W domu Meghan Markle i Harry'ego doszło do awantury. Miała interweniować policja. "Księżna" ma dość: Poślubiła księcia, a nie jakiegoś łachudrę

Jeśli Meghan i Harry liczyli, że rezygnacja z dotychczasowego stylu życia zapewni im spokój, byli w ogromnym błędzie. Wygląda na to, że parę zaczęła przytłaczać codzienność.

Meghan Markle i książę Harry liczyli, że oddalenie się od rodziny królewskiej odwróci uwagę mediów i zapewni im odrobinę prywatności. Niestety brak oficjalnych informacji sprawił, że stało się zupełnie odwrotnie. Każdego dnia pojawiają się plotki na temat pary i można odnieść wrażenie, że ciągle coś się dzieje.

Zobacz wideo Rodzina królewska to firma. Co teraz z Harrym i Meghan?

Poza spekulacjami dotyczącymi tego, kto tak naprawdę chciał odejścia z królewskiego dworu, funkcjonuje też wiele informacji odnośnie nowego życia Meghan i Harry'ego, które nie wydaje się kolorowe. Niedawno jeden z amerykańskich tabloidów donosił, że książę przeszedł załamanie nerwowe i trafił do szpitala psychiatrycznego. Teraz mówi się o interwencji policji z powodu wielkiej awantury.

Policja u Meghan i Harry'ego

Na łamach "New Idea" można przeczytać o notorycznych kłótniach pary. Ta ostatnia sprawiła, że miarka się przebrała, a sąsiedzi z Los Angeles musieli wezwać policję. Prawdopodobnie powodem był fakt, że Meghan nie może pogodzić się ze znikomym zainteresowaniem jej osobą ze strony branży filmowej.

Jest wściekła, że jej powrót do Los Angeles nie był wydarzeniem. Czuje się lekceważona przez branżę. Harry też ją rozczarowuje, ma mu za złe, że przestał się starać i nie podoba mu się życie w Stanach. Bez przerwy chodzi w poszarpanej koszulce polo, co bardzo ją denerwuje. Poślubiła księcia, a nie jakiegoś łachudrę" - dowiadujemy się z gazety.

Czyżby oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością, a wymarzone życie znudziło się za szybko? 

Więcej o: