Paulina Smaszcz wyprowadza się z Polski? Uczy się nowego języka. "Życiowa zmiana"

Paulina Smaszcz nie posiada się ze szczęścia ze względu na prezent, jaki już niebawem otrzyma od starszego syna. Wykładowczyni akademicka już od kilku tygodni sukcesywnie informowała, jak przygotowuje się do ogromnej zmiany w swoim życiu.

Paulina Smaszcz i Maciej Kurzajewski doczekali się dwóch synów. Młodszy, Julek, ma 16 lat i nadal jest w szkole, a jego o dziewięć lat starszy brat Franciszek w ubiegłym roku wziął ślub. Smaszcz przez dłuższy czas starała się chronić ich prywatność, jednak w połowie grudnia w rozmowie ze "Światem Gwiazd" potwierdziła, że jej starszy syn niebawem zostanie ojcem. Wykładowczyni akademicka nie może się doczekać, aby wejść w rolę babci i starannie się do niej przygotowuje.

Zobacz wideo Janachowska o aferze ze Smaszcz

Paulina Smaszcz wyjedzie do Włoch? Niewykluczone, że spędzi tam święta

Paulina Smaszcz już na początku listopada w podcaście Anny Zejdler informowała, że rozpoczęła intensywny kurs języka włoskiego. Teraz staje się jasne, że najprawdopodobniej zdecydowała się na taki krok, aby lepiej rozumieć się z wnukiem i synową, a także pomóc w opiece nad nowym członkiem rodziny. Ukochana Franciszka Kurzajewskiego, Laura Esmeralda Vaccari, jest z pochodzenia Włoszką.

Czeka mnie zmiana życiowa, więc zainwestowałam w kurs języka włoskiego. Dałam sobie trzy miesiące na nauczenie się go w stopniu komunikatywnym, ponieważ moje życie idzie w tamtym kierunku - mówiła wówczas Smaszcz.

Pod koniec listopada wykładowczyni akademicka na instagramowym live zdradzała też, że czeka ją wspaniały prezent na zbliżające się urodziny. Dodała także, że niewykluczone, iż tegoroczne święta spędzi już we Włoszech.

Nie mogę wam zdradzić takiej tajemnicy, bo na 50. urodziny 8 lutego w przyszłym roku będę miała najpiękniejszy prezent, jaki w ogóle jest na świecie. Ale nie mogę nic powiedzieć, bo to jest tajemnica. I albo z mamą pojedziemy do Franka i do Laury, mojej cudownej synowej, do Włoch, do jej rodziny - informowała.

Paulina Smaszcz nie może się doczekać, aby poznać nowego członka rodziny i, jak wyznała "Światowi Gwiazd", jest "cała w skowronkach" na myśli o roli babci. Zaznaczyła też, że w każdej chwili jest gotowa stawić się u syna i synowej, jeśli poproszą ją o pomoc.

Niewykluczone więc, że w najbliższym czasie wykładowczyni akademicka spędzi we Włoszech trochę czasu. Niestety podczas rodzinnych świąt zabraknie jej młodszego syna. Jak przekazała na Instagramie, Julek, ze względu na stypendium jest zobowiązany do spędzenia Bożego Narodzenia z holenderską rodziną, u której teraz mieszka.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.