Całe życie miał wiele kompleksów i się sobie nie podobał. 43-letni Justin Jedlica przeszedł już ponad 1000 zabiegów kosmetycznych i operacji plastycznych, które rozpoczęły się, gdy skończył 18 lat. Zmieniły praktycznie całe jego ciało. W dążeniu do perfekcyjności - według swoich standardów - jest gotowy wydać każdą sumę pieniędzy. Nie przeszkadza mu, że ludzie nazywają go "żywym Kenem". Początkowo w jego metamorfozie nie było mowy o wyglądaniu jak partner lalki Barbie. To wyszło "w praniu". Zaczęło się od operacji nosa. Później nastąpił jednak efekt domina. Do dziś nie może przestać.
Na kilkukrotną plastykę nosa i lifting brwi, implanty piersi, policzków, sztuczne pośladki, ramiona i mięśnie, które mają imitować prawdziwe, "żywy Ken" w ciągu ponad dwóch dekad wydał już ponad milion dolarów. Podczas gdy niektórzy go wyśmiewają, on sobie nic z tego nie robi. Dzięki oddanym fanom, doczekał się nawet udziału w reality show - "Men of West Hollywood". Często widywany jest z kobietami, które wyglądają jak lalki Barbie.
Chcę być w 100 proc. plastikowy" - wyjaśnił Jedlica.
W innym wywiadzie uściślił, że chce być "pionierem plastiku", mając wielką nadzieję, że coraz więcej ludzi zacznie chodzić jego śladami. "Niech faceci biorą ze mnie przykład" - zaapelował.
Justin Jedlica urodził się 11 sierpnia 1980 roku. Medycyna estetyczna i operacje plastyczne interesowały go od dziecka. Zainspirowały go gwiazdy, które z poprawianiem urody były za pan brat. Chciał się stać jedną z nich, by móc sobie pozwolić na metamorfozę.
Od najmłodszych lat byłam zauroczony takimi ludźmi jak Joan Rivers, Dolly Parton i Michael Jackson. Dorastałem w rodzinie o niskich dochodach, a chirurgia plastyczna była marzeniem i czymś, co robili bogaci ludzie" - wspominał.
Gdy Justin miał 13 lat, zaczął bawić się kosmetykami mamy. Wspominał, że siedział często przed jej lustrem i np. uwydatniał kości policzkowe czy modelował brwi. Wtedy po raz pierwszy stwierdził, że jego nos jest daleki od wymarzonej przez siebie perfekcji. Za plastykę nosa udało mu się zapłacić już trzy dni po osiągnięciu pełnoletności. Wydał za nią niecałe cztery tys. dolarów.
Później Jedlica zaczął znajdywać na swoim ciele kolejne miejsca do poprawki. Powiększył wargi, policzki, podbródek i pośladki. Kiedy w wieku 20 lat przeprowadził się do starszego mężczyzny z New Jersey, nie musiał już samodzielnie finansować kolejnych operacji. "Zapytał mnie, co chcę na święta, a ja odpowiedziałam, że mięśnie na klatce piersiowej" - zdradził Jedlica. "Nie wiem, jak ludzie mają pracę na pełny etat, a także chodzą na siłownię i znajdują na wszystko czas" - śmiał się.
Jego życzenia spełniły się. Po tym ukochany zafundował mu umieszczenie kilku implantów w ramionach. Następnie kolejny silikony zaczęły wzmacniać jego bicepsy, tricepsy i mięśnie klatki piersiowej, przez co zaczął przypominać takiego "żywego Kena", którego ludzie znają do dzisiaj. Choć wielu zarzuca mu, że zatracił się już w operacjach plastycznych, on za jakiś czas planuje kolejne zabiegi.
Andrzej z Plutycz kupił zdrapki za 250 złotych. Szok, ile wygrał
To pytanie zaskoczyło Lewandowską. Nie wiedziała, co odpowiedzieć
Skończył się program Andrzeja Dudy w Kanale Zero. Wyniki oglądalności nie powalają
Matylda Damięcka "uderza" w Polaków najnowszą grafiką. "Cebulaki"
Opozda pokazała zdjęcia sprzed dziesięciu lat. Bardzo się zmieniła?
Krzywonos trafiła do szpitala. Opublikowała poruszające nagranie
Była gwiazdą TVN24. Teraz gorzko wspomina ten czas. "Recepta na katastrofę"
Oto najlepsze stylizacje na Złotych Globach 2026. Gomez zachwyciła elegancją, ale spójrzcie na bluzkę Blunt
Lawina komentarzy po Festiwalu Piosenek Filmowych w TVN. Widzowie zgodni jak nigdy