Radosław Majdan zabrał Małgosię Rozenek na randkę na balkon. Jak znaleźli się nad morzem, skoro nie wolno podróżować?!

Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan wybrali się na balkonową randkę. Obserwatorzy zaatakowali jednak małżonków, oskarżając o nieprzestrzeganie panujących w kraju zasad. Poszło o wyjazd nad morze.

Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan spodziewają się długo wyczekiwanego dziecka. Pierwsza wspólna pociecha pary przyjdzie na świat na przełomie maja i czerwca. Szczęśliwy przyszły tata niedawno pochwalił się zdjęciem USG, a małżonkowie wspominali wzruszający moment, w którym dowiedzieli się, że Małgosi udało się zajść w ciążę.

Zobacz wideo Radosław Majdan w

Radosław Majdan zabrał Małgosię Rozenek na balkon nad morzem

Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan czas izolacji spędzają w rodzinnym gronie - w towarzystwie synów Małgosi i gromadki psów. Pierwsze tygodnie odosobnienia przeżyli na Mazurach w luksusowej posiadłości, teraz jednak znaleźli się jeszcze dalej od stolicy - nad morzem, gdzie udaje im się wybierać odludne miejsca na spacery. Tym razem Radek postanowił pokazać, jak w warunkach dystansowania się od społeczeństwa celebruje i dba o swoją miłość. Podzielił się sposobem na randkę bez wychodzenia z domu:

Zabrałem żonę na randkę, na balkon - podpisał zdjęcie Radek.
 

Jak widzimy, w tle rozpościera się piękny widok na polskie morze. Fani zaniepokoili się jednak faktem, że Radek i Małgosia przemieszczają się pomimo zakazu:

Jeśli to aktualne zdjęcie, to przypominam, że jest zakaz przemieszczania się. Jeśli już musicie, to nie chwalcie się tym - napisał jeden z komentatorów.

Radosław Majdan postanowił odpowiedzieć na ten komentarz i wytłumaczyć, że nad morze przybyli już jakiś czas temu:

Tak, aktualne, a dojechaliśmy tu trzy tygodnie przed zakazem. Jak Ci przeszkadza, to co tu robisz?

Kolejna osoba również postanowiła niepochlebnie skomentować post piłkarza:

Balkon? Nad morzem, rozumiem. Rozumiem, że się gdzieś wyrwaliście. Tylko po co...

Radek, chcąc wyjaśnić wszelkie niedopowiedzenia i zarzuty, wyjaśnił powód rodzinnego wyjazdu nad morze:

Tak, wyrwaliśmy się na dwa miesiące. Bo lekarz kazał?

Z tymi samymi zarzutami mierzyła się już również Małgosia. Jak tłumaczyła prawie tydzień temu, nad morzem znalazła się zanim jakiekolwiek zakazy zaczęły obowiązywać:

Nad morze przyjechałam zanim był zakaz przemieszczania. 10 dni temu. Chcąc wrócić do Warszawy ten zakaz bym złamała. Z psami muszę wychodzić. Od 15 marca nie kontaktowałam się z nikim poza moją rodziną. Wiec nikogo nie naraziłam na kontakt ze sobą. Jestem w ciąży i godzinny spacer to zalecenie lekarza.

Wydaje się, że teraz wszystko jest już jasne.

PJA