Polska wersja "Love is Blind" pojawiła się w maju tego roku na Netliksie i szybko stała się hitem. Widzowie z zapartym tchem śledzili losy par, które postanowiły dać sobie szansę i nim się zobaczyły, zdecydowały się na zaręczyny. Później doszło do ślubów, choć ostatecznie "tak" powiedzieli sobie Daria i Filip oraz Marta i Damian. Czas pokazał, że tylko pierwsza z par przetrwała próbę czasu i dziś pokazuje wspólne życie w sieci. Choć tuż po premierze programu wszyscy uczestnicy mogli liczyć na spore zainteresowanie ze strony internautów i mediów, ich popularność zaczęła zanikać. Dziś mówi się o garstce, która zdążyła wzbudzić zainteresowanie internautów czymś innym niż udziałem w randkowym show. Zdaje się, że niektórzy nie potrafią jednak pogodzić się ze spadkiem popularności, a doskonałym tego przykładem są Damian i Kamil, którzy nagrali diss na swoje byłe. Utwór szybko zniknął z sieci, ale internet nigdy nie zapomina.
Widzowie byli zachwyceni tym, jak wyglądał związek Marty i Damiana. Prawda szybko wyszła na jaw, a na krótko po emisji ostatniego odcinka "Love is Blind" okazało się, że małżonkowie nie są już razem. Marcie udało się jednak skraść sympatię internautów i dziś ma spore grono odbiorców, którzy bardzo ją wspierają. Choć Damian również zebrał tysiące obserwujących, nie są oni tak zaangażowani. Kamil zwany "Uno" i Julia również stanęli na ślubnym kobiercu, ale ostatecznie małżeństwem nie zostali i ich związek się zakończył. Oboje zebrali podobną liczbę odbiorców, choć na najbardziej zaangażowaną społeczność liczyć nie mogą. Damian i Kamil bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili, co można zauważyć w mediach społecznościowych. Stworzyli nawet razem podcast, do którego zapraszają gości. Musieli się jednak pogodzić z tym, że zainteresowanie internautów zaczyna spadać, a kolejne treści nie przynoszą takich zasięgów, jak bywało to wcześniej.
Panowie z "Love is Blind" mieli plan, by ponownie trafić do świadomości internautów. Nagrali diss na byłe partnerki i jakie to jest... żenujące. Uczestnicy stwierdzili jednak, że to świetny pomysł, ale dlaczego nikt ich od tego nie odwiódł? Chyba że wspólnie uznali: "tak, róbmy to, ale im pójdzie w pięty". W pięty poszło, ale raczej im. Już na wstępie widzimy, że nie jest to najwyższych lotów produkcja, bo sam teledysk, choć to chyba za dużo powiedziane, to sklejka dziwnych urywków na łonie natury. Nie do końca rozumiem pomysł aranżacyjny, ale uznajmy, że każdy może mieć swoją artystyczną wizję. Myślę jednak, że kobiety robiące dziwne pozy nie robią zbyt dobrego wrażenia.
Sam tekst dissu woła o pomstę do nieba. "Nastawiłem swój j****y kark, by pokazać ci mój cały świat. (...) Jak będę tylko chciał to poderwę Latynoski. Dałem serce jej na dłoni, a mój zawód to są związki" - słyszymy z ust Damiana. "Skumały się we dwie, teraz mają orgazm, czego nie napiszą, to od razu o mnie plotka. Wiem, jak odpowiedzieć przy tym, zemsta będzie słodka, przerabiałem takie, więc znam się na idiotkach" - śpiewa Kamil. Te kilka wersów mówi samo za siebie - jest to zwyczajnie wołanie o uwagę, która przez ostatnie miesiące coraz bardziej się kurczyła.
Jeśli panom się wydawało, że diss to świetny pomysł, uzmysłowić sobie musieli, że to jednak wpadka, bo nagranie zniknęło z sieci i pozostały po nim jedynie reuploady. Co ciekawe, Marta, która jest jeszcze żoną Damiana, zdecydowała się skomentować piosenkę. "Zanim zaczniesz podrywać Latynoski, to odbierz, proszę, papiery rozwodowe, które sąd próbuje dostarczyć ci od kilku tygodni. Pozdrawiam, (jeszcze) żona" - napisała, a internauci jej przyklaskiwali. To pozwoliło Marcie zyskać jeszcze większe uznanie w ich oczach, więc jak widać - diss przyniósł efekt odwrotny do zamierzonego. Julia wrzuciła nagranie z kuchni, a w tle usłyszeć można było wspomniany utwór. "Wieczorne gotowanko przy ulubionej muzyce" - napisała z przekąsem.
Kamil postanowił zabrać głos i wyjaśnił, że diss powstał na krótko po programie. "Widzę, że komentarze zdążyły już dopisać własne znaczenie do tego, co pojawiło się w materiale. Materiał nagraliśmy jakiś czas temu w ramach promocji studia Tune Tech. Powstał niedługo po programie, kiedy wokół mnie działo się zdecydowanie za dużo. W tamtym momencie potrzebowałem po prostu wyrzucić z siebie emocje i wszystko to, co nagromadziło się po programie. Nie było moją intencją uderzanie w konkretne osoby ani obrażanie kogokolwiek. Tamten etap jest już za mną i jestem dziś w zupełnie innym miejscu. Premiera materiału w tym momencie okazała się po prostu niefortunna" - wyjaśniał.
"Mam swoje życie i swoją relację, dlatego nie chciałbym, żeby coś, co powstało wtedy, było dziś przenoszone na moją partnerkę, która nie miała i nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Mleko się rozlało i swoją część biorę na klatę. Nie chcę jednak, żeby dopisywane dziś interpretacje zaczęły żyć własnym życiem i uderzały w osoby, których ta historia w ogóle nie dotyczy. Z jednym się zgodzę - dajmy sobie już wszyscy święty spokój" - zaapelował na koniec.
Widać, że Kamil próbuje wyjść ze sprawy z twarzą, ale ewidentnie, jak sam zaznaczył, "mleko się rozlało". Można tu mówić o tym, że udało im się znowu wzbudzić zainteresowanie internautów, ale w negatywny sposób - a to nie doprowadzi do długofalowego wzrostu zasięgów. Damian w tej sprawie konsekwentnie milczy. Dlaczego diss został wypuszczony teraz? Nie uwierzę, że to przypadek - to po prostu wołanie o atencję. Panowie zapomnieli, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
Korta obcesowo skomentowała zapach fryzjerki. "Moja reakcja była spontaniczna". Ekspertka komentuje
Halle Berry miała dusić 12-letniego syna. Teraz jej córka mówi, co działo się w domu
Pokazała Amerykaninowi Polskę. To go zszokowało. "Nie mógł się oswoić"
Nawrocki boksował się z filipińskim mistrzem. Ekspertka dosadnie podsumowała "sportowy spektakl"
Berkowicz nazwał ją "kurtyzaną". Dziennikarze stanęli w obronie Dobrosz-Oracz
Pamiętacie skina z "Rancza"? Już tak nie wygląda! Z brodą moglibyście go nie poznać
Gwiazdy zdradziły, co pakują dzieciom do śniadaniówek. Córce Krupy można pozazdrościć
Anna Lewandowska doczekała się powrotu męża. Kadry z Chicago robią furorę
Mąż Gawryluk jest nauczycielem. Pokazał wypłatę za nadgodziny. "Cyrk, naprawdę"