Panna młoda nie chciała, by siostra była na jej ślubie. Uknuła sprytny plan, jak ją "usunąć" z pamiątek

Co zrobić, gdy na twoim weselu ma pojawić się gość, którego wcale nie chcesz zapraszać? Pewna panna młoda wymyśliła dość podstępny plan.

Przygotowania do ślubu dla wielu osób są jednocześnie czymś ogromnie wyczekiwanym, jak i bardzo stresującym. Wielu nerwów może dostarczać nawet tworzenie listy gości. Budżet jest zwykle dość ograniczony, miejsc może nie starczyć dla wszystkich, a nowożeńcy nie chcą, aby ktokolwiek poczuł się pokrzywdzony. Problematyczne bywają także naciski ze strony dokładających się do ślubu rodziców, aby koniecznie zaprosić osoby, których w tym wyjątkowym dniu państwo młodzi niekoniecznie chcą widzieć.

Zobacz wideo Czesław Mozil o weselu

Panna młoda zatrudniła przyrodnią siostrę jako fotografkę na ślubie

Z takim problemem spotkała się jedna z użytkowniczek portalu Reddit, która na jego łamach opisała swoją historię. Wyznała, że ślub bierze za kilka miesięcy, a jej ojciec, który pokrywa 20 proc. związanych z wydarzeniem kosztów, zmusza ją, aby zaprosiła swoją przyrodnią siostrę. Kontakty między kobietami nie układają się najlepiej, a przyszła panna młoda nie traktuje przyrodniej siostry jako nikogo bliskiego ze względu na zachowanie ojca. Ma żal do mężczyzny, że zostawił jej matkę dla innej kobiety, a dzieci macochy nie są dla niej pełnoprawnymi członkami rodziny. Wymyśliła więc, że - aby zadowolić wszystkich - zatrudni ją w roli fotografki. Tym sposobem jej przyrodnia siostra będzie obecna na weselu, a jednocześnie nie pojawi się na ślubnych zdjęciach.

Moja macocha jest zadowolona, że jej córka ma ważną funkcję, ja mam ślub, jaki chcę. A moja przyrodnia siostra jest szczęśliwa, że będzie robić zdjęcia. Wszyscy są zadowoleni - napisała.

Ojciec się wściekł, internauci stają za nią murem

Przyszła panna młoda zaznaczyła, że przyrodniej siostrze zapewnia także nocleg oraz płaci jej za zrobienie zdjęć. Mimo to jej ojciec nie jest zadowolony ze sposobu, w jaki załatwiła sprawę. Jak przyznała, nie jest na nią zły, ale rozczarowany, że córka jej macochy nie ma w dniu ślubu ważniejszej funkcji jako świadkowa czy druhna. Internauci niemal jednogłośnie stanęli jednak po stronie bohaterki historii. W komentarzach zaznaczyli, że to ona ma prawo być rozczarowana postawą ojca, który wymusza na niej coś, na co ewidentne nie ma ochoty. Dodali także, że nie ma znaczenia, czy mężczyzna dokłada się do kosztów wesela. "Twój ślub - twoje zasady" - piszą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.