Filip Chajzer podjął radykalną decyzję. Winne odsetki kredytu. "Rozbój w biały dzień"

Zostanie restauratorem wymaga od niego poświęceń. Szczególnie, że bank złożył mu własnie niekorzystną według niego ofertę.

Filip Chajzer otwiera w sierpniu w Warszawie lokal gastronomiczny. Ostatnio prezenter poinformował, że nie będzie w nim dostępny alkohol. Tuż przed jej otwarciem chciał zaciągnąć kredyt na start. Niestety odsetki zaproponowane przez bank przerosły jego najśmielsze oczekiwania. Postawiony pod ścianą zdecydował, że w tej sytuacji lepszym rozwiązaniem będzie pozbycie się jednej z nieruchomości.

Zobacz wideo Małgorzata Ohme o Filipie Chajzerze: Cokolwiek by nie zrobił, to generuje kontrowersyjne opinie

Filip Chajzer szuka kupca na działkę

Aby specjalnie nie przepłacać, Filip Chajzer chciałby jak najszybciej pozbyć się działki z altanką, która zlokalizowana jest niedaleko Pola Mokotowskiego w Warszawie. Okazuje się, że jest w jej posiadaniu dopiero od roku, więc nie zdołał się nią nacieszyć. "Sprzedam raj na ziemi. Jest najpiękniejsza na świecie, dziś z bólem serca, ale i jednocześnie nadzieją podejmuje ryzyko - wystawiam ją na sprzedaż. Dlaczego? Bo byłem w banku dokredytować się przed otwarciem śniadaniowni bez alkoholu (o której już mówiłem) i odsetki uznałem za rozbój w biały dzień" - napisał w mediach społecznościowych, ale nie zdradził ceny, jaką by sobie życzył za działkę. "Piękne miejsce" - skomentowała Małgorzata Ohme, z którą zdjęcia Chajzera z "Dzień dobry TVN" znajdziesz w galerii na górze strony. Prezenter nie może nachwalić się teraz swojej działki.

Po południu jest cicho jak na wsi, a to sam środek miasta, wszak Pole Mokotowskie. Domek zbudowałem w stylu szwedzkim, a szarlotka z moich jabłonek to istne arcydzieło. Cena jest tak samo wysoka, jak wartość działki w moim sercu, tylko poważne oferty - dodał Filip Chajzer.

Dlaczego rezygnuje z alkoholu?

Ostatnio Filip Chajzer w rozmowie z Małgorzatą Ohme w mediach społecznościowych wyznał, że jego wielu znajomych twierdzi, że to błąd, iż nie będzie serwował alkoholu w swoim lokalu. On jest jednak przekonany, że będzie to strzał w dziesiątkę i ludzie docenią miejsce na mapie Warszawy, w którym można dobrze zjeść bez procentów. "Przejmuję lokal z licencją na sprzedaż alkoholu, z której świadomie i z pełną odpowiedzialnością tego co robię, rezygnuję. Alkohol to jest trucizna. To jest coś, co zabiera ci pieniądze, miłość, rodzinę i życie. Nie chcę do tego przykładać ręki" - wyznał Filip stanowczo. 

Filip ChajzerFilip Chajzer Instagram.com/filip_chajzer

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.