Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
W Internecie został opublikowany mail, który Jarosław Gajewski, współpracownik Mateusza Morawieckiego, wysłał do szefa rządu. W 2019 r. nadawca informował o planach zwolnienia Wojciecha Manna z radiowej Trójki. Dodał, że takie posunięcie może zostać bardzo źle odebrane przez opinię publiczną. Powołał się przy tym na swoją rozmowę z dziennikarzem Robertem Mazurkiem, na którego po opublikowaniu maila wylała się fala krytyki. Ten odniósł się teraz do całej sprawy w Kanale Sportowym.
Wojciech Mann pożegnał się z Trójką w 2020 roku po 55 latach pracy. Dziennikarz złożył wypowiedzenie w geście solidarności z Anną Gacek, której stacja nie przedłużyła umowy. Z opublikowanego maila wynika jednak, że osoby rządzące mediami chciały się go pozbyć już wcześniej. Powodem miała być sytuacja, gdy Mann zapowiadając na antenie utwór "Neandertalczyk", stwierdził, że kojarzy mu się ona z zachowaniem premiera. Współpracownik szefa rządu w mailu ostrzegał przed zwolnieniem Manna. Dodał, że również według Roberta Mazurka to bardzo zły pomysł. Gdy wiadomość ujrzała światło dzienne, dziennikarz został skrytykowany za doradzanie premierowi. Wiele osób było oburzonych faktem, że miał pozwolić sobie na swego rodzaju współpracę z władzą. Inni nie kryli, że zawiedli się na pracowniku RMF FM. Na Twitterze dał temu wyraz m.in. znany z liberalnych poglądów ks. Grzegorz Kramer.
Czyli ze słynnym redaktorem z RMF ustala się jakiego dziennikarza opłaci się zwolnić, a jakiego nie?
W niedzielę Robert Mazurek odniósł się do oskarżeń pod swoim adresem w programie "Mazurek & Stanowski" w Kanale Sportowym.
W gruncie rzeczy historia jest cudowna, bo dzwoni do ciebie kumpel (Jarosław Gajewski - przyp. red.), z którym co jakiś czas utrzymujesz kontakt. (...) Mówi: słyszałeś, że Manna chcą wypier...ć z Trójki? Na co ja mówię, jak znam siebie: chyba ich poje..ło. (...) On to przetłumaczył, że to będzie strzał w kolano. Okazuje się, że mój kolega, który nie pracuje w rządzie, tylko w PFR i robi tam jakieś szkolenia, doradza również panu premierowi.
Dziennikarz twierdzi, że rozmawiając ze swoim wieloletnim kolegą, nie miał pojęcia, że jego słowa zostaną wykorzystane w rozmowie z premierem Mateuszem Morawieckim. Przypomnijmy treść wiadomości, której autorem jest Jarosław Gajewski:
Sprawę przegadałem z dwoma swoimi przyjaciółmi - Robertem Mazurkiem i Michałem Majewskim. Oni uważają, że to będzie strzał w stopę. Tu już trzeba interwencji i to błyskawicznej (jutro rano Mann ma być zawieszony). Z Tomkiem Fillem uważamy, że powinno skończyć się na naganie, bez żadnego zawieszania, komisji etyki, a na pewno - zwalniania. Inaczej sami sobie szykujemy kubeł syfu na głowy.
Przekonuje was tłumaczenie Roberta Mazurka?
Mentzen rozlicza policjantki karmiące piersią. Gozdyra i Uznańska-Wiśniewska nie wytrzymały
Nie żyje uczestnik "MasterChefa". Mariusz Komenda miał 44 lata
Nawrocka zadała szyku w Manili. Stylistka ma jedno "ale". "Powinna dostać mały przycisk ciszej"
Był popularny film, teraz są zarzuty. Prokuratura zabrała głos w sprawie Sylwestra W.
Torbicka w "ryzykownych prześwitach", Woźniak-Starak w "eleganckim worku na śmieci"
Mateusz Damięcki z pierwszą żoną rozwiódł się po trzech miesiącach. Uderzyły go słowa sędzi
Afera po tym, jak Książulo wypuścił własną pizzę. Lokal zdrapuje naklejkę "Muala". Padły mocne słowa
Afera wokół pizzy Książula. Blanka Lipińska nie wytrzymała
Dała sześciolatce szminkę Diora w nagrodę. I się zaczęło. Mnie zastanowiło co innego