Programy taneczne przyciągają przed telewizory miliony widzów. Dla uczestników oznaczają jednak nie tylko zabawę i popularność, ale także wielogodzinne treningi i występy na żywo. Artur Barciś przekonał się o tym podczas udziału w 11. edycji "Tańca z gwiazdami". Z czasem aktor zaczął otwarcie mówić o kulisach programu i o tym, dlaczego nie chciałby już wracać na parkiet.
Artur Barciś zdobył ogromną sympatię widzów dzięki roli Tadeusza Norka w serialu "Miodowe lata". Produkcja emitowana w latach 1998-2003 stała się jednym z najpopularniejszych sitcomów w Polsce, a duet Barciś i Cezary Żak zapisał się w historii polskiej telewizji. Sukces serialu sprawił, że aktor był zapraszany także do wielu innych projektów rozrywkowych.
W 2010 roku Artur Barciś zdecydował się wziąć udział w 11. edycji programu "Taniec z gwiazdami", gdzie jego partnerką była tancerka Paulina Biernat. Początkowo traktował udział w programie jako ciekawą przygodę i możliwość spróbowania czegoś nowego. Szybko jednak okazało się, że udział w tanecznym show wymaga znacznie więcej wysiłku, niż przypuszczał.
Udział w programie wiązał się z bardzo intensywnymi przygotowaniami. Treningi trwały nawet siedem godzin dziennie, a każdy występ odbywał się na żywo przed dużą publicznością. Dodatkowym elementem były oceny jurorów, które decydowały o dalszym udziale w programie.
Aktor przyznał w jednym z wywiadów, że skala wysiłku i stresu była dla niego ogromnym zaskoczeniem. Program przypominał bardziej sportową rywalizację niż przyjemną zabawę taneczną. Wspominał także, że niektóre oceny jurorów były dla uczestników bardzo trudne do przyjęcia. Publiczne krytykowanie występów przed milionami widzów bywało dla wielu osób bolesnym doświadczeniem.
- To jest program, który zmusza do gigantycznej mordęgi. Bliżej mu do sportu, akrobatyki, niż przyjemnego tańca. Rzecz dzieje się na żywo, są jurorzy, którzy potrafią zmieszać uczestnika z błotem na oczach ogromnej widowni. To przykre, kiedy człowiek się stara a potem dowiaduje się, że jest beznadziejny, bo stanął na pięcie, a nie na palcach. Drugi raz nie dałbym się na to namówić za żadne pieniądze - opowiadał Artur Barciś na łamach Gazety Pomorskiej.
Artur Barciś zakończył przygodę z programem podczas siódmego odcinka. Powodem była kontuzja nogi, która uniemożliwiła dalszy udział w rywalizacji. Aktor wspominał później, że ostatni występ był dla niego ogromnym wyzwaniem fizycznym. Podczas jednego z występów tańczył mimo złamanej kości stopy, co sprawiło, że każdy krok powodował silny ból. Mimo tego zdecydował się wyjść na parkiet i zatańczyć trudną rumbę. Dopiero później okazało się, jak poważny był uraz.
Artur Barciś przyznał, że z czasem nabrał do udziału w "Tańcu z gwiazdami" trochę dystansu. Inaczej reagował też na komentarze jury. Choć udział w show był dla niego lekcją pokory, uważa, że cena emocjonalna była zbyt wysoka.
Ewa Gawryluk ujawnia, o ile młodszy jest jej mąż. "Nie metryka jest ważna"
Wygrała milion w "Milionerach", teraz ujawnia kulisy. "Na razie nie zobaczyłam ani złotóweczki"
Wiśniewski miał mówić o rozstaniu na koncercie. W nocy odezwał się na Instagramie tuż po słowach Poli
Brooklyn Beckham wbił szpilę Victorii. Niebywałe, co udostępnił w Dzień Matki
Marta Nawrocka w eleganckiej kreacji na otwarciu wystawy. Ekspertka załamuje ręce
Ewa Pacuła wróciła do dramatycznych chwil. "Tego dnia osiwiałam"
Lekarka ostro po słowach Julii Wieniawy o diganozowaniu ADHD. "Wyrzucanie pieniędzy w błoto"
Widzowie burzą się po emisji odcinka "Nasz nowy dom". Lawina komentarzy
Książę William wspomina księżną Dianę. Pokazał nigdy niepublikowane zdjęcie, a jego słowa poruszają