Norbi to znany piosenkarz oraz prezenter telewizyjny. Widzowie mogli go oglądać m.in. w teleturniejach: "Koło fortuny" czy "Jaka to melodia?". 3 lutego pojawił się w telewizji, tym razem już nieco w innej roli, bo jako gość programu "Dzień dobry TVN". Muzyk przyszedł do studia razem z żoną Marzeną Chełmińską-Dudziuk oraz współautorką jego książki, która już niebawem ma trafić na sklepowe półki. W programie Norbi otwarcie poruszył temat uzależnienia, z którym zmagał się przez lata.
Norbi nie kryje się z tym, że przez lata był osobą uzależnioną od hazardu. Artysta coraz częściej mówi o tym głośno, by przestrzec innych oraz podzielić się swoją niełatwą historią. Już niebawem na rynku ma się ukazać również jego książka "Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie", która opisuje jego wieloletnie zmagania z uzależnieniem. Jak sam wyznaje, był uzależniony przez 17 lat, w kasynach przegrał prawdziwą fortunę, a przy tym wszystkim najbardziej cierpiała jego rodzina i bliscy. - Byłem utopiony. Koncertów było bardzo dużo. Jedziesz na weekend, grasz pięć koncertów, a wtedy płacili gotówką - przywozisz pieniądze i nie idziesz do domu, tylko do kasyna, bo tam wszyscy cię lubią, kochają, jest miło i sympatycznie - mówił Norbi.
Trudno policzyć, ile przegrałem w kasynie. To wyglądało tak, wygrywałeś 500 tys., przegrywałeś te 500 tys., które wygrałeś i dorzucałeś swoje 500 lub 700 tys. złotych. Przegrałem 7-10 milionów. Może trochę więcej, może trochę mniej
- zaczął opowiadać w śniadaniówce. Później wyszło na jaw, że w pewnym momencie Norbi brał niemalże każde zlecenie, jakie wpadło mu w ręce. Wszystko po to, aby mieć dalej za co grać, a także spłacać wcześniejsze zobowiązania. - Przegrałem 100 tys., 120 czy 150 - no i co z tego? Minął tydzień, dwa, trzy dni i już było odrobione. Telefon dzwonił non stop. Potem brałem już wszystkie kontrakty, dla mnie nie miało znaczenia, czy gram za 5 tys., za 10 czy za 12 - biorę. Chcesz wizerunek na butli z gazem? Jasne - kontynuował.
W dalszej części muzyk wyznał, że ciągłe granie, przegrywanie i okłamywanie bliskich doprowadzało go do szału. Wraz z upływem czasu zaczynał się coraz gorzej czuć, a chwilę szczęścia i upojenia dawała mu tylko i wyłącznie kolejna wygrana. - Cały czas czułem się z tym źle. Czułem się tylko dobrze, jak wygrywałem. Nagle w tej chorej głowie wydaje ci się, że jesteś panem, królem życia - wyznał.
Choroba niemalże zrujnowała małżeństwo Norbiego. Muzyk długo ukrywał przed żoną prawdę o nałogu oraz drastycznie nadszarpniętych finansach. - Już na początku wydawało mi się, że coś tutaj nie gra, dlatego że ja też byłam na zakręcie swojego życia i finansowo nie było fajnie. Pewnego dnia mówię do niego, żeby zrobił zakupy i on mi przyniósł dwa pomidory i coś tam jeszcze, bo on tyle wtedy akurat miał pieniędzy. To był poniedziałek, kiedy przegrał pieniądze. Po roku się dowiedziałam. Co jest dziwne, wszyscy dookoła wiedzieli, tylko ja nie wiedziałam - wspominała żona Norbiego.
Zbierałam na dom i nagle tych pieniędzy nie ma, wyczyścił konto. Nie było nic. Wtedy mleko się wylało. Przekroczył wszystkie granice
- opowiadała. Mimo że początkowo przy nim trwała, wraz z postępowaniem choroby zaczęła mieć wątpliwości. W najbardziej kryzysowym momencie Marzena Chełmińska-Dudziuk rozważała rozwód. - Powiedziałam: koniec. Musiałam się ratować. Nie rozumiałam wtedy, co znaczy uzależnienie. Poszłam na terapię, ale nie prywatnie, tylko na kasę chorych w ośrodku, bo nas nie było stać. Wtedy poznałam te mechanizmy - opowiadała. - Zauważałam jego manipulacje. (...) To był rodzaj uczucia, jakby ktoś mnie zdradził, oszukał i zmanipulował, ponieważ używał różnych kłamstw - dodała żona muzyka.
Dopiero te zdarzenia odmieniły życie wokalisty. - Jak tylko to się wylało, to byliśmy u notariusza i podpisaliśmy wszystkie możliwe zakazy, jakie tylko są. Tylko Marzenka może zdjąć notarialnie ten zakaz. Gdziekolwiek pójdę do kasyna i daję dowód osobisty, to mnie nie wpuszczą. (...) Jak to się wydarzyło i poszliśmy do psychologa i przepisałem wszystko, co jest możliwe do przepisania, spadł głaz z moich piersi. Poczułem się wolnym człowiekiem - zdradził.
Na sam koniec rozmowy w "Dzień dobry TVN" Damian Michałowski zapytał żonę Norbiego, czy dziś ufa mężowi. Ta odparła jednak powściągliwie. - Zawsze jest to coś z tyłu głowy. Moja świadomość zawsze mi podpowiada: bądź czujna - stwierdziła. - Moja żona uratowała mi życie. To jest święta osoba - podsumował muzyk.
Jeśli borykasz się z uzależnieniem lub chcesz dowiedzieć się, jak możesz pomóc osobie bliskiej, możesz skontaktować się ze specjalistami, którzy dyżurują pod tymi numerami: Ogólnopolski Telefon Zaufania uzależnienia (codziennie w godzinach 16-21): 800-199-990, Telefon Zaufania uzależnienia behawioralne (codziennie w godzinach 17-22): 800-889-880, Pomarańczowa linia dla rodziców dzieci pijących alkohol (od poniedziałku do piątku w godzinach 14-20): 801-140-068, Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia (całą dobę): 800-120-002. Więcej informacji znajdziesz na stronach Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.
Nowe wieści o zdrowiu Michała Wójcika z Ani Mru-Mru. "Potrzebna chwila ciszy"
Vivienne Wiśniewska skończyła 18 lat. Tak świętowała córka lidera Ich Troje
Baranowski prosił o pieniądze. Zebrał więcej, niż chciał. Teraz zdradza, na co je wyda
Doda z postulatami w Ministerstwie Sprawiedliwości. Postawiła sprawę jasno
Mateusz z "Rolnika" po rozstaniu z Basią nie wylewa łez w poduszkę. Tak bawi się z inną uczestniczką show
Prezes Republiki wygrał w sądzie z TVN. Stacja wydała oświadczenie
Andrzej z "Rolnicy. Podlasie" zdradził, ile zebrał do puszki WOŚP. "Jak za jeden dzień, to chyba dobrze"
Anna Bardowska brylowała na 40. urodzinach męża. Tak się wystroiła
Internauci zagotowali się po "The Voice Senior". Oberwało się Jeżowskiej