Mariusz Walter nie zdążył spełnić jednego marzenia. O pomoc poprosił Manuelę Gretkowską

Mariusz Walter za życia osiągnął wiele i długo będzie wspominany przez Polaków. Okazuje się, że półtora roku temu zadzwonił do Manueli Gretkowskiej, aby pomogła mu spełnić jeszcze jedno marzenie. Przedstawił jej pomysł na film.

Mariusz Walter zmarł 13 grudnia 2022 roku. O jego śmierci jako pierwsza poinformowała Monika Olejnik podczas programu na żywo w TVN24. Był on jednym z najbogatszych Polaków, założycielem TVN i wybitnym dziennikarzem. Jak każdy człowiek miał również marzenia. Wszystko zdradziła Manuela Gretkowska, która wspomina go w ciepłych słowach. 

Zobacz wideo Ewa Drzyzga o odejściu Edwarda Miszczaka z TVN-u. Obawia się o posadę?

Mariusz Walter marzył o własnym filmie 

Znajomość Manueli Gretkowskiej i Mariusza Waltera rozpoczęła się od współpracy nad serialem "Miasteczko". Dziennikarz nalegał, aby zatytułowali go imieniem pisarki, jednak ta odmawiała. Ostatecznie produkcja odniosła ogromny sukces, a półtora roku temu wymarzył sobie film, do którego scenariusz napisałaby Gretkowska. Doszło nawet do spotkania, podczas którego pokazał rodzinne dokumenty, które wywarły na niej ogromne wrażenie. 

Zapytał, czy znowu bym napisała dla niego film albo serial. Tym razem o nim. Spotkaliśmy się w jego biurze. Za oknem barokowy kościół. Biły dzwony, pogrzeb. - Zamiast świeczki, zapalę papieros - zakasłał. Wiedziałam, że pokonywał niejedną chorobę. Dostałam do przeczytania dokumenty o jego rodzinie, karierze. Niezwykły materiał, o jakim mogą marzyć scenarzyści - zachwycała się Manuela Gretkowska na Instagramie. 

Pisarka ma w głowie scenariusz na świetny thriller opowiadający o początkach biznesu i relacjach, jakie Mariusz Walter nawiązał przez całe życie. Ma nadzieję, że ktoś się kiedyś pokusi o jego realizację. 

Byłby piękny film o Polsce, o przyjaźni, miłości do żony i początkach biznesu, który nie miał prawa się udać, a zmienił bieg historii na lepsze, póki nie zjawił się PiS. Pomyślałam, że NKWD-zistę mordującego jego ojca, mógłby zagrać ten sam aktor, który grałby Macierewicza prześladującego go procesami.

Trzeba przyznać, że z pewnością byłaby to bardzo ciekawa produkcja. 

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.