Radosław Majdan już myśli o przyszłości Henryka. "To dłonie bramkarza". Ma też plan awaryjny

Mały Henio to oczko w głowie świeżo upieczonych rodziców. Nic więc dziwnego, że Radosław Majdan już wybrał dla syna ścieżkę kariery. Zobaczcie, czym się kierował.

Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan starali się o dziecko trzy lata. Parze udało się doczekać wymarzonej ciąży pod koniec ubiegłego roku, a radosna wiadomość została ogłoszona podczas koncertu zespołu Ira w warszawskiej Stodole. Od tamtej pory dziecko Majdanów stało się gorącym tematem w rodzimym show-biznesie. Po porodzie emocje tylko wzrosły, a media wciąż rozpisują się o małym Henryku.

Zobacz wideo

Radosław Majdan wróży Heniowi karierę sportowca

Niedawno świeżo upieczeni rodzice świętowali pierwszą miesięcznicę narodzin syna, a Radosław już wywróżył Heniowi przyszłość. W najnowszym wywiadzie dla Fakt 24 podzielił się swoimi przypuszczeniami. Majdan nie ukrywa, że widzi syna na stanowisku bramkarza. Jeśli jednak to się nie uda, Henryk zostanie gitarzystą. 

Małgosia żartowała ze mnie, że jak patrzyłem na jego dłonie, mówiłem: "Patrz, ma szeroki rozstaw palców, to dłonie bramkarza, ewentualnie gitarzysty", więc na wszelki wypadek zapiszę go na lekcje gitary, jak będzie młodym chłopcem. Ale to jest wszystko półżartem, każdy z nas zdaje sobie sprawę, że najważniejsze, by robić w życiu to, co się lubi. Mój syn jest dopiero dzidziusiem, a zastanawiając się, co będzie z nim za parę lat, to mam nadzieję, że odnajdzie swoją pasję i będzie szczęśliwym człowiekiem - czytamy na Fakt 24.

Radosław Majdan wypowiedział się także na temat nieprzychylnych komentarzy dotyczących częstego pokazywania synka w mediach społecznościowych. Przypomnijmy, że Henryk przyszedł na świat, dzięki metodzie in vitro.

Szczerze? Nie dochodzi do mnie ta krytyka, nie zdaję sobie z niej sprawy. Zawsze ludzi nieżyczliwych odsuwałem od siebie. Jeśli coś jest w naszym życiu wyjątkowe i dla nas powodem do tego, by dzielić się tym szczęściem, to warto. Nasz synek urodził się z metody in vitro, dużo osób o to walczy i, tak jak my, traci wiarę w to. [Wstawianie zdjęć] też jest po to, by ta wiara wróciła. Przede wszystkim jednak to jest nasze szczęście mamy prawo się nim dzielić, bo to jest bardzo prawdziwe i nie mam zamiaru się z tego nikomu tłumaczyć - wyjaśnił portalowi Radosław Majdan.

Zgadzacie się z takim podejściem? 

Więcej o: