Daniel M. po raz pierwszy zabrał głos w sprawie zatrzymania. "Czego to człowiek nie wymyśli dla pieniędzy". Jest już na wolności

Daniel M. po raz pierwszy skomentował głośną w ostatnich dniach aferę z jego udziałem. Na swoim Facebooku opublikował oświadczenie.

Lokalny portal Poranny.pl poinformował, że w minioną niedzielę około godzinny 18.00 w mieszkaniu Daniela M. na osiedlu w Wasilkowie doszło do awantury. To wówczas syn znanego gwiazdora muzyki disco polo miał nie wpuścić do swojego mieszkania ciężarnej małżonki. Na miejsce została wezwana policja. Jak się teraz okazuje, po służby zadzwoniła matka Daniela M. Co więcej, w mieszkaniu zatrzymanego odnaleziono marihuanę. 

Daniel M. po raz pierwszy komentuje sprawę zatrzymania

Na tę chwilę wiadomo już, że mężczyzna wyszedł na wolność. Wnioskować możemy to po jego aktywności w mediach społecznościowych. Daniel M. na swoim Facebooku opublikował wpis, w którym pierwszy raz skomentował sprawę zatrzymania. 

Czego to człowiek nie wymyśli dla pieniędzy. Jest tak - Ewelina nosiła plastry antykoncepcyjne, przestała je nosić i zaszła w ciąże. I w tym momencie nasz związek przestał istnieć. Było to już 7 miesięcy temu. Została zmuszona do ślubu przez matkę i babcię, bo co ludzie powiedzą na wsi w Rusocicach? Panna z dzieckiem na ślubie. Od jej matki usłyszałem, że mnie zniszczy, co teraz skrupulatnie robią. Pierwszy raz u nich w domu, a teraz, gdy przestałem tam jeździć, wysłali Ewelinę do Białegostoku, żeby podlać oliwy do ognia. Nie było tez żadnej awantury u mnie w Wasilkowie. Drzwi były otwarte i czekałem na swoją mamę, która przez liczne manipulacje Eweliny i jej matki poddała się emocjom i zadzwoniła na policję, a jakby co, to nie pije alkoholu od maja i mam na to dowody. Pożałujecie tych oszczerstw i będziecie przepraszać - napisał Daniel M. 

Daniel M. na wolności. Nowe fakty w sprawie

Jak dowiedział się "Super Express", Daniel M. usłyszał już zarzuty, za które grozi mu do trzech lat więzienia. 

Na chwilę obecną postępowanie prokuratorskie dotyczy posiadania przez zatrzymanego suszu roślinnego konopi innych niż włókniste, popularnie zwanych marihuaną. Grozi za to nawet 3 lata więzienia – informuje prok. Radziwonowicz w rozmowie z "Super Expressem".

Warto dodać, że to nie pierwszy raz, kiedy Daniel M. ma problemy z prawem. Już w maju tego roku mężczyzna awanturował się w domu swojej ówczesnej narzeczonej. Do mieszkania została więc wezwana policja, która znalazła przy nim śladowe ilości marihuany. Do zatrzymania Daniela M. doszło także w 2017 roku, kiedy wdał się w kłótnie z policją.  

DH

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.