i swoich początkach w stacji. "Pracy nie załatwił mi tata"

Filip Chajzer we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych wrócił także do swoich początków w stacji TVN. "W lutym 2008 pierwszy raz wszedłem do budynku przy Wiertniczej 166 na rozmowę o pracę z Patrycją Redo. Byłem wtedy reporterem radiowym. Specjalizacja - Miasto Stołeczne Warszawa. Wcześniej pisałem dla Życia Warszawy. Wiedziałem o każdej dziurze do załatania w warszawskim asfalcie i każdej niedziałającej windzie. Dziennikarstwo zawsze rozumiałem społecznie. I takich ludzi szukali w TVN WARSZAWA" - napisał na Instagramie. Dziennikarz podkreślił, że wbrew powszechnie utartej opinii nie dostał pracy ze względu na rodzinne koneksje. 

Pracy wbrew utartym pozorom nie załatwił mi tata. Czy mówiłem, że kocham tatę Zygmunta bardzo mocno? To teraz będzie właśnie o nim. Mój tata ma papiery trenerskie (siatkówka) - wie, jak doprowadzić drużynę do zwycięstwa i wiedział też jak zmotywować mnie do życia. Intymność studia, a także kontakt z korzeniami reporterki, a więc tego co kocham, była terapią, którą wymyślił. Bardzo zależało mu, żeby usłyszeć mnie w głośnikach swojego auta. I usłyszy - wyznał dziennikarz.

Filip Chajzer opowiedział też o kryzysie związanym ze zdrowiem psychicznym, jaki przechodził kilka miesięcy temu. To właśnie dlatego zniknął z "Dzień dobry TVN" i postanowił skupić się na odzyskaniu zdrowia. Mimo wszystko dziennikarz planował powrót i doceniał elastyczność szefostwa. "Wrócę, kiedy będę na siłach. Każdemu życzę takiego pracodawcy" - mówił w rozmowie z Pudelkiem. W wywiadach wspominał też, że ma już dość udawania przed kamerą. "Doszedłem do momentu w życiu, że już nie muszę być wesołym chłopakiem z mikrofonem w ręku, który zawsze się uśmiecha i zawsze ma dobry dzień. Już nie jestem człowiekiem, który chce spełniać oczekiwania innych" - wyznał w programie "Onet Rano". Wygląda na to, że wreszcie postanowił w stu procentach postawić na siebie i nie jest gotowy na kompromisy. We wpisie, który opublikował na Instagramie, podziękował też ojcu, który jak sam to określił, namówił go do "powrotu do życia przez radio". Jak informuje serwis Wirtualne Media, Filip Chajzer zasili grono prowadzących Radia Zet. Czym będzie się teraz zajmował? Więcej przeczytasz tutaj

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.